Wojciech Czuchnowski w komentarzu odnośnie sprawy outingu Kamila Zaradkiewicza stwierdził, że jest wyjątkowo "wyczulony na te kwestie", a przed publikacją tekstu w "Gazecie Wyborczej", w którym została ujawniona homoseksualność pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, skonsultował go z osobami z kręgu KPH. Organizacja dementuje. W oświadczeniu napisano, że nikt z obecnych pracowników nie czytał artykułu przed jego publikacją, a do sprawy outingu KPH "odnosi się krytycznie".
Artykuł odbił się szerokim echem i podzielił opinię publiczną. Wiele osób wyrażało swoje poparcie dla Czuchnowskiego i Dobrosz-Oracz wskazując, że informacja o partnerze nie była sednem opublikowanego tekstu, a jedynie dodatkową informacją spalającą wątki. Krytycy i krytyczki zarzucili "Wyborczej" ujawnienie informacji o homoseksualności Zaradkiewicza wbrew woli zainteresowanego oraz nadanie jej sensacyjnego charakteru.
W odpowiedzi na zarzuty współautor tekstu, Wojciech Czuchnowski, stwierdził w komentarzu dla portalu Wirtualnemedia.pl, że "jest wyjątkowo wyczulony na te kwestie", a przed publikacją "Niebezpiecznej przeszłości Kamila Zaradkiewicza" konsultował tekst z osobami z kręgu Kampanii Przeciw Homofobii.
"Jestem wyjątkowo wyczulony na takie kwestie, dlatego przed publikacją i wysłaniem go do redakcji dałem go przeczytać dwóm osobom z kręgu Kampanii Przeciw Homofobii. W ogóle nie dostrzegali tu kwestii jakiegoś "ouotowania" i nie mieli żadnych zastrzeżeń. Żyjemy w XXI wieku, w części świata aspirującej do Zachodu. Napisanie, że mężczyzna "pokłócił się z partnerem" nie powinno być w naszych czasach i w naszej kulturze żadnym problemem. Na tym polega m.in tolerancja, że piszemy o osobach LGBT, jak o normalnych członkach społeczeństwa. Są wśród nich ludzie dobrzy, źli a najczęściej tacy i tacy. Tekst o Zaradkiewiczu nie jest tekstem o geju. To jest tekst o degeneracie moralnym, którego ta władza używa do najważniejszych poruczeń, czyli rozwalenia sądownictwa w Polsce. To także tekst o mobberze, który jako drapieżca seksualny dręczył podwładnych. Ten człowiek jest dzisiaj I Prezesem Sądu Najwyższego" - argumentował.
Kampania Przeciw Homofobii dementuje.
Okazuje się, że aktywiści i aktywistki ze Stowarzyszenia KPH zdementowali informację jakoby Czuchnowski konsultował z nimi artykuł i dodali, że jako organizacja działająca na rzecz praw osób LGBTI uważają, że prawo do ujawnienia własnej orientacji seksualnej powinno przysługiwać osobie, której ta informacja dotyczy. Dodają, że do całej sprawy odnoszą się krytycznie.
Oświadczenie
W odpowiedzi na oświadczenie wydane przez współautora opublikowanego na łamach Gazety Wyborczej tekstu „Tylko w Wyborczej: Niebezpieczna przeszłość Kamila Zaradkiewicza” Wojciecha Czuchnowskiego, informujemy, że nikt z obecnego zespołu pracowniczego stowarzyszenia Kampania Przeciw Homofobii nie czytał tekstu przed jego publikacją.
Pojawiające się w oświadczeniu stwierdzenie „Jestem wyjątkowo wyczulony na takie kwestie, dlatego przed publikacją i wysłaniem go do redakcji dałem go przeczytać dwóm osobom z kręgu Kampanii Przeciw Homofobii” odbieramy jako próbę wsparcia się autorytetem naszej organizacji w celu odparcia fali krytyki, która spotkała dziennikarza w związku z outingiem Zaradkiewicza.
Jednocześnie chcemy wskazać, że jako organizacja działająca na rzecz społeczności LGBTI uważamy, że zgodnie z prawem do prywatności decyzję o „wyjściu z szafy”, czyli poinformowaniu innych o swojej orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej, powinna podejmować osoba, której to dotyczy. Do ujawniania czyjejś orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej bez wiedzy i zgody osoby zainteresowanej odnosimy się krytycznie.
Równocześnie uważamy, że nadawanie sensacyjnego charakteru określeniu „partner” w odniesieniu do mężczyzny, wskazuje na konieczność intensyfikacji działań związanych z edukacją nt. osób LGBT. Okazja ku temu zbliża się wielkimi krokami albowiem już 17 maja obchodzić będziemy IDAHOT, czyli Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii i Transfobii. Mamy nadzieję, że media wykorzystają to jako pretekst do umieszczenia rzetelnych materiałów nt. dotykającej osoby LGBT homo-, bi- i transfobii.
Zespół Kampanii Przeciw Homofobii
(pk)
Czwartek, 10.10.2024 Rekordowe darowizny z podatku dla organizacji LGBT. Ponad 2 miliony zł wsparcia
Środa, 01.06.2022 KPH wystawiło tęczową receptę dla rządu - Polska sięgnęła homofobicznego dna
Czwartek, 28.10.2021 Jutro kolejna odsłona akcji Tęczowy Piątek! Centrum Życia i Rodziny szykuje "kontrę"
Poniedziałek, 04.10.2021 Gość programu TVP Info o licytacji swojego zdjęcia: Pieniądze przeznaczę na WOŚP lub KPH
Piątek, 10.09.2021 Korony Równości 2021 KPH rozdane. Maja Staśko, Maja Heban, Robert Biedroń - kto jeszcze został wyróżniony?
Nie dość że ćpun i ciota chowająca się w szafie, to jeszcze co najgorsze kolaboruje z oprawcami Polskiej Konstytucji, tudzież PiSem. Zaradkiewicz bierze w tej chwili czynny udział w próbie rozbrajania demokratycznego porządku prawnego, w imię wysokich stanowisk i apanaży.
W przypadku takiego osobnika nie ma co bawić się w eufemizmy i gładkie słowa, bo takie postawy w środowisku trzeba tępić i metaforycznie wypalać gorącym żelazem.
Ja się krytycznie odnoszę do cięcia ostrym narzędziem ludzkiego ciała. Ale kiedy robi to chirurg, żeby ratować czyjeś życie to nie protestuję.
Wszystko zależy od kontekstu.
Kampania Promocji Homofobi mi właśnie podpadła. Nie dam już na nich ani grosza z moich podatków. Poszukam sobie jakiejś mądrzejszej organizacji.
Za to bycie gejem-homofobem już tak.
Po drugie KPH, to nie tylko "zespół pracowniczy", ale także wolontariusze. Takim postawieniem sprawy umniejsza się ich znaczenie. Jak ktoś społecznie, bez wynagrodzenia działa w KPH to jego głos się nie liczy? Bo nie jest zatrudniony? Nie rozumiem tej postawy.
Poza tym denerwuje mnie gubienie sedna. Nie chodzi o to czy on jest gejem, czy nie. Chodzi o to, że są duże wątpliwości co do jego integralności i poważne zarzuty o mobbing w pracy, czy zażywanie substancji halucynogennych.