Wybory prezydenckie coraz bliżej
Anna Grodzka wystartuje w wyborach na prezydentkę Polski? Parę dni temu zawiązał się Komitet Inicjatywy Prawybory Społecznego Kandydata na Prezydenta RP - inicjatywa Partii Zieloni oraz dziesięciu organizacji, które chcą wystawić własnego, lewicowego kandydata/-kę. Kto nim zostanie? Dowiemy się po otwartych, internetowych prawyborach.
"Wybory prezydenckie to niepowtarzalna szansa na przełamanie układu politycznych oligarchii. Ostatnie wybory pokazały, że większość z nas nie znajduje reprezentacji politycznej spełniającej nasze aspiracje i oczekiwania. Polski, o jakiej marzymy, nie zbuduje ani Bronisław Komorowski – prezydent konserwatywnego establishmentu ani namaszczone przez partie kandydatury Andrzeja Dudy, Janusza Palikota czy Magdaleny Ogórek. To fałszywa alternatywa!" - dowiadujemy się ze strony Zielonych. Partia namawia "wszystkie środowiska lewicowe i ruchy społeczne, aby w drodze otwartych prawyborów wyłonić wspólnego kandydata lub kandydatkę w wyborach prezydenckich".
Jedną z kandydatek będzie prawdopodobnie Anna Grodzka. "Mnie zgłoszono i jestem kandydatem na kandydata" - mówiła z uśmiechem w piątek rano w radiu TOK FM posłanka Zielonych. Grodzka podkreślała, że są już też inne zgłoszenia, ale jeszcze nic oficjalnego - wszystkiego dowiemy się na początku lutego. Grodzka zapewniała, że Zieloni na pewno zmobilizują wszystkie siły przed wyborami: "Damy radę!" - mówiła polityczka.
Grodzka podkreślała też w radiu, że nie ma złudzeń co do wygranej, ale "przyzwoity wynik pomoże zmobilizować się, pokazać nową lewicę".
Komitet Inicjatywy Prawybory Społecznego Kandydata na Prezydenta RP zawiązało 11 organizacji: Partia Zieloni, Stowarzyszenie Społeczeństwo FAIR, Towarzystwo Humanistyczne, Wolny Radom, Instytut Globalnej Odpowiedzialności, Stowarzyszenie Stop Stereotypom, Nowoczesna Lewica, Niezależny Instytut Myśli Społeczno-Politycznej, Polska Unia Lokatorów, Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, Fundacja im. A.F. Modrzewskiego.
Na kogo Wy oddacie, chcielibyście/-ałybyście oddać swój głos w wyborach prezydenckich w tym roku?
Datę wyborów poznamy w środę.
(md)
Nie, to poprawna nazwa urzędu, tak jak nazwy zawodu typu prawniczka czy lekarka.
Nie dziękuj, służę pomocą również przy pytaniach "Dlaczego niebo jest niebieskie".
Proszę o link do źródła słownikowego. Nie jest to w żadnym stopniu poprawne, żaden słownik nie podaje formy "prezydentka", chyba, że masz jakiś "Mający W Dupie Zasady Słownik Polszczyzny Lewackiej i Feministycznej".
Nazwy zawodów w formie męskiej powstały w czasach, gdy daną sferą mogli się zajmować jedynie mężczyźni. Dlatego też przez tak długi czas brakowało żeńskich końcówek (a czego, np. nie uświadczysz w zawodach uznawanych za kobiece, patrz: pielęgniarki, sanitariuszki, opiekunki etc).
Tak, jak brakowało nazw na przedmioty, których wcześniej nie było: komputer czy klawiatura zyskały swe nazwy dopiero w momencie, gdy powstały. Język opisuje bowiem to, co jest - a więc i zmieniającą się rzeczywistość.
W tym kontekście zmieniającą się rzeczywistością jest fakt, że z systemu stricte patriarchalnego, w którym kobiety nie miały możliwości ani nawet prawa sprawować pewnych urzędów, przechodzimy do sytuacji, w której kobiety sobie tę możliwość wywalczyły.
I tak jak powstały męskie końcówki dla zawodów kojarzonych stereotypowo z kobietami (pielęgniarka - pielęgniarz), tak powstają końcówki żeńskie.
I, tak, w słownikach nie uświadczysz tej nazwy, tak jak nie uświadczysz słowa 'tablet'. Po prostu jeszcze nie nadążają za rzeczywistością.
I co do poprawności... za: Mirosław Bańko, językoznawca (UW):
"O ile ministra jednych oburza, innych skłania do żartów i wciąż stosunkowo nieliczni używają tego słowa neutralnie, to żeńska forma senatorka nie powinna razić, ponieważ zbudowana jest zgodnie z dominującym modelem, przewidującym dodanie przyrostka -k- do nazwy męskiej. Niektóre osoby – także kobiety – odbierają ją jednak jako mniej prestiżową. Myślę, że odczucie „gorszości” nazw typu senatorka, profesorka, historyczka, a nawet premierka i prezydentka będzie z czasem maleć, aż w końcu trzy panie senator będą się nam wydawać czymś tak osobliwym, jak dziś premier z panią ministrem.
