W nowym filmie, „Cicha namiętność” Terence’a Daviesa, Cynthia Nixon wciela się w rolę dziewiętnastowiecznej poetki, Emily Dickinson. W wywiadzie dla magazynu Out, powiedziała, że Dickinson była odważną kobietą, dzielną i pełną determinacji i siły i - prawdopodobnie odnalazłaby się we współczesnych czasach. Aktorka odniosła się też do własnej seksualności: „Generalnie nie lubię posługiwać się jakąkolwiek terminologią. To tylko słowa. Ale z racji tego, że nie mamy jak inaczej się identyfikować, to mogę powiedzieć, że jestem biseksualna. I to nie jest wybór, to po prostu fakt. Wyborem zaś jest to, czy będę z mężczyzną czy z kobietą”.
Aktorka - jak to sama ujęła - "świętokradczo gdyba", że gdyby poetka żyła teraz – w epoce mediów społecznościowych – czułaby się bardzo dobrze, a nawet znakomicie:
„Z jednej strony miała potrzebę kontaktu z innymi, z drugiej – nie chciała być poza domem, swoją strefą komfortu. Może odnalazłaby się w czasach, kiedy możesz być w kontakcie z innymi, nie wychodząc z domu, kto wie?” – dodaje.
Na pytanie dziennikarza, czy poetka była lesbijką ta odpowiada tonująco:
„Bardziej jej zależało na równości i możliwości… Miała bardzo romantyczne i pełne pasji podejście do wielu mężczyzn i kobiet, do swojej szwagierki – Susan. Czytając ich listy można pomyśleć to prawdziwa miłość. Ciężko jednak mieć taką pewność – to było 110 lat temu, nie wiemy, co wtedy ludzie myśleli i jak czuli, język był inny…” – mówi aktorka. Oczywiście dodaje, że te listy były nie tylko pełne napięcia emocjonalnego – są w nich kłótnie, rozstania i powroty. Emily bardzo chciała spędzić życie z Susan.
Co do swojej seksualności, Cynthia podkreśla, że ludzie wciąż nie łapią biseksualności – nie wiedzą czym ona jest, nie rozumieją jej, posługują się kalkami i stereotypami.
„Generalnie nie lubię posługiwać się jakąkolwiek terminologią. To tylko słowa. Ale z racji tego, że nie mamy jak inaczej się identyfikować, to mogę powiedzieć, że jestem biseksualna. I to nie jest wybór, to po prostu fakt. Wyborem zaś jest to, czy będę z mężczyzną czy z kobietą” – mówiła po swoim wyjściu z szafy.
Emily Dickinson to amerykańska poetka. Pochodziła z rodziny wielodzietnej. Do końca życia pozostała panną – opiekowała się domem i rodzicami. Praktycznie nie opuszczała domu i miejscowości Amherst – jedynie parokrotnie, gdy jechała do Filadelfii, Waszyngtonu i Bostonu. Pisać zaczęła ok. 30 roku życia. Miała problemy z publikacją swoich wierszy – zarzucano jej skrajne nowatorstwo, na które świat nie był jeszcze gotowy. Za jej życia opublikowano zaledwie kilka z nich – w dodatku bez jej zgody. Po jej śmierci odnaleziono blisko 1800 wierszy zamkniętych w szkatułce. Doceniono ją dopiero w latach 50. XX wieku.
Mówi się, że była wariatką i frustratką, ubierała się tylko na biało. Jej postać obrosła legendami. Nazywana jest „pustelnicą z Amherst” albo „kobietą w bieli”. Nie miała dobrej relacji z matką, za to uwielbiała swojego ojca. Nie znosiła fanatyzmu religijnego, z tego powodu nawet rzuciła studia. Była agnostyczką. Miała dziwne relacje z mężczyznami. Nie interesowała się związkami romantycznymi i seksualnymi, bardziej relacjami mentorskimi.
Jej biseksualna orientacja jest tylko domysłem. Nie ma na to dowodów. Jedynie interpretacje i analizy jej twórczości. Mówi się o romansie ze szwagierką, Susan Gilbert. Wysłała do niej blisko 300 listów, domagała się bliskiego kontaktu. Stała się dla poetki muzą. Z wiekiem dziwaczała – mało, że nie wychodziła z domu, praktycznie nie widywała się z nikim osobiście. Rozmowy toczyły się przez drzwi wejściowe. Nie wyszła nawet na pogrzeb swojego ojca.
(ar)
Czwartek, 17.03.2016 Nie tylko Harvey Milk
Piątek, 18.01.2019 Nie żyje ujawniona poetka Mary Oliver
Wtorek, 20.03.2018 Cynthia Nixon wystartuje na gubernatorkę stanu Nowy Jork
Wtorek, 28.11.2017 Czy Walt Whitman był gejem?
Piątek, 22.08.2003 Konkurs Tęczowego Pióra - zgłoś się!