Kilka organizacji LGBT, w tym Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Warszawa, Tolerado i Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, otrzymały zaproszenie do programu Jana Pospieszalskiego, "Warto rozmawiać", którego tematem miało być... "leczenie homoseksualizmu". "Mamy uzasadnione obawy, że nasze uczestnictwo w Państwa programie posłużyłoby jedynie legitymowaniu nienaukowych tez prezentowanych we wspomnianej przez Pana publikacji oraz manifestacji fundamentalistycznego światopoglądu prowadzącego" - odpowiada MNW.
Mamy uzasadnione obawy, że nasze uczestnictwo w Państwa programie posłużyłoby jedynie legitymowaniu nienaukowych tez prezentowanych we wspomnianej przez Pana publikacji oraz manifestacji fundamentalistycznego światopoglądu prowadzącego. Wątpimy, że byliby Państwo skłonni do stworzenia otwartej przestrzeni do rzetelnej dyskusji w oparciu o naukowe, a nie ideologiczne czy religijne źródła- czytamy w odpowiedzi MNW. Stowarzyszenie dodaje też, że "we współczesnym dyskursie naukowym nie istnieje pojęcie „leczenia homoseksualizmu”, ponieważ nie leczy się czegoś, co nie jest chorobą. Istnieje za to prężnie rozwijająca się dziedzina badań nad – parafrazując tytuł publikacji, którą zechcieli Państwo omówić – „przyczynami, objawami, terapią i aspektami społecznymi” homofobii, czyli utrwalonych uprzedzeń i irracjonalnej wrogości wobec osób homoseksualnych".
Piątek, 12.01.2018 Czasem nie warto rozmawiać
Wtorek, 09.01.2018 Czy przyjmiesz zaproszenie od Pospieszalskiego? Odpowiedz!
Piątek, 07.01.2011 Pospieszalski już nie porozmawia
Czwartek, 15.04.2021 Czy TVN obawia się ryzyka związanego z pokazywaniem w swoich programach par jednopłciowych?
Środa, 29.10.2014 Prezes TVP: nikt nie obraża wartości chrześcijańskich
Rozmowa zakłada przynajmniej względną równość rozmówców pod względem inteligencji, zasobu wiedzy, celu prowadzenia rozmowy. Jeżeli jedna ze stron jest w posiadaniu prawdy objawionej, nie chce korzystać z wiedzy naukowej, a celem jest bądź zagłuszenie rozmówcy, bądź legitymizowanie własnych poglądów przez sam fakt wymiany zdań - sensu rozmowy nie ma. Nie ma wtedy nawet samej rozmowy.
Natomiast dzisiejsza sytuacja nie wzięła się z powietrza. To są lata całe, gdy akceptowano "dyskusje" w mediach, w których z jednej strony wypowiadał się rzeczywisty znawca tematu, często z tytułem naukowym, a z drugiej motywowany religijnie (lub polityczny) fanatyk, żądający dodatkowo "szacunku" dla swych przedpotopowych konceptów.
Nie protestowany także gdy np. Szkołę Podstawową nr 161 im. Dąbrowszczaków, przemianowano na Gimnazjum nr 48 im. Jana Pawła 2. Czy gdy placowi Komuny Paryskiej (zdarzenie niezwykle ważne w dziejach świata, z kluczowym udziałem Polaków, co niezwykle rzadkie) "przywrócono" przedwojenną nazwę Wilsona (od prezydenta USA dobrze dbającego o interesy możnych tego kraju) .- nota bene przedwojenną dopiero od 1928, bo przedtem - przez parę lat - to był pl. Żeromskiego.
I tak ze wszystkim.
Odmowa rozmowy jest lepsza,bowiem to takich ludzi jak Pospieszalski i zapraszani do jego programu goście z reguły nic nie trafia i im się wydaje,że tylko oni mają rację.A debatowanie ze osobami o skrajnych poglądach jest bezcelowe.Niech sobie gadają we własnym gronie a nie debatują,bo to nie dla nich.
Żadnego sprostowania by nie było.
Pospieszalski to zbyt stary wyga telewizyjny, żeby dopuścić kogoś o odmiennych od jego własnych poglądach do głosu.
Poza tym nienaukowy bełkot można wygłosić w jednym zdaniu. Oparte na naukowych podstawach sprostowanie wymagałoby czasu którego dziwnym trafem w programach Pospieszalskiego zawsze brakuje.