Pięć lat po zniesieniu w amerykańskiej armii zasady "don't ask, don't tell", Pentagon ogłosił, że otwiera się na osoby transpłciowe. Cały proces wprowadzania zmian potrwa rok - powiedział minister obrony USA, Ash Carter.
Zasada "don't ask, don't tell" (nie pytaj, nie mów), wprowadzona w 1993 roku za rządów Billa Clintona, zabraniała osobom homoseksualnym i biseksualnym, które otwarcie mówiły o swojej orientacji, odbywania służby w amerykańskiej armii. Na jej podstawie zwolniono ze służby ponad 14 tys. gejów i lesbijek.
Od kilku lat trwa presja na Pentagon, by znieść także
przestarzałe zasady zakazujące służby wojskowej osobom transpłciowym. Minister obrony USA, Ash Carter, obiecał, że zakaz zostanie zniesiony w ciągu roku. "To właściwa rzecz, którą trzeba zrobić dla naszych sił i naszych ludzi" - mówił Carter, dodając, że "Mówimy o utalentowanych Amerykanach, którzy służą lub którzy chcą mieć na to szansę. Nie możemy pozwolić, by bariery niezwiązane z kwalifikacjami uniemożliwiały rekrutację tych, którzy najlepiej przysłużą się tej misji".
Do końca września gotowe mają być podręcznik szkoleniowy, protokół medyczny i przewodnik dotyczący formalnej zmiany płci w wojskowym systemie. W ciągu kolejnego roku wojskowi mają przejść szkolenia i wdrożony ma zostać plan monitoringowy.
(red)
O takim miejscu człowiek marzył ; ]]
To ci dopiero nowość :)
Dla nich nie ważne kto ginie, ile ma dzieci czy ma rodzine czy nie, ważna jest tania ropa i wpływy polityczne. Po to są wojny a nie dla "bezpieczeństwa"
Geje to urocze istoty i różowe bluzeczki ,które są tak ostatnio modne świetnie do nich pasują.
Ty tak na powaznie?
Z tego co obserwuje od lat wydaje mi sie ze wsrod "zwyklych" (nie-aktywistow) homo zwolennikow posiadania / prawa do posiadania broni jest wiecej niz wsrod hetero z powodu oczywistego poczucia zagrozenia zwiazanego z byciem w mniejszosci bedacej "fair game".
A na zolnierzy w ogole "nadaje sie" maly procent osob, bez wzgledu na plec czy orientacje. Glupota jest i stawianie sztucznych barier, i obnizanie kryteriow bo np. "jest za malo kobiet".
Może do czegoś się przygotowują i potrzebują jak najwięcej "siły"...
Chyba coraz mniej ludzi chce umierać za "Ojczyznę"(czytaj decyzje polityków i ich pazerność) to uciekają się do takich rozwiązań. :)
"Byle by ilość się zgadzała i żebyśmy mieli więcej ludzi od wroga."
Ja jedyne za co mógłbym "walczyć" to rodzina i przyjaciele, a nie być pionkiem w grze o rope, czy wpływy polityczne, póki "elity" się nie zmienią to świat nie zazna spokoju, a wojna zawsze będzie się gdzieś toczyla i oby nie zawitała do naszych drzwi. Tego Wam i sobie życzę ! :)
"Nie wiem, czy wojna jest przerwą w czasie pokoju, czy też pokój jest przerwą w czasie wojny" Georges Clemenceau