Poszerzanie zakresu nazw mających morfologiczne znamiona żeńskości jest oceniane dziś niepotrzebnie w kontekście ideologicznym, mniej zaś zwraca się uwagę na to, że proces ten wspomaga komunikatywne funkcje języka i z praktycznego punktu widzenia zasługuje na poparcie. Proszę sobie wyobrazić, że nie mamy nazw reżyserka ani aktorka. Zamiast powiedzieć „Reżyserka chwali dwie młode aktorki” mówilibyśmy „Pani reżyser chwali dwie młode panie aktor” lub inaczej, ale równie niewygodnie. "
oraz:
"Pamiętajmy jednak, że wiele nowych wyrazów na początku brzmiało dziwnie bądź budziło niepożądane skojarzenia, a potem po prostu się do nich przyzwyczailiśmy."
Nie, to poprawna nazwa urzędu, tak jak nazwy zawodu typu prawniczka czy lekarka.
Nie dziękuj, służę pomocą również przy pytaniach "Dlaczego niebo jest niebieskie".
Proszę o link do źródła słownikowego. Nie jest to w żadnym stopniu poprawne, żaden słownik nie podaje formy "prezydentka", chyba, że masz jakiś "Mający W Dupie Zasady Słownik Polszczyzny Lewackiej i Feministycznej".
Nazwy zawodów w formie męskiej powstały w czasach, gdy daną sferą mogli się zajmować jedynie mężczyźni. Dlatego też przez tak długi czas brakowało żeńskich końcówek (a czego, np. nie uświadczysz w zawodach uznawanych za kobiece, patrz: pielęgniarki, sanitariuszki, opiekunki etc).
Tak, jak brakowało nazw na przedmioty, których wcześniej nie było: komputer czy klawiatura zyskały swe nazwy dopiero w momencie, gdy powstały. Język opisuje bowiem to, co jest - a więc i zmieniającą się rzeczywistość.
W tym kontekście zmieniającą się rzeczywistością jest fakt, że z systemu stricte patriarchalnego, w którym kobiety nie miały możliwości ani nawet prawa sprawować pewnych urzędów, przechodzimy do sytuacji, w której kobiety sobie tę możliwość wywalczyły.
I tak jak powstały męskie końcówki dla zawodów kojarzonych stereotypowo z kobietami (pielęgniarka - pielęgniarz), tak powstają końcówki żeńskie.
I, tak, w słownikach nie uświadczysz tej nazwy, tak jak nie uświadczysz słowa 'tablet'. Po prostu jeszcze nie nadążają za rzeczywistością.
I co do poprawności... za: Mirosław Bańko, językoznawca (UW):
"O ile ministra jednych oburza, innych skłania do żartów i wciąż stosunkowo nieliczni używają tego słowa neutralnie, to żeńska forma senatorka nie powinna razić, ponieważ zbudowana jest zgodnie z dominującym modelem, przewidującym dodanie przyrostka -k- do nazwy męskiej. Niektóre osoby – także kobiety – odbierają ją jednak jako mniej prestiżową. Myślę, że odczucie „gorszości” nazw typu senatorka, profesorka, historyczka, a nawet premierka i prezydentka będzie z czasem maleć, aż w końcu trzy panie senator będą się nam wydawać czymś tak osobliwym, jak dziś premier z panią ministrem.
Poszerzanie zakresu nazw mających morfologiczne znamiona żeńskości jest oceniane dziś niepotrzebnie w kontekście ideologicznym, mniej zaś zwraca się uwagę na to, że proces ten wspomaga komunikatywne funkcje języka i z praktycznego punktu widzenia zasługuje na poparcie. Proszę sobie wyobrazić, że nie mamy nazw reżyserka ani aktorka. Zamiast powiedzieć „Reżyserka chwali dwie młode aktorki” mówilibyśmy „Pani reżyser chwali dwie młode panie aktor” lub inaczej, ale równie niewygodnie. "
oraz:
"Pamiętajmy jednak, że wiele nowych wyrazów na początku brzmiało dziwnie bądź budziło niepożądane skojarzenia, a potem po prostu się do nich przyzwyczailiśmy."
A to nie można "Pani Prezydent"? Tylko musi być prezydętka czy tam prezydentka? W żeńskiej formie to brzmi jak bulgotanie bulbasaura w bulgoczącej brei.
Prokościelna ogórek, odżegnujący się od lewicy Palikot i głosujący za dotacją dla ŚOP Kalisz to nie są kandydaci ani moi, ani lewicowi.
Nie ma u mnie głosu ktoś tylko dlatego, że zie się trans, jest żydem, afroamerykaninem uchodźcą, brzuchomówcą.
poza tym : woww! nagle w Polsce miałby się pojawić polityk, któremu chodzi o coś więcej niż robienie kasy, bo nic innego nie robią?
no nie do wiary...
no przepraszam, tusk coś zmienił, na gorsze. dajcie mi jeszcze choć jeden przykład kogoś-chociaż jednego kto coś naprawdę zmienił.
cyrk. nic więcej.
Nie ma u mnie głosu ktoś tylko dlatego, że zie się trans, jest żydem, afroamerykaninem uchodźcą, brzuchomówcą.
poza tym : woww! nagle w Polsce miałby się pojawić polityk, któremu chodzi o coś więcej niż robienie kasy, bo nic innego nie robią?
no nie do wiary...
no przepraszam, tusk coś zmienił, na gorsze. dajcie mi jeszcze choć jeden przykład kogoś-chociaż jednego kto coś naprawdę zmienił.
cyrk. nic więcej.