Dziennikarze “Wyborczej” nie owijają w bawełnę. W artykule "Niebezpieczna przeszłość Kamila Zaradkiewicza” opisują pewien incydent, który wg świadków miał mieć miejsce w 2013 roku
W skrócie autorzy tekstu twierdzą, że: p. o. pierwszego przewodniczącego Sądu Najwyższego Kamil Zaradkiewicz po kłótni ze swoim partnerem i przedawkowaniu substancji psychoaktywnej urządził sobie spacer po Warszawie w samej piżamie. Historia jest bardziej rozbudowana i polecam lekturę całego artykułu.
Ja chciałem się skoncentrować na wątku samego outingu. Wiem, że wiele osób, w tym działaczy i działaczek jest oburzonych “outingiem”, którego dopuściła się “Wyborcza”. Ja też starałem się oburzyć, bo co do zasady zgadzam się z tym, że nasza prywatność jest jednak wartością, którą warto chronić. Równocześnie nie uważam, że ta ochrona powinna być bezwględna i bezdyskusyjna jak sugerują wypowiedzi, z którymi spotkałem się w sieci.
Po pierwsze nie zawsze podoba mi się słowo “outing”. Kojarzy mi się z czasami, gdy para mężczyzn czy kobiet była tak egzotycznym tworem, że był to absolutny temat tabu. Dziś tak nie jest. Nie dziwi nas określenie “Elton John i jego mąż”, “żona Martiny Navratilovej”, “małżonek premiera Luksemburga”. Od momentu pierwszych masowych outingów lat 70-tych w sferze obyczajowej mamy za sobą prawdziwą rewolucję. Dziwnym trafem mówienie o parze tej samej płci nadal jest czymś potencjalnie negatywnym i jeśli dobrze rozumiem przeciwników outowania, za każdym razem, gdy mówimy o czyimś związku, należałoby się dowiedzieć, czy osoby w nim pozostające życzą sobie bycia opisywanymi jako para. Oczywiście tylko jeśli są tej samej płci, bo w przypadku par hetero nikt by nie wpadł na ten pomysł. Zastanawianie się, czy para mężczyzn lub kobiet pozostających w stałym związku żyje w ukryciu czy nie, wydaje mi się trochę obsesyjne.
Jest też druga rzecz, która utrudnia mi trochę to oburzanie się. Im jestem starszy, tym częściej mam wrażenie, że wiele instytucji państwowych oraz kościelnych trzymana jest w rękach nieujawnionych homoseksualistów, mających haki na innych homoseksualistów. To sytuacja, w której wszyscy mają się na muszce, więc nikt nie odważy się skrytykować przeciwnika, bo ten mógłby “sypnąć”. Nie dzielę się z państwem swoją szczegółową wiedzą w tej materii, bo nie potrafiłbym zagwarantować wiarygodności każdej z tych historii. Ich mnogość tworzy jednak właśnie obraz, który przedstawiłem powyżej. W środowiskach dziennikarskich orientacja seksualna znanych polityków czy hierarchów kościelnych nie jest tajemnicą, ale “o tym się nie mówi”. Przywykliśmy do tego, że mówienie o homoseksualności to wstyd. Słuchanie o homoseksualności to wstyd. Dzięki temu wstydowi władza oparta na kłamstwie i na hipokryzji ma się nadal świetnie.
Oczywiście rozumiem, że outowanie może być tragiczne w skutkach. Uważam, że powinniśmy mieć prawo dojrzeć do tej decyzji i przeżyć ten wyzwalający moment coming out'u w sposób, który sami wybierzemy. Równocześnie widzę sporą różnicę między nastolatkiem, który odkrywa swoją seksualność, zbiera doświadczenia i przygotowuje się do tego wielkiego kroku a dorosłym mężczyzną, który żyje ze swoim partnerem, jest świetnie wykształcony i niezależny finansowo.
Mówiąc o bezwzględnym prawie do prywatności w tej kwestii konserwujemy piekiełko, które zafundowali nam homoseksualni, nieujawnieni faceci.
