"My niczego nie promujemy, ale zgodnie z zasadami i obowiązkami, jakie nas dotyczą, dajemy możliwość wypowiedzi. No bo na czym polega ten spot, jest tam obrazek pokazujący parę jednopłciową, czyli dwie dziewczyny i jest postulat zmiany podejścia społecznego do takich par. Jest to temat do dyskusji społecznej? Jest. Mamy wobec tego zamknąć na niego oczy? Ponadto jest obowiązek ustawowy nadawania kampanii, na które przeznaczony jest specjalny czas" - powiedział o spocie "Najbliżsi obcy" prezes Telewizji Polskiej, Juliusz Braun, w rozmowie z Dziennik.pl.
Kampania społeczna Popieram Związki ruszyła w kwietniu. Miała ona zwrócić uwagę na potrzebę wprowadzenia w Polsce instytucji związków partnerskich. W zeszłym tygodniu donosiliśmy, że skróconą
wersję spotu promującego akcję zobaczymy w TVP, która pozytywnie klip zweryfikowała jako kampanię społeczną. Środowiska prawicowe i katolickie
protestowały i zachęcały do wysyłania skarg do KRRiT, która wyraźnie dała znak: nie będziemy rozpatrywać skarg przed emisją spotu.
"Spot "Najbliżsi Obcy" jest elementem kampanii Popieram Związki i od początku założenie było takie, że spot zostanie pokazany w telewizji. Zainwestowaliśmy spore środki finansowe, a w jego produkcję zaangażowany był cały sztab profesjonalistów, to było ogromne przedsięwzięcie. Przy czym muszę zaznaczyć, że wiele osób i tak pracowało przy spocie pro bono! Nie udałoby się go zrealizować bez wsparcia darczyńców, którym bardzo chcemy podziękować. I chociaż spot pokazaliśmy w kwietniu, prawdziwa premiera będzie miała miejsce dopiero teraz – w telewizji" – mówiła w rozmowie z nami Mirosława Makuchowska z Kampanii Przeciw Homofobii.
O spocie "Najbliżsi obcy" rozmawiał też z Dziennik.pl prezes TVP, Juliusz Braun. "My niczego nie promujemy, ale zgodnie z zasadami i obowiązkami, jakie nas dotyczą, dajemy możliwość wypowiedzi. No bo na czym polega ten spot, jest tam obrazek pokazujący parę jednopłciową, czyli dwie dziewczyny i jest postulat zmiany podejścia społecznego do takich par. Jest to temat do dyskusji społecznej? Jest. Mamy wobec tego zamknąć na niego oczy? Ponadto jest obowiązek ustawowy nadawania kampanii, na które przeznaczony jest specjalny czas" - podkreśla prezes TVP i były przewodniczący KRRiT, dodając, że kryterium jest jedno: materiały nie mogą być obraźliwe, ani agresywne. "Ja naprawdę uważam, że jest to politycznie kreowany konflikt, zwłaszcza, że ja dostaję listy, czasami bardzo obraźliwe od osób, które tego spotu w ogóle nie widziały" - mówi Braun.
Prezes TVP odniósł się też do zarzutu prawej strony o naruszenie regulaminu KRRiT, w związku z zapisem o poszanowaniu chrześcijańskiego systemu wartości. "Ustawa jednoznacznie mówi też o obowiązku prezentowania zróżnicowanych opinii i poglądów.
Przepis dotyczący wartości chrześcijańskich należy czytać w całości. W tym spocie nikt nie obraża wartości chrześcijańskich, bo on nie jest atakiem na cokolwiek, tylko przedstawieniem pewnego problemu. Czy postulat jest słuszny, czy nie, to nie ma znaczenia, jest sformułowany w sposób prawidłowy i my mamy obowiązek o nim mówić" - reasumuje Braun.
(md)
Coś ty. To się robi tak: "Gdyby wszyscy byli ludność by wyginęła"/"Chłopak dziewczyna normalna rodzina tak wynika z natury"/"Nie prowadzi do zapłodnienia" [czy coś takiego]
Jak nie zadziała albo ktoś poda ci sensowne argumenty, zawsze możesz napisać coś o regulacjach UE albo zasięgnąć rady na forum korwinistów http://korwin-mikke.pl/forum/read.php?15,6471 ;)
Jeśli tekst o naturze/rozpłodzie/wyginięciu/propagandzie/"toleruję pedałów dopuki robia to w swojich domach" nie przynosi rezultatu, zawsze możesz się obrazić i zarzucić czymś o lewakach, tym, że Polska nie jest wolna, że dalej jesteśmy w komunie, że propaganda, UE, ew. obrazić się i zakończyć dyskusję.
Ja jestem BARDZO ciekawa, ilu panów od "dupa jest od srania, zakaz pedałowania" i argumentacji o seksie bez dziecka namawiało dziewczynę do anala/orala ew. zasięgało na necie rad anonów-spierdonów "Jak namówić dziewczynę na [...]". BARDZO.
Szkoda, że po wyjściu z kina na szkolny seans 'Kamieni na Szaniec' i 'Miasta '44' nie przyuważyłam, czy któryś z tych "miłujących ojczyznę i wartości" nie miał skoku ciśnienia tam w dole...