Ciekawe wyniki badań w Niemczech
Geje i biseksualiści zarabiają w Niemczech średnio o ponad 2 euro mniej za godzinę niż ich heteroseksualni koledzy - dowiadujemy się z najnowszego badania, którego wyniki poznaliśmy w tym tygodniu w Berlinie. Skąd takie różnice?
W czwartek w Berlinie przedstawione zostały wyniki badania
"Sexuality Pay Gap", przygotowanego przez Niemiecki Instytut Badań Gospodarczych DIW - donosi "Deutsche Welle".
Dowiadujemy się z niego, że geje i biseksualiści zarabiają średnio o 2,64 euro za godzinę mniej niż heteroseksualiści. Przede wszystkim brano pod uwagę wykształcenie, kwalifikację i branże - okazuje się, że geje i mężczyźni bi są często lepiej wykształceni i mają wyższe kwalifikacje. Z czego więc wynikają różnice? Badacze zwracają uwagę, że geje i biseksualiści częściej np. robią nadgodziny, przez co ich stawka godzinowa zostaje... obniżona.
Co ciekawe - tyle samo co geje zarabiają lesbijki - tym samym zarabiają więc i tak więcej niż heteroseksualistki.
Badanie oparto na panelu socjo-ekonomicznym, czyli rządowym sondażu, który co roku przeprowadzany jest w całym kraju - i w którym znajduje się i pytanie o orientację seksualną. To wciąż jednak za mało, by dowiedzieć się więcej na temat tego, jak społeczności LGBT żyje się w Niemczech - mówili badacze. "Sexuality Pay Gap" ma być próbą zainteresowania władz, by w rządowych badaniach społecznych częściej pytać o orientację.
Autor badania, Martin Kroh, wyraźnie podkreślał, że wciąż mają za mało danych, by mówić o dyskryminacji płacowej, ale wyniki te powinny być dla rządzących wskazówką.
(md)
Miałem dokładnie ten sam problem, kiedy oglądałem wypowiedź jeden z ministrów, która mówiła, że dzięki 500+ urodziło się w tym roku (albo w poprzednim, nie pamiętam) 2300 więcej dzieci. Specjalnie sprawdziłem jak to się ma do całkowitej liczby urodzeń, która wynosiła około 370 tys. w zeszłym roku i różnice pomiędzy poprzednimi latami wynosiły z reguły od kilku do kilkunastu tysięcy, czasem na minus, zwykle na plus. Tak więc te 2300 dzieci może być równie dobrze zwykłą fluktuacją, jak co roku, i przypisywanie im związku z 500+ jest raczej myśleniem życzeniowym niż sensownym wnioskiem. O skutkach 500+ dowiemy się po przynajmniej paru latach. Zmierzam jednak do tego, że kiedy podaje się jakąś informację, to trzeba podać też jej kontekst, inaczej jest bezwartościowa.