Orange Sport podjął decyzję o niezapraszaniu Grzegorza Skrzecza do programów stacji. "Jeszcze raz przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni poglądami wyrażonymi przez naszego gościa i zapewniamy, że nie są to poglądy redakcji" - czytamy na facebookowej stronie Orange Sport.
W ostatnią sobotę gośćmi programu "Bieg przez plotki" byli Andrzej Supron i Grzegorz Skrzecz, którzy rozmawiali m.in.
o transowym coming oucie legendy boksu Kellie Maloney. "Najlepiej na modzie zna się pedał, najlepiej na muzyce zna się pedał..." - komentował Grzegorz Skrzecz, a na sugestię Andrzeja Suprona, by używał słów "homoseksualista" i "gej", były bokser odpowiedział: "Kochający inaczej? Nie! Zwykły pedał" - Skrzecz podkreślił jednak, że nie chce nikogo dyskryminować, ale dodał, że "gdyby Adam i Ewa byli zboczeńcami, to nie byłoby świata". Początkowo słowa Skrzecza wprawiły innych gości w studiu w konsternację, ale finalnie wszyscy się śmiali.
Stacja Orange Sport bardzo szybka wydała oświadczenie, w którym przeprosiła wszystkich dotkniętych "rozmową gości i prowadzących w programie" i zapowiedziała wyciągnięcie konsekwencji. Po weekendzie na Facebooku stacji pojawiła się kolejna wiadomość. "Szanowni Państwo, podczas dzisiejszego spotkania z kierownictwem redakcji Orange sport i autorami programu „Bieg przez plotki” bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy przebieg sobotniego programu, który wywołał tyle kontrowersji.
Uznaliśmy za słuszną decyzję prowadzących program o szybkim zakończeniu - pierwotnie zaplanowanej na 6 minut – rozmowy, by nie stwarzać możliwości do dalszego głoszenia subiektywnych i obraźliwych wypowiedzi w studiu. Podjęliśmy również decyzję, że pan Grzegorz Skrzecz nie będzie już zapraszany jako gość do programów Orange sport. Jeszcze raz przepraszamy wszystkich, którzy poczuli się urażeni poglądami wyrażonymi przez naszego gościa i zapewniamy, że nie są to poglądy redakcji" - czytamy.
(md)
Wiem, że w boksie się napierdalają i nikt nie ściemnia.
Wyczuła ironię z tym siniaczkiem?
No tak, dostań korkiem w kolano czy w mięsień uda to na pewno zostanie Ci tylko siniaczek...
Jak ktoś tyle razy przez tyle lat dostał w łeb to trudno się dziwić że gada głupoty.
Może zaprosiliby innego boksera np. Gołotę ale wtedy potrzeby byłby tłumacz albo chociąz napisy bo zrozumieć co bełgocze jest trudno.