Prawniczka i czołowa w USA obrończyni praw obywatelskich, członkini Departamentu Sprawiedliwości od czasów Reagana, odchodzi z rządu, by dołączyć do organizacji Lambda Legal. Tym samym Diana Flynn będzie występować w sądach przeciwko swoim dotychczasowym kolegom i koleżankom. A wszystko z powodu... prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości, Jeffa Sessions, który coraz bardziej atakuje prawa LGBT. "Chcę dać temu opór" - mówi Flynn. Skąd my to znamy?
Transpłciowa Flynn była szefową wydziału w Departamencie Sprawiedliwości ds. praw obywatelskich od lat 80. W rozmowie z BuzzFeed przyznaje, że była pewna, iż zostanie tam aż do emerytury.
Flynn pracowała w rządzie podczas prezydentury czterech Republikanów i dwóch Demokratów. "W naszym wydziale były dobre czasy, niezależnie od partii, która rządziła" - mówi w rozmowie z serwisem, dodając: "Ale dla mnie, w tych kluczowych dla praw LGBT czasach, by zabierać głos w sprawach, w których chce zabierać i stawać na pozycjach, na których chce stawać, o wiele lepiej się odnajdę w Lambdzie Legal niż w Departamencie".
Lambda Legal to powstała w latach 70., to jedna z największych organizacji LGBT w USA, zajmująca się przede wszystkim litygacją strategiczną i biorąca udział w najważniejszych sprawach sądowych, dotyczących praw gejów i lesbijek.
Odejście Flynn łączy się z tym, że prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości USA w rządzie Donalda Trumpa został Jeff Sessions, polityk anty-LGBT, który forsuje homo- i transfobiczne prawa, w tym "wolność do religii".
Sama Flynn nie chciała komentować decyzji swojego - do niedawna szefa, ale serwisowi BuzzFeed mówi:
"Widzę niebezpieczeństwo w niektórych zasadach, które zostały ustanowione na arenie praw obywatelskich. Widzę próby odwrócenia, zwłaszcza praw LGBT, w sądach i społeczeństwie i chcę być w miejscu, gdzie agresywnie mogę dać temu opór".
(md)