Temat równość małżeńskiej w Irlandii Północnej to zadra na inkluzyjnym portrecie Wielkiej Brytanii. Niestety szanse na zmianę stanu rzeczy są niewielkie. Rząd w Londynie nie zamierza interweniować, a lokalni politycy nie zamierzają się zająć sprawą w najbliższym czasie. Do akcji zatem przystąpiła sama młodzież LGBT i apelują: dajcie nam równość na Walentynki!
Najmłodsza część społeczności LGBT nie ma zamiaru czekać z założonymi rękami i zabiera się do roboty. Pod szyldem CaraFriend NI apelują do Karen Bradley, ministry ds. Irlandii Północnej, o zagwarantowanie równości małżeńskiej poprzez odpowiednie działania legislacyjne - czy to w Stormoncie czy Westminsterze.
Przygotowali petycję, w której domagają się podstawowych praw. Jeden z nich, 18-letni Cameron Brown chciałby w przyszłości wziąć ślub z mężczyzną, którego pokocha. Nie rozumie, dlaczego politykom tak bardzo to przeszkadza. Shay Love dodaje: "Nie chcę być dłużej obywatelem drugiej kategorii w swojej ojczyźnie. Nie chcemy wiele, tylko być traktowanymi na równi z innymi".
Petycję można podpisać na stronie Amnesty International.
Irlandia Północna to jedyna część Wielkiej Brytanii, gdzie wciąż nie ma równości małżeńskiej. Katolicka partia Sinn Fein jest za, mieszkańcy również (w
edług badań z 2016 roku aż 70% społeczeństwa jest za legalizacją małżeństw jednopłciowych – w tym 77% kobiet i 63% mężczyzn), ale trzymająca się u władzy partia DUP, która traci większość i poparcie społeczne, uparcie mówi „nie”. Wciąż blokuje debatę i procedowanie ustawy.
Na początku tego miesiąca aktywiści z "Love Equality", podczas spotkania z Bradley, zaapelowali do niej o konsekwentne działanie na rzecz społeczności LGBT z Ulsteru. Ministra z Partii Konserwatywnej chciałaby jednak, by sprawa została rozwiązania na szczeblu lokalnym.
Patrick Corrigan z "LE" uważa, że brak równości małżeńskiej w całej Wielkiej Brytanii to ujma na honorze monarchii i Londyn powinien się wstydzić.
(ar)