24 listopada mija 25 lat od śmierci Freddiego Mercury'ego - jednego z najważniejszych muzyków w jej historii, charyzmatycznego lidera zespołu Queen i ikony ruchu LGBT.
Freddie Mercury urodził się 5 września 1946 roku w Zanzibarze, do Wielkiej Brytanii przyjechał, gdy miał 18 lat. Bardzo szybko wkręcił się w rozrywkowy klimat Londynu lat 60. Od początku wiedział też, że chce zostać gwiazdą. Lata 70. i 80. to szczyt popularności jego i zespołu Queen.
Do historii muzyki rozrywkowej przeszło już wiele piosenek Queen, a sam Freddie, chociaż podobno prywatnie cichy i skromny, na koncertach porywał tłumy. Świetnie też kreował swój wizerunek: od długich włosów i kolorowych ciuchów, po kultowego już wąsa, bardzo wtedy popularnego na gejowskiej scenie.
23 listopada 1991 roku wydał oświadczenie, w którym napisał: "W związku z licznymi doniesieniami prasowymi w ciągu ostatnich dwóch tygodni pragnę poinformować, że test na HIV był pozytywny i jestem chory na AIDS. Uważałem za właściwe utrzymać tę informację w tajemnicy, aby chronić swą prywatność. Jednak teraz nadszedł czas, aby powiedzieć prawdę".
Dzień później zmarł.
KONKURS!Miesiąc temu swoją premierę miała
książka "Freddie Mercury i ja" Jima Huttona, wieloletniego przyjaciela i kochanka artysty. Mamy dla Was kilka egzemplarzy książki. Co trzeba zrobić?
W komentarzu pod newsem w kilku zdaniach napiszcie o Waszym ulubionym utworze Freddiego.Na odpowiedzi czekamy do poniedziałku, 28 listopada. Ze zwycięzcami skontaktujemy się poprzez wiadomość na portalu.
Przepiękny nowatorski utwór w którym Freddie otwiera swoją dusze. Wielu mówi, że jest to utwór o trudach "wyjścia z szafy" i ja się z tym zgadzam. W utworze odnajduje trudności młodego człowieka, który uświadamia sobie ( jak ja kiedyś ) że w tym nietolerancyjnym świecie jest Gejem. Zmienia się, chce "wyjść z szafy". "Mamo zabiłem człowieka" co oznacza zmieniłem się, nie jestem już taki sam jestem już Sobą !! teraz będę SZCZĘŚLIWY !. Bo bycie sobą, bycie Gejem daje wiele szczęścia.
Utwór Bohemian Rhapsody jest przepięknym popisem wokalu Frediego, umiejętności reszty zespołu, w utworze odnajdujemy wspaniały popis gitarowy Braiana.
To jest mój ulubiony utwór.
Freddie Mercury forever.
Za idealny i genialny teledysk (zdecydowanie w sukienkach im do twarzy)
I za stworzenie idealnej piosenki do sprzątania.... zawsze, ZAWSZE kiedy słyszę ten kawałek, mam przed oczami Freddiego z odkurzaczem. Dodatkowo ciekawie łamie to stereotypy, mimo stroju. Z tego co widze u nas dopiero od niedawna panowie udzielają się w reklamach jako perfekcyjne 'panie' domu.
A z kanonu? "Don't Stop Me Now". Mało jest utworów rockowych tak melodyjnych, intensywnych i zarażających energią - zawsze porywa do skakania, grania na "wirtualnej gitarze", cieszenia się każdą imprezą bez limitu. Pełen afirmacji życia, uśmiechu; jednocześnie tak intrygujący muzycznie. Spina go liryczna klamra balladowa, a w środku full on-mode rocker - cholernie trudny do zaśpiewania (tempo "wyrzucania" tekstu i rejestrów głosu, których wymagał) i z genialnymi refrenami i pokręconym solem gitary. Absolutne Mistrzowstwo Świata.
A z kanonu? "Don't Stop Me Now". Mało jest utworów rockowych tak melodyjnych, intensywnych i zarażających energią - zawsze porywa do skakania, grania na "wirtualnej gitarze", cieszenia się każdą imprezą bez limitu. Pełen afirmacji życia, uśmiechu; jednocześnie tak intrygujący muzycznie. Spina go liryczna klamra balladowa, a w środku full on-mode rocker - cholernie trudny do zaśpiewania (tempo "wyrzucania" tekstu i rejestrów głosu, których wymagał) i z genialnymi refrenami i pokręconym solem gitary. Absolutne Mistrzowstwo Świata.
Zapomniałam dopisać, że słysząc tę piosenkę, przypomniało mi się, że kiedyś ją słyszałam w radiu(właśnie wtedy, kiedy zasypiałam), a na ogół nie pamiętałam co w nocy leciało, bo byłam mała.
To tak a propos tej wstawki z radiem w moim komentarzu. :)