"Polityczny eksperyment" na ludziach LGBT?
"Ludzkie świnki morskie w politycznym eksperymencie" - tak zdaniem ujawnionej aktorki polskiego pochodzenia, Magdy Szubanski, australijski rząd potraktował ludzi LGBT. Aktorka wystąpiła w Senacie, który przegłosował projekt ustawy o równości małżeńskiej. Małżeństwa w Australii coraz bliżej. Ale jakim kosztem? - pytała polityków Szubanski.
W połowie listopada poznaliśmy oficjalne wyniki korespondencyjnego plebiscytu w sprawie równości małżeńskiej w Australii. 61,6 proc. obywateli i obywatelek powiedziało tak małżeństwom par tej samej płci, 38,4 było przeciwko. Politycy, którzy do tej pory unikali tematu - obiecali, że spełnią życzenie mieszkańców i mieszkanek Australii.
Projekt ustawy przegłosował w tym tygodniu Senat - głosami 43 do 12. W przyszłym tygodniu sprawą ma zająć się Izba Reprezentantów.
Przypomnijmy, że premier mówił po plebiscycie, że sprawa zostanie załatwiona jeszcze przed świętami.
Podczas senackiej debaty głos zabrała Magda Szubanski - ujawniona aktorka polskiego pochodzenia, która stała się jedną z twarzy walki o równość małżeńską w Australii. Szubanski jest kuzynką... Magdaleny Zawadzkiej, ujawniła się w 2012 roku. Australijczykom i Australijkom znana jest przede wszystkim z serialu "Kath and Kim", ale także z filmu "Babe - świnka z klasą".
Aktorka w poruszającym wystąpieniu zwróciła uwagę na fakt, że australijski rząd potraktował ludzi LGBT jak "ludzkie świnki morskie w politycznym eksperymencie". "Nigdy nie dowiemy się jaki był ludzki koszt tego plebiscytu. Prawda jest taka, że wielu z nas mogło go nie przetrwać" - mówiła Szubanski, zwracając uwagę na kwestię zdrowia psychicznego i nienawiści, która przed i w trakcie plebiscytu była w przestrzeni publicznej obecna. W ostatnich miesiącach liczba telefonów do pomocowych organizacji LGBT wzrosła o nawet 300 procent.
Przypomnijmy, że aktywiści i aktywistki LGBT nie chcieli referendum - zwracano właśnie uwagę na nienawiść, która w trakcie się wyleje, jak i na to - że referendum nie było potrzebne, albowiem kwestię ową mogli załatwić po prostu politycy.
(md)
A ja uważam, że ludzie nie powinni głosować czy ja mogę wziąć ślub, czy nie. Politycy powinni jak najszybciej zlikwidować tę niesprawiedliwość bez pytania społeczeństwa, które może być za, może być przeciw, ale jeśli jest przeciw, to się myli.
MS i australijscy działacze LGBT mają absolutna rację: w publicznej "debacie" zrównuje się racje homofobów i ludzi empatycznych. A takiej równości po prostu nie ma.