Prawdopodobny zmierzch polityki "Nie pytaj, nie mów"
Od czasów wojny o niepodległość w 1773, w amerykańskiej armii toczy się dyskusja - czy geje (w późniejszych latach dołączyły do nich również lesbijki) mają prawo na równi z innymi nosić mundur Stanów Zjednoczonych.
Od kilku lat, obecność gejów i lesbijek w wojsku reguluje projekt pomysłu ówczesnego prezydenta Billa Clintona. Klauzula "Don't ask, don't tell" (DADT) zakłada, że osoba homo lub biseksualna nie może w żaden sposób "afiszować się" ze swoją orientacją podczas służby wojskowej. Niejako w zamian, dowództwo nie ma prawa o nią pytać. Uchwalenie prawa wzbudziło duże emocje, oskarżano wojsko o dyskryminację, ograniczanie świętej w Ameryce wolności wypowiedzi.
Od niedawna także w samej armii słychać było coraz liczniejsze głosy krytykujące DADT. W przeprowadzonym wśród żołnierzy w grudniu 2006 roku badaniu na temat obecności gejów i lesbijek w wojsku, zdecydowana większość (73 procent osób) uznaje ją za naturalną i akceptowalną.
Poglądy żołnierzy zaczynają wreszcie podzielać ich przełożeni. Przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA (najwyższy szczeblem oficer wojskowy, będący jednocześnie głównym doradcą Prezydenta) admirał Mike Mullen, pytany podczas akademii wojskowej o opinię wojska nt. znieniesia klauzuli DADT, stwierdził:
-Wojsko ma obowiązek przestrzegać stanowionego przez cywili prawa. Jeśli ustawa "Don't ask, don't tell" zostałaby anulowana, uszanowalibyśmy to i podporządkowali się nowym decyzjom.
Wypowiedź Mullena jest miłym odwrotem od konserwatywnej retoryki jego poprzedników. Do tej pory o homoseksualiźmie w armii mówiono jako o niemoralnym i wprowadzającym nieporządek oraz niesubordynację. Kilkakrotne próby uchylenia DADT zawsze kończyły się fiaskiem.
Przyszłość klauzuli rozstrzygną prawdopodobnie listopadowe wybory prezydenckie. Zarówno Hillary Clinton, jak i Barack Obama deklarują chęć jej likwidacji; za utrzymaniem obecnego stanu stanowczo opowiada się kandydat Republikanów i weteran wojny wietnamskiej John McCain.
(mk)
Tutaj mamy do czynienia z podobnym problemem. Wojsko składa się w większości z heteroseksualistów. Ich obowiązkiem jest obrona nas wszystkich. Aby mogli go spełniać, konieczna jest bezwzględna dyscyplina i możliwie wysoki komfort psychiczny. Obecność otwartych homoseksualistów w wojsku niszczy jedno i drugie, podobnie jak np. parytety płciowe destrukcyjnie wpływają na jakość polityki kadrowej.
W naszym wspólnym obywatelskim interesie - nie demoralizujmy armii, może się jeszcze przydać!
lecz praktykowaną kwestię
homoseksualizmu w Kościele Katolickim ....
doktryna "Don't ask, don't tell" (DADT) bardzo tam pasuje :)