83 proc. Niemców popiera równość małżeńską, a 95 proc. uważa, że ludzie LGBT powinni być chronieni przed dyskryminacją - dowiadujemy się z badań Federalnego Biura ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji (ADS), których wyniki zaprezentowano w tym tygodniu w Berlinie. Poparcie dla postulatów LGBT jeszcze nigdy nie było u naszych sąsiadów tak wysokie?
Badanie przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 2000 osób w październiku i listopadzie zeszłego roku.
Christine Lüders, szefowa ADS, podkreślała podczas konferencji w Berlinie, że
jeszcze nigdy poparcie dla równości małżeńskiej nie było w Niemczech tak wysokie: 83 proc. ankietowanych popiera ten postulat, ponad 75 proc. uważa też, że pary jednopłciowe powinny móc adoptować dzieci (co nie jest teraz w Niemczech możliwe). 95 proc. Niemców uważa, że ludzie LGBT powinni być chronieni przed dyskryminacją.
Lüders przypomniała, że na tle tych wyników Niemcy wciąż smutnie prezentują się na małżeńskiej mapie Europy i nazwała niemieckie związki partnerskie "małżeństwem drugiej kategorii".
Z drugiej strony nie wszystkie wyniki badania są aż tak pozytywne: okazuje się, że 20 proc. wciąż uważa homoseksualność za coś "nienaturalnego", dla 40 proc. widok par jednopłciowych okazujących sobie uczucie to "nic przyjemnego". Niemcy, chociaż otwarci, niekoniecznie są tacy, gdy dotyczy to ich prywatnego życia: ok. 40 proc. ankietowanych nie byłoby zadowolonych, gdyby dowiedzieli się, że ich dziecko jest homoseksualne.
Podobnie jak w innych krajach -
im młodsze i lepiej wykształcone osoby, tym bardziej otwarte są na ludzi LGBT. Bardziej otwarte i akceptujące są też kobiety.
Lüders zwróciła też uwagę, że ma obawy w związku z 15 proc. poparciem dla partii AfD (Alternatywa dla Niemiec), która nie stroni od homofobicznych komentarzy i tym samym może powodować wzrost anty-LGBT zachowań. "Obawiam się, że AfD może wywołać anty-ruch do obecnego, tolerancyjnego klimatu" - mówi w rozmowie z DW.
Do tej pory sondaże pokazywały, że poparcie dla równości małżeńskiej w niemieckim społeczeństwie wynosi ponad 70 proc. Po zeszłorocznym referendum w Irlandii, które doprowadziło do małżeństw jednopłciowych, podobne tendencje pojawiły się i w Niemczech. Rządząca koalicja zgodziła się co do tego, żeby wprowadzić małe zmiany do istniejących już związków partnerskich, ale nie było zgody co do małżeństw jednopłciowych. Rzecznik Angeli Merkel mówił wtedy, że "małżeństwa jednopłciowe nie są celem tego rządu".
W październiku
równość małżeńską obiecał minister sprawiedliwości w rządzie Angeli Merkel, Heiko Maas.(md)
Jeśli projekt ustawy o związkach partnerskich jest odrzucany po to aby nie obrażać papieża, to jest to agresja katolików wymierzone we mnie.
Agresja nie polega tylko na agresji fizycznej.
I nie. Nie da się z tym kościołem żyć w zgodzie. Ten kościół chce coraz więcej i więcej kasy i władzy. Jeśli zgoda ma polegać na tym, że oni będą dostawać kupę kasy państwowej a w zamian, nie będą nawoływać do zabijania gejów, tylko do leczenia, to ja dziękuję.
Ale jeśli piszesz o odrzucaniu ustawy to jest to agresja państwa, a że wzmocniona postawą hierarchii to inna rzecz. Oczywiście można przyjąć, że jest to spór z Kościołem, ale wtedy zaczynamy bezsensowny spór kto ma lepsze wartości i kto ma prawo do ich interpretacji i jaka jest rola Kościoła w państwie i w społeczeństwie - czyli dlaczego fundamentalizm jest świetny. Tymczasem to państwo nie zapewnia jakości prawa, definiując potrzeby obywateli według doktryny jednego wyznania i budując wykładnię prawa oraz Konstytucji (art. 18), w oparciu o interpretację religijną jednego wyznania.
Masz z pewnością szczęście (i to miło zawsze słyszeć) i masz rację Matibi, dlatego zamieściłem dwa linki - jest bardzo duża różnorodność zachowań. Akcja Znak pokoju była świetna pod każdym względem, ale hierarchia się do niej zdystansowała. Wiara i Tęcza też działają http://www.wiara-tecza.pl/ . Jeżeli jednak pojawiają się postulaty równouprawnienia w systemie prawa, pojawia się silna opozycja Kościoła, która wynika z fundamentalnej niezgody na państwo oparte na prawie cywilnym - bezwyznaniowym. Byłeś na mszy na której modlono się w intencji homoseksualistów (pytanie jak ta intencja była sformułowana), a równocześnie działa np. Stowarzyszenie im. Piotra Skargi, obrażające, sięgające po manipulację i stygmatyzujące w imię wartości religijnych i Kościoła, czemu z kolei Kościół się nie sprzeciwia. Jest więc i nawoływanie do przemocy i budzenie lęków, jest sprzeciw hierarchii wobec zmian systemowych w prawie, są też nisze, w których można oczekiwać tolerancji.
