"Próby normatywnego zaspokojenia żądań homoseksualistów w zakresie praw rodzinnych, np. w niektórych państwach skandynawskich, zaliczyć można do przejawów nadużywania idei ochrony praw człowieka, godzących w porządek prawny i społeczny" - dowiadujemy się z podręcznika do Prawa Rodzinnego, prof. Tadeusza Smyczyńskiego, z którego korzystają studenci prawa. Podręcznik wydaje cenione wydawnictwo C. H. Beck, które błyskawicznie odcięło się od homofobicznych treści.
Zdjęcia z fragmentami z podręcznika, dotyczącymi m.in. małżeństw jednopłciowych,
udostępniła na Facebooku Eliza Michalik. Dziennikarka napisała, że zdjęcia otrzymała od znajomego, który zastanawia się, w jaki sposób wydawnictwo C. H. Beck "przeprowadza redakcję i weryfikację" podręczników. "Szokujące, skandaliczne homofobiczne teksty, niezgodne z polską konstytucją, która przecież zapewnia pełnię praw człowieka i praw obywatelskich wszystkim Polakom, niezależnie od ich orientacji seksualnej" - podkreśla w swym komentarzu nasza sojuszniczka.
Fragmenty szybko obiegły Internet, wywołując oburzenie wielu, w tym publicznych osób. Prof. Monika Płatek, zwraca uwagę, że: "Uznanie małżeństw jednopłciowych nie ogranicza się do państw skandynawskich; jest powszechne wszędzie tam, gdzie szanuje się podmiotowość, godność i prawa człowieka, niezależnie od orientacji seksualnej. Obowiązuje też w USA, Południowej Afryce i coraz większej ilości miejsc na świecie".
Prawniczka nie ukrywa swojego zdziwienia i wymienia także inne, dyskryminujące fragmenty: w tym także dotyczące trans- i interpłciowości.
"Język, treść i styl zawarty w tym podręczniku mija się z językiem, stanem wiedzy i konstytucyjnym wymogiem niedyskryminacji. Nie wierzę, by C.H.Beck chciał promować wśród młodych adeptek i adeptów prawa postawy pełne uprzedzeń oraz oferować im treści, które nie odpowiadają ani stanowi wiedzy, ani standardom prawa. Tym bardziej więc nie rozumiem" - reasumuje prof. Płatek.
Zdjęcia udostępniła także m.in. Paulina Młynarska, wywołały one też gorącą dyskusję wśród prawników.
Udostępnione fragmenty pochodzą z kolejnego już wydania podręcznika, z września 2016 roku. Jego autor, prof. Tadeusz Smyczyński, jest profesorem tytularnym w Instytucie Nauk Prawnych PAN i na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego. To nie pierwszy raz, gdy profesor porusza kwestię małżeństw jednopłciowych, czy związków partnerskich - jako ekspert w dziedzinie prawa rodzinnego i opiekuńczego pisał o tym w kilku monografiach.
Wydawnictwo przeprasza
Wydawca podręcznika wydał natychmiast oświadczenie, w którym dystansuje się od homofobicznych treści i zapowiedział kroku "w kierunku weryfikacji przyczyn oraz zakresu, w którym zawarte w publikacji treści ocenne wykraczają poza przyjęte w ramach akademickiego wykładu prawa standardy."
(md)
Teraz można dojść do wniosku, że skończona szkoła, papiery to nie wszystko, gdyż bywa tak, że tacy ludzie co skończyli nie wiadomo jak wielkie studia itp to mega idioci. Jednak ja o tym wiedziałem wcześniej.
witaj w świecie kreowanym przez zwolenników "dobrej zmiany"... całe szczęście, że u nas nie ma oszołomów głoszących naukowe bzdury... a dopiero byłby ambaras, gdyby tacy ludzie dorwali się do korytka ;-);-);-)
Właśnie, wycofać profesora i podręcznik :)
#dobrazmianaZataczaCorazSzerszeKręgi
jeśli ktoś twierdzi, że prawo jest nienadużywane-to się może zdziwić... w sprawach poruszających handel ludźmi ten temat jest bardziej rozpoznany... kwestia komu podlega jednostka i jakim zasadom... wystarczy stwierdzić, że religia danej osoby zezwala na prostytucję/zażywanie narkotyków i że ochrona praw jednostki powinna być w każdym państwie, w którym się przebywa... jeśli łamiemy prawo miejscowe-to wystarczy stwierdzić, że nasze prawa podstawowe są łamane...
dziwnym trafem więzienia pełne są osób, które zawsze są niewinne... pogląd nie jest reprezentatywny dla całego społeczeństwa-ale wyjaśnia kilka rzeczy...
Wycofać z obiegu profesora czy podręcznik?