"Czucie się w pełni obywatelami państwa polega na tym, że państwo odpowiada w pełni na nasze potrzeby, nasze oczekiwania i też nas dostrzega, dostrzega różne formy życia, w którym pozostajemy" - mówi kolejny bohater powstającego filmu dokumentalnego o równości małżeńskiej w Polsce, Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar.
Środa, 24.02.2021 Zuzanna Rudzińska-Bluszcz rezygnuje z ubiegania się o urząd RPO, po półrocznej kampanii i odrzucaniu jej przez PiS
Piątek, 24.07.2020 Kto zastąpi Adama Bodnara na stanowisku RPO? Pojawiają się pierwsze spekulacje
Wtorek, 21.07.2020 RPO interweniuje ws. karania uczestników Tęczowego disco
Czwartek, 05.10.2017 Groźby śmierci na UW
Środa, 11.06.2025 Czy Karol Nawrocki poparłby ustawę o związkach partnerskich? Jest deklaracja
A co napisałem? Obyczaj dyktuje jak żyć - dyktować nikt nikomu na siłę nie dyktuje (jeszcze; sic!) i nie zmusza. Ale obyczaj jest taki, że na ulicę za rękę z chłop z chłopem po Krakowie się nie przejdzie, bo...co by mu zrobili, jak za "misiek" - dostał pięściami w twarz?! Już samo prawo z tą całą heteroseksistowską konstytucją narzuca nam wszystkim jedną definicję "małżeństwa".
-nie sądze by w ogóle ruszali ten temat.
VU2X7IfV:
Nikt nie może dyktować nikomu jak ma żyć bez względu na to czy jest w większości czy mniejszość :) Tzn. że ani LGBT nie mogą ustawowo wymagać surowego karania tzw. mowy nienawiści, jak i ONR nie może wymagać ustawowego ingerowania w życie osób LGBT itd. Inaczej dojdziemy do absurdów. Dlatego uwielbiam libertarianizm ;)
2. Wiem, toteż nauczam i nie poddaje się. Nie wnioskuje jednocześnie o hard libertarianizm ale formy stopniowe, pośrednie. Pośrednie było np. popieranie prze libertarian związków partnerskich.
2-5 - ja sie z Toba w duzej mierze zgadzam, jest tylko jedno male "ale". Nie zyjemy w spoleczenstwie libertarianskim, zyjemy w spoleczenstwie katomarksistowskim i to sie bardzo dlugo nie zmieni. Wiekszosc Polakow LGBT, wiekszosc Polakow - katolikow, wiekszosc Polakow - "konserwatystow", wiekszosc Polakow "prawicowcow", kazda z tych wiekszosci to socjalisci i oni nie chca deregulacji i nie chca zwiekszenia wolnosci osobistej (zwlaszcza polaczenia wiekszej wolnosci z wieksza odpowiedzialnoscia). A Polacy LGBT zyja tu teraz, i bez wzgledu na to czy sa socjalistami czy kapitalistami zasluguja zeby moc zawierac malzenstwa i adoptowac dzieci teraz, na warunkach identycznych jak hetero, a nie czekac az te ogolne (obecnie tylko dla hetero) warunki zmieni sie calkowicie w sposob ktory przy okazji obejmuje rowniez homo. Dopoki polscy libertarianie tego nie zrozumieja to raczej nie maja co liczyc na szersze poparcie LGBT.
Brak ścigania z urzędu homofobi i homofobów, brak wspólnego rozliczania się z podatków, brak informacji o stanie zdrowia partnera, brak uregulowanej kwestii dziedziczenia, problem ze wspólnymi dziećmi po śmierci partnera/rki i można by mnożyć. Wiem, że wiele rzeczy można załatwić notarialne, ale jeśli płacę podatki tak jak zwykły hetero, to dlaczego mam być traktowany jako obywatel drugiej kategorii.
1. Ściganie za poglądy to jak dla mnie zamach na wolność słowa. Czym się kończy ograniczanie wolności słowa? Polecam ostatni odcinek Wolności Pod Ostrzałem Marcina Chmielowskiego.
2. Kwestie podatkowe są z gruntu do zreformowania w każdym wymiarze, a według mnie bez grup preferencyjnych.
3. Jeśli chodzi o zdrowie to własnie kwestia państwowej służby zdrowia, która właśnie w okowach tego typu przepisów tkwi i musi się ich trzymać. Ja osobiście oponuje za prywatnym systemem opieki zdrowotnej gdzie my będziemy mogli zdecydować właśnie chociażby czy nasz partner/partnerka ma otrzymywać informacje o naszym stanie zdrowia.
4. Kwestia dziedziczenia także jest z gruntu do zreformowania i tu chodzi o nieuczciwe opodatkowanie spadków. Także nie tylko homo cierpią. Jeśli chodzi o prawo to powinno ono zostawiać zawsze wolną rękę i pierwszeństwo dla woli osoby która chce przepisać spadek konkretnej wskazanej przez siebie osoby. Chyba zresztą taki jest stan faktyczny.
5. Problem dzieci i właściwie inne tego typu sprawy to przykłady chorych regulacji prawnych którymi jesteśmy ofiarami. Dlatego niepokoi mnie wola środowiska by tych regulacji było jeszcze więcej. Deregulacja a nie regulacja.
Brak ścigania z urzędu homofobi i homofobów, brak wspólnego rozliczania się z podatków, brak informacji o stanie zdrowia partnera, brak uregulowanej kwestii dziedziczenia, problem ze wspólnymi dziećmi po śmierci partnera/rki i można by mnożyć. Wiem, że wiele rzeczy można załatwić notarialne, ale jeśli płacę podatki tak jak zwykły hetero, to dlaczego mam być traktowany jako obywatel drugiej kategorii.