Sobota, 04.07.2020 Oliwa do ognia: nie czas żałować adopcji, gdy giną młodzi ludzie
Czwartek, 07.05.2020 Czy outing jest legalny?
Środa, 06.05.2020 Czuchnowski: konsultowałem tekst o Zaradkiewiczu z osobami z kręgu KPH
Poniedziałek, 04.05.2020 Zatruł się grzybami halucynogennymi po kłótni z partnerem?
Poniedziałek, 26.03.2018 Brexitowa afera z outingiem w tle
Strasznie seksistowskie zdanie, i co ma do tego kolor skóry? W czarnej afryce też jest to wina białych?
Ty to reprezentant sado maso? Lubisz jak pluje się Tobie w twarz? Lubisz dostawać klapsy? Lubisz być poniżany? Lubisz jak ktoś oddaje na Ciebie mocz?
Dlatego będziesz głosował na partię która nazywa Ciebie zboczeńcem, pedofilem i dzieci chcesz uczyć masturbacji?
Nie no, to jest ok był w fetyszach, ale kiedy elity nazywają ludzi w ten sposób, jest koszt ludzki. Postrzeganie osób LGBT ma konswkwencje dla zdrowia psychicznego osób LGBT. Niespodzianka. Jest też kwestia bezradnych ludzi, jak np. dzieci, które potem się wieszają, bo "taki mamy klimat". Nie możemy kontynuować takiej patologii, więc jestem murem za Oliwą.
To, co mówi PiS jest ważne dla kultury społecznej i kwestii postrzegania osób homoseksualnych, a koszt ludzki jest znany, zwłaszcza jeśli chodzi o młodzież. Wiemy jednak, że mylisz się też w kwestii rzekomej normalności PiS i polskich elit. Stan prawny jest taki, jaki jest. Konswerwatywne partie typu PiS, PO i PSL sa znacznie mniej skore, niż np. Wiosna. Oczywiście, że są białe kruki, ale są to tylko białe kruki. Zaradkiewicz oportunistycznie kolaboruje z PiS, więc go tolerują, ale podobnie było z nazistami. Geje Zaradkiewiczopodobni byli tam tolerowani, aż do czasu, kiedy przestali być użyteczni.
Artykuł Oliwy jest bardzo rzetelny i prawdziwy. Wyląda na to, że w konserwatywnym w obecnej chwili społeczeństwie niektórzy kolaborują z konserwatystami dla dobrobytu własnego, nawet kosztem społeczności i społeczeństwa. Miną lata, nim szkody po PiS i PO będą załatane.
Ty to reprezentant sado maso? Lubisz jak pluje się Tobie w twarz? Lubisz dostawać klapsy? Lubisz być poniżany? Lubisz jak ktoś oddaje na Ciebie mocz?
Dlatego będziesz głosował na partię która nazywa Ciebie zboczeńcem, pedofilem i dzieci chcesz uczyć masturbacji?
Wiedzieli od dawna i cieszyło ich to, bo byli pewni, że mieli na niego solidnego haka. Outing, to tego haka usunięcie. Dla PiS to porażka.
To chyba dobrze, że dzięki GW nie można już szantażować jednej z najważniejszych osób w państwie?
Oczywiście. Lepiej dla Polski i lepiej dla Zaradkiewicza, choć może o tym jeszcze nie wiedzieć.
O, to, właśnie to... Myślę, że każdy inny komentarz jest zbędny.
Jeśli nie wiedzieli, to źle to o nich świadczy skoro ponoć upodobania Zaradkiewicza były "półpubliczne", a oni mają w rękach służby specjalne.
A jeśli wiedzieli, to wielce prawdopodobne jest to, że na rękę jest im posłuszna osoba na którą mają haki. A raczej mieli (chyba, że tych psychodelicznych spacerów było więcej). To chyba dobrze, że dzięki GW nie można już szantażować jednej z najważniejszych osób w państwie?