Nowa płyta Renaty Przemyk, "Rzeźba dnia", już w sklepach! "Nie lubię walki "przeciw". Wolę walkę "o coś". I nigdy nie mówiłam, że "parady uliczne są bez sensu". Błagam, nie przekręcajcie moich słów!" - mówi artystka w rozmowie w serwisem Onet.pl, dodając, że jest "całym sercem za tymi, którzy chcą żyć w szacunku i pełni praw partnerskich bez względu na orientację". A w klipie do singla promującego nową płytę nie brakuje wątków i miejsc LGBT.
Pod koniec zeszłego roku głośno było
o wywiadzie, którego uwielbiana przez gejów i lesbijki artystka udzieliła portalowi iWoman. Renata Przemyk dokonała w nim podziału na gejów (słowo lesbijki nie pojawia się w wywiadzie) "którzy chcą żyć normalnie i bez rozgłosu" oraz "pieniaczy", czyli pokazujących na "Paradzie Równości gołą dupę". Kto więc zawalczy o prawa tych gejów-bez-rozgłosu, "którzy chcieliby mieć możliwość wzięcia ślubu albo chociaż wspólnego rozliczania się z partnerem"? Na pytanie dziennikarki "Kochana" odpowiada: "I myśli pani, że przekonają społeczeństwo do swoich praw wychodząc na golasa i trzęsąc tym i owym?".
Przy okazji materiałów i rozmów promujących "Rzeźbę dnia" nie brakuje pytań i odpowiedzi dotyczących owego wywiadu. "Mówiłam tylko, że ważniejsza jest praca u podstaw, uświadamianie i domaganie się swoich praw innymi metodami niż obnażanie się na tych paradach. Dotyczyło to zresztą parad zagranicznych.
Jestem całym sercem za tymi, którzy chcą żyć w szacunku i pełni praw partnerskich bez względu na orientację. Nie podobały mi się jedynie niektóre metody paradowiczów. I tyle! I nie obraziły się zresztą całe środowiska, tylko kilka radykalnie nastawionych osób. Zebrałam wiele głosów poparcia od znajomych, również gejów - że nie wszystkie środki uświęcają cel. Metody walki o ten cel też są ważne" - podkreśla Renata Przemyk w rozmowie z Onet.pl, dodając, że "jestem życzliwie nastawiona do ludzi i nie ma dla mnie znaczenia to, co nas różni, tylko to, co nas łączy".
Portal zapytał też artystkę o... brak męża. "Bo żaden z tych, którzy mi się oświadczali, nie był moim wymarzonym. A ci, których bym chciała - nie oświadczyli mi się" - mówi Przemyk. Kim jest podmiot liryczny w jej piosenkach? "Ja śpiewam do mężczyzny. I seksualnie pociągają mnie tylko mężczyźni. Kobiety mają częściej piękniejsze dusze i lubią szczegółowo omawiać pozornie proste kwestie. To rozładowuje napięcia" - podkreśla.
Poznajecie klub, w którym kręcony był klip do piosenki "Kłamiesz"? Podpowiemy, że w Krakowie!(red)
Renia jest inteligentna, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.
Przekonywanie, że "czarne" tak naprawdę było "białe" ale dostrzegli to tylko znajomi geje artystki brzmi żałośnie.
Bo ci, którzy tego "białego" nie dostrzegli to najwidoczniej "tempe dzidy som".
Jeszcze chwila i panna Przemyk przewróci się o własne nogi. Szkoda, że tak kiepsko marnuje okazję, żeby chociaż tym razem siedzieć cicho...
Nie rozumiem natomiast tych notorycznych zapewnień Przemyk o swojej heteronormatywnej orientacji seksualnej ;-)