"A gdyby pani córka była lesbijką? Albo syn gejem? Jakby mój był, to bym go bardzo kochał. I bym mu pomagał, bo to byłoby moje dziecko!" - mówił Dariusz Michalczewski do Beaty Kempy (Polska Sprawiedliwa) w programie Tomasza Lisa. Były bokser bronił wczoraj w mediach swojej decyzji o przystąpieniu do akcji Kampanii Przeciw Homofobii Ramię w Ramię i ujawnienia się jako sojusznik ludzi LGBT.
„Życzę ci mamusi z fujarką zamiast piersi. Będziesz miał co ssać” -
napisał na Facebooku do Dariusza Michalczewskiego Marek Jakubiak, właściciel Browarów Regionalnych. Jakubiak, do których należy m.in. Browar Ciechan, Bojanowo, czy Lwówek. Zdaniem Jakubiaka "boks szkodzi i to jest niepodważalny dowód na to", a cała wypowiedź biznesmena dotyczy
zaangażowania "Tigera" w akcję sojuszniczą LGBT - Ramię w Ramię. Kawiarnie i kluby w całej Polsce włączają się w bojkoty konsumenckie i rezygnują z piwa Ciechan w swojej ofercie.
Gościem kilku programów publicystycznych w poniedziałek był Dariusz Michalczewski, który odnosił się do słów Jakubiaka, ale też bronił swojej decyzji o włączeniu się w akcję Ramię w Ramię. Co były bokser mówił?
"Dzieci nie są przygotowane, bo nasze pokolenie mówi swoim dzieciom, by się z nie zadawać z dziećmi z takich rodzin. Oni zazdroszczą, że pary homoseksualne mają lepiej, bo to najczęściej ludzie zamożni, wykształceni. Sto lat temu kobiety nie mogły głosować, a dziś to śmieszne. To też przyjdzie, tylko szkoda mi tych pierwszych" - odpowiadał Janowi Tomaszewskiemu w TVN24, gdy ten krytykował adopcję przez pary jednopłciowe.
"Mam kolegów czarnoskórych, Żydów, różnych wyznań, upośledzonych, homoseksualistów. Nie jestem z nimi dlatego, że mają inną orientację tylko dlatego, że ich bardzo lubię" - mówił były bokser i dodawał, że orientacja seksualna nie ma nic wspólnego ze sportem.
"Jestem tolerancyjny, a wpisy tego pana wynikają z tego, że ma słabe życie seksualne, ja jestem ze swojego i mojej małżonki bardzo zadowolony" - powiedział Michalczewski o wpisie Marka Jakubiaka.
Dlaczego były bokser zaangażował się w akcję KPH? "Ja po prostu kocham ludzi" - podkreślał.
Trudno było Michalczewskiemu wejść w słowo Beacie Kempie w programie "Tomasz Lis na żywo". Co jednak udało się Tigerowi powiedzieć?
"Jestem za tolerancją wobec par homoseksualnych, wobec kobiet, mężczyzn, dzieci - wobec wszystkich. Ja nie patrzę komuś w majtki, nie zaglądam do łóżek. Mnie interesuje człowiek i to, czy jest dobry".
Na sugestię Beaty Kempy, że Michalczewski jest "wykorzystywany", sportowiec odpowiedział: "Pani mówi, że zostałem wykorzystany? Niby przez kogo? Sam się zaangażowałem, bo uważam, że mamy w Polsce duży problem z tolerancją. Wobec każdego. Spotyka to wielu moich przyjaciół: czarnoskórych, ludzi innych wyznać, upośledzonych, poruszających się na wózku inwalidzkim".
"A gdyby pani córka była lesbijką? Albo syn gejem? Jakby mój był, to bym go bardzo kochał. I bym mu pomagał, bo to byłoby moje dziecko!" - mówił też Tiger i przypomniał Kempie, że jeszcze sto lat temu nie mogłaby głosować.
(red)
Tak czy owak, zaproszenie pani K. i pana M. było ryzykowne (Tomku, oglądalność spada?) ale w efekcie zobaczyliśmy zestawienie umysłu terrorystki religijnej z naturalnym entuzjazmem.
Co by człowiek nie napisał homofob nie zrozumie. Nie będę pisać, że w piłkę nożną grają też kobiety, lesbijki i ich koleżanki nie mają nic przeciwko temu- Boziu! Listę takich piłkarek- lesbijek można by zrobić.. :D
Gratuluję Panu Michalczewskiemu odwagi, konsekwencji i etycznego oraz moralnego podejścia do ludzi.
brawo, aż się roześmiałam :D