Niespodziewany obrót wydarzeń wokół brexitowej afery w Wielkiej Brytanii. Sygnalista, który ujawnił, że jedna probrexitowa organizacja wykonała fikcyjną darowiznę na drugą, co jest niezgodne z brytyjskimi zasadami finansowania kampanii, został wyoutowany przez... doradcę Theresy May. Ten twierdzi, że panowie przez 18 miesięcy byli parą i to ma być forma... zemsty. Co na to Shahmir Sanni? Jest zszokowany. Ale nadal popiera wyjście z UE.
Sprawę opisał "Observer", który opublikował dostarczone przez Sanniego dokumenty. Wynika z nich, że
Vote Leave, organizacja lobbująca na rzecz wyjścia z Unii Europejskiej, której mężczyzna był wolontariuszem, zrobiła darowiznę na 625 tys. funtów dla innej organizacji, BeLeave. Co jest niezgodne z brytyjskimi zasadami finansowania kampanii wyborczych. Obie organizacje miały to samo biuro, a Vote Leave miało wpływ na to, jak pieniądze są wydawane. Gdy wydatkami organizacji zainteresowali się urzędnicy, działacze Vote Leave mieli zdaniem sygnalisty kasować dane i zacierać dowody.
Dlaczego Sanni postanowił przekazać dokumenty mediom i policji? Bo... popiera wyjście z Unii Europejskiej i chce, by wszystko odbyło się na jasnych i czystych zasadach. Co więcej, w medialnych doniesieniach pojawiają się ważne nazwiska polityków popierających Brexit, w tym Borisa Johnsona.
Brytyjskie media donoszą też, że część wspomnianych pieniędzy została przelana na konto AggregateIQ, która ma powiązania z...
Cambridge Analityca. O której to ostatnio było bardzo głośno w związku z wykorzystywaniem danych z Facebooka, by wpływać na preferencje wyborcze jego użytkowników.
W weekend oświadczenie ws. doniesień Sanniego wydał
Stephen Parkinson, bliski współpracownik premier Theresy May i jej doradca, który był także jednym z czołowych działaczy Vote Leave. Parkinson wyoutował sygnalistę, przyznając, że w trakcie kampanii panowie byli w związku, który ostatecznie trwał 18 miesięcy.
Sanni jest z pochodzenia Pakistańczykiem, tam ma rodzinę. Nie ukrywa, że z powodu Parkinsona musiał się ujawnić przed rodziną, co może mieć dla niego różne skutki. Przyznał też, że to "najgorszy weekend w moim życiu". Wiele osób wzywa doradcę May do rezygnacji, podkreślając, że to co zrobił, powinno całkowicie zdyskredytować go publicznie.
Rzecznik May, odnosząc się do całej sprawy, powiedział, że
premier całkowicie ufa Parkinsonowi.(md)
1) "Twój syn ma Parkinsona!" - taką chorobę;
2) "Twój syn ma Parkinsona!" - czyli ma chłopaka o takim nazwisku.
PS. Zabawne jest, kiedy Brexit popierają imigranci, którzy już zdążyli przybyć do Wlk. Brytanii ;)