"Reklamodawcom mogłoby się to nie spodobać" - usłyszał od jednej z polskich celebrytek Piotr Grabarczyk, dziennikarz WP.PL. Czym jeszcze wymigiwały się gwiazdy, które zwykle chętnie puszczają oko do tęczowych fanów?
To dzięki Piotrowi Grabarczykowi dowiedzieliśmy się co prezes TVP, Jacek Kurski, myśli o udziale par jednopłciowych w nowej produkcji telewizji publicznej, "Pierwsza randka". Wypowiedź polityka szerokim echem odbiła się w mediach.
Teraz dziennikarz WP.PL zastanawia się, dlaczego na Paradzie Równości nie widział tych wszystkich gwiazd i gwiazdek, które tak chętnie podkreślają swoje oddanie społeczności LGBT i na każdym kroku zaznaczają swoją miłość do gejów.Co usłyszał Grabarczyk od kilku z nich? M.in. "Reklamodawcom mogłoby się to nie spodobać". Grabarczyk
sprawdził też co tego dnia robiła reszta: wielu pracowało - grali koncerty, czy byli na planie filmowym. Reszta, jak podkreśla dziennikarz, "
bezwstydnie relacjonowała swoje pasjonujące sobotnie zajęcia czyli siłownię, lunche w modnych knajpach, szaleństwa na Orange Festival i inne rozrywki, do których absolutnie mają prawo".
"W czasach, gdy największe światowe koncerny wręcz nie wyobrażają sobie aktywnego udziału w tego typu wydarzeniach, nad Wisłą celebryci boją się o stan lajków na Instagramie. Smutna to rzeczywistość i, nie bójmy się tego słowa, żenująca" - reasumuje w swym tekście Grabarczyk.
A my jednak pozdrawiamy te prawdziwe gwiazdy, które na Paradzie Równości się pojawiły.
(md)
W innym systemie artyści, ludzie show biznesu byli by uzależnieni od kasy państwowej i usłyszałbyś: "Władzy mogłoby się to nie spodobać". Na jedno wychodzi.... A może i nie. W kapitalizmie możesz mieć wielu reklamodawców, co daje Tobie większą swobodę i niezależność. W komunizmie byłbyś uzależniony od widzimiesie urzędnika państwowego.
Co ma do tego kapitalizm?