Ulster walczy jak może - Londyn zmienia zdanie
Jedyna część Wielkiej Brytanii bez równości małżeńskiej, Irlandia Północna, nie poddaje się i walczy z całych sił, by i u nich pary jednopłciowe mogły zawierać związki małżeńskie. Apelują do parlamentu brytyjskiego o podjęcie działań w tej sprawie. Politycy deklarują, że jeżeli Stormont nie zajmie się sprawą lokalnie, dojdzie do zaangażowania się Westminsteru.
Aktywiści z organizacji "The Love Equality" zaapelowali do Parlamentu Wielkiej Brytanii, by, biorąc pod uwagę niestabilność polityczną w regionie i skomplikowaną sytuację partyjną w Stormoncie, wziął sprawy w swoje ręce i zapewnił tamtejszej społeczności LGBT równość małżeńską.
"Apelujemy do Parlamentu, by przy najbliższej możliwej okazji dał swoim obywatelom w Irlandii Północnej prawo do równości małżeńskiej, tak jak dał mieszkańcom w innych częściach Wielkiej Brytanii" - powiedział jeden z aktywistów.
Karen Bradley, ministra ds. Irlandii Północnej w Westminsterze, uważa, że istnieje szansa, że tak się właśnie stanie. Do polityczki zwrócił się laburzysta, Conor McGinn, z pytaniem, co ma zamiar zrobić z równością małżeńską w Ulsterze? Odpowiedziała, że liczy na to, że sprawa rozwiąże się na szczeblu lokalnym, ale jeżeli do tego nie dojdzie - może zakończyć się w Westminsterze.
McGinn w związku z tym ma zamiar podnieść tę kwestię na posiedzeniu brytyjskiego parlamentu. Jak zauważa, ten ruch to konieczność, biorąc pod uwagę obecną sytuację w Irlandii Północnej, w szczególności niestabilność polityczną. "Według piosenki nie możesz pospieszać miłości, ale w tej sytuacji miłość - i równość - czekają już za długo" - powiedział.
Irlandia Północna to jedyna część Wielkiej Brytanii, gdzie wciąż nie ma równości małżeńskiej. Katolicka partia Sinn Féin jest za, mieszkańcy również (według badań z 2016 roku aż 70% społeczeństwa jest za legalizacją małżeństw jednopłciowych – w tym 77% kobiet i 63% mężczyzn), ale trzymająca się u władzy partia DUP, która traci większość i poparcie społeczne, uparcie mówi „nie”. Wciąż blokuje debatę i procedowanie ustawy.
Patrick Corrigan z "LE" uważa, że brak równości małżeńskiej w całej Wielkiej Brytanii to ujma na honorze monarchii i Londyn powinien się wstydzić. Na początku tego miesiąca aktywiści podczas spotkania z Bradley zaapelowali do niej o konsekwentne działanie na rzecz społeczności LGBT z Ulsteru. Ministra z Partii Konserwatywnej chciałaby jednak, by sprawa została rozwiązania na szczeblu lokalnym.
(ar)