Jeśli projekt ustawy o związkach partnerskich jest odrzucany po to aby nie obrażać papieża, to jest to agresja katolików wymierzone we mnie.
Agresja nie polega tylko na agresji fizycznej.
I nie. Nie da się z tym kościołem żyć w zgodzie. Ten kościół chce coraz więcej i więcej kasy i władzy. Jeśli zgoda ma polegać na tym, że oni będą dostawać kupę kasy państwowej a w zamian, nie będą nawoływać do zabijania gejów, tylko do leczenia, to ja dziękuję.
Co ma do tego chodzenie do kościoła? :o Znam wielu wierzących, którym nie przeszkadza homoseksualizm (nie wiem może są wyjątkowi).
Zależy, kto do jakiego kościoła chodzi. Wersja soft:
https://www.youtube.com/watch?v=9LtgRL50NWI
Wersja mniej soft: "W praktyce "może powrócimy do tych wspaniałych czasów jeszcze, i będziemy palili tych ludzi na stosach" https://www.youtube.com/watch?v=rIlbYLEdZVo
Rąk do podpalania stosów wystarczy, ale nie wszyscy są odnajdują przyjemność w wąchaniu swądu ze świętych stosów. https://www.youtube.com/watch?v=PkwVVguRdIc
Formalnie nauczanie Kościoła Rzymsko-Katolickiego wygląda tak:
"Jest godne ubolewania, że osoby homoseksualne były i są wciąż przedmiotem złośliwych określeń i aktów przemocy. Podobne zachowania zasługują na potępienie ze strony pasterzy Kościoła, gdziekolwiek miałyby one miejsce. Ujawniają one brak szacunku dla drugich, który godzi w podstawowe zasady, na których opiera się zdrowe współżycie społeczne. Godność każdej osoby powinna być zawsze szanowana w słowach, czynach i w prawodawstwie"
ale:
"Jednak słuszna reakcja na niesprawiedliwości popełniane wobec osób homoseksualnych nie może w żaden sposób prowadzić do twierdzenia, że skłonność homoseksualna nie jest moralnie nieuporządkowana. Jeśli przyjmie się takie twierdzenie, a w konsekwencji aktywność homoseksualną uzna za dobrą, albo też jeśli wprowadza się prawodawstwo cywilne, biorące w obronę zachowanie, dla którego nikt nie może domagać się jakiegokolwiek prawa, wtedy ani Kościół, ani ogół społeczeństwa nie powinni dziwić się, że rozpowszechniają się także inne przewrotne opinie i jakieś praktyki oraz szerzą irracjonalne zachowania i przemoc." http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kdwi(...)_18.html
W razie braku argumentów jest też instrukcja (m.in dla polityków), jak skutecznie przeciwdziałać otwartej obecności środowiska LGBT w społeczeństwie, a zwłaszcza legalizacji związków homoseksualnych: http://www.vatican.va/roman_curia/congregations/cfaith/d(...)_pl.html i na zakończenie:
"Kościół Rzymsko-Katolicki naucza, że szacunek dla osób homoseksualnych nie może w żadnym wypadku prowadzić do aprobowania zachowania homoseksualnego albo do zalegalizowania związków homoseksualnych" http://www.miesiecznik.znak.com.pl/6302007jozef-augustyn(...)osciola/
Zasady są proste: prywatnie szczęść Boże (jeśli to konieczne), jak się wychylą i pokażą to postępować jak z żabami: jeśli żaba wychyli łeb z jeziora, to ją w ten łeb kamieniem.
Dopóki realia będą wyglądały tak: https://www.youtube.com/watch?v=8YUblMdxCho&t=19s
nic się nie zmieni
Jeżeli byłoby to 2 osoby zgodziłbym się z Tobą. Lecz ich jest więcej. I nic nie poradzę że w tej wierze nie uznaje sie homoseksualizmu. Ale to że nie uznaje sie to nie znaczy że sie go zwalcza. Dlatego im nie przeszkadza homoseksualizm a mi ich wiara. Każdy ma prawo do własnego zdania i opini.
A co do załączników niestety skanów tu nie da się wrzucić, a link do raportu OBWE nie znalazłem ;) No i jeszcze był jeden link lecz nie pamiętam strony (jak przypomne sobie to na pewno wrzuce)
Wybieram opcję d) bajka dla dorosłych.
Starożytna? Chyba raczej mitologiczna, zważywszy, że źródłem jest zbiór baśni i legend.
Między tymi trzema - mitologią, baśnią, legendą są poważne różnice literackie. To nie to samo, więc zdecyduj się może.