"Ten film jest gorszy, niż oczekiwano" (Vanity Fair), "To wstyd, że początek ruchu, który tak daleko zaszedł, tak szybko został zredukowany do wyświechtanego, wyrachowanego, manipulacyjnego odtworzenia" (The Washington Post), "Stonewall jest tak mulisty, że ciężko sobie wyobrazić, by mógł być interesujący dla kogokolwiek: geja, lesbijki, czy hetero" (The Wrap) - to tylko niektóre z recenzji w amerykańskich najważniejszych magazynach. Dziś w USA premiera filmu Rolanda Emmericha o Stonewall.
Pod koniec czerwca (dokładnie 28 czerwca) 1969 roku w gejowskim pubie Stonewall w Nowym Jorku wybuchły zamieszki, których efektem był ruch emancypacyjny LGBT nie tylko w USA. W celu upamiętnienia tamtych wydarzeń w czerwcu właśnie w wielu amerykańskich miastach odbywają się festiwale LGBT oraz tęczowe parady. Rok po zamieszkach ulicami Nowego Jorku przeszedł pierwszy Gay Pride.
Przypomnijmy, że ujawniony Emmerich, twórca takich kinowych hitów jak
"Dzień niepodległości", "2012", "Pojutrze", wziął na tapetę ten właśnie fragment historii ruchu LGBT.
W sierpniu swoją internetową premierę miał trailer filmu, który wywołał oburzenie i zdumienie wielu osób. Reżyserowi zarzuca się "wybielanie" historii LGBT i pominięcie faktu, że olbrzymi udział w zamieszkach miały przede wszystkim transseksualne kobiety i drag queen o innym niż biały kolorze skóry. Wg relacji świadków wszystko zaczęło się od kamieni rzuconych m.in. przez czarnoskórą drag queen Marshę P. Johnson i Portorykankę, transpłciową Silvię Riverę. Bohaterki te pojawiają się w filmie Emmericha, ale rola rozpoczęcia zamieszek przypada głównemu bohaterowi, którym jest bezdomny homoseksualny nastolatek.
Reżyser bronił się ostatnio, tłumacząc, że
film jest nie tylko dla gejów i lesbijek, a ludziom hetero będzie łatwiej utożsamić się z głównym bohaterem. Podkreślał też, że to "bardzo osobisty film", w który włożył "dużo emocji" i że nigdy nie zrozumie "oburzenia wokół niego". Emmerich musiał "Stonewall" sfinansować sam - filmowiec skarżył się, że żadne duże studio nie chciało go wyprodukować.
W zeszłym tygodniu "Stonewall" pokazywany był podczas festiwalu w Toronto. Amerykańska premiera dziś - nie wiadomo czy film pojawi się w Polsce.
Sonda
Jeżeli chodzi o film "Stonewall" Emmericha to...
- Bardzo chętnie go obejrzę i wyrobię sobie zdanie
-
72,88 %
- Nie mam zamiaru go oglądać
-
13,98 %
- Nie mam zdania
-
13,14 %
Pomimo tego, zanim coś powiem wolę go najpierw obejrzeć.
Wiem, że mijam się z tematem i nawet nie mam w tej kwestii nic do powiedzenia, ale błąd - moim zdaniem - dla publicysty karygodny, więc pozwoliłam sobie go wytknąć. Mam nadzieję, że troszkę pomogłam ;)
No właśnie w tym problem, że tu wiedzy nie ma - jest przeinaczanie faktów. I dlatego ten film jest szkodliwy. Jako fikcja, niech sobie filmy opowiadają jakiekolwiek historie, ale w przypadku odwołania do faktów i to tych słabo rozpowszechnionych, to robienie hollywoodzkiego gniota może być niekorzystne.
Pozdrawiam :)