W niedzielę zakończyły się zimowe igrzyska olimpijskie w rosyjskim Soczi. Polacy z pewnością długo będą pamiętać medale Kamila Stocha, Justyny Kowalczyk i naszych panczenistów i panczenistek. Co z LGBT? Czy faktycznie zapamiętamy te igrzyska jako przełomowe w kontekście walki z dyskryminacją w sporcie?
Dzień po ceremonii zamknięcia zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi pojawiają się pierwsze podsumowania. Jak oceniamy to wielkie sportowe wydarzenie w kontekście kwestii LGBT?
MEDALEPod względem medali zdobytych przez ujawnionych sportowców nie były to igrzyska przełomowe. Ale z pewnością mają one jedną bohaterkę: holenderską panczenistkę i ujawnioną biseksualistkę
Ireen Wust, która opuści Soczi z
pięcioma medalami: dwoma złotymi i trzema srebrnymi. W finale biegu drużynowego kobiet Wust wraz z koleżankami pokonała Polki.
Srebrny medal w skokach narciarskich zdobyła austriacka skoczkini,
Daniela Iraschko-Stolz.Jak wypadli inni ujawnieni sportowcy? Australijska snowboardzistka, Belle Brockhoff, która ujawniła się przed igrzyskami, zajęła ósme miejsce w crossie kobiet, a słoweńska biegaczka narciarska, Barbara Jezeršek, zajęła jedenaste miejsce. W igrzyskach brała też udział była partnerka Wust, także panczenistka, Sanne Van Kerkhof, która zakwalifikowała się do półfinału na 3000 m.Holenderska snowboardzistka Cheryl Maas, zakwalifikowała się do półfinału w slope style'u, a kanadyjska panczenistka, Anatasia Bucsis, była 28 na 500 m.
PROTESTYZ pewnością najgłośniej było o protestach włoskiej działaczki LGBT i pierwszej w Europie transpłciowej posłanki,
Vladimira Luxurii. Luxuria najpierw została aresztowana w parku olimpijskim za tęczową flagę z napisem "Gay is ok", a potem usunięta z meczu hokejowego, gdy pojawiła się na trybunach w tęczowej spódnicy.
Podczas eliminacji do półfinału w nowej dyscyplinie olimpijskiej – slopestyle'u – holenderska snowboardzistka
Cheryl Maas pokazała do kamery rękawice z tęczowymi motywami. Maas – prywatnie lesbijka, jest żoną innej snowboardzistki, Stine Brun Kjeldaas. Panie mają córkę. Po zakwalifikowaniu się do zimowych igrzysk olimpijskich, Maas głośno krytykowała MKOI za wybór Soczi jako organizatora igrzysk.
ZA MAŁO TĘCZY?Czy jednak za wcześniejszą krytyką homofobii w Rosji poszły słowa i działania? Niekoniecznie, na co zwracają uwagę m.in. "Independent" i "Wall Street Journal". Brockhoff, która zapowiadała, że "pokaże Putinowi co myśli" o antygejowskim i antylesbijskim prawie, podkreślała, że zdawała sobie sprawę, że bez medalu nikt nie przejmie się jej głosem. Snowboardzistka przyznała też, że po skrytykowaniu Putina została zalana "hejterskimi tweetami". Ashley Wagner, amerykańska łyżwiarka figurowa, mówiła podczas konferencji prasowej, że jedyne co mogła zrobić to głośno sprzeciwiać się homofobicznej ustawie.
"Przede wszystkim jestem tu po to, by wziąć udział w zawodach" – mówiła Wagner – i co często reszta LGBT-friendly sportowców podkreślała.
Przygotowana przez organizatorów igrzysk specjalna strefa, w której można było protestować przez większość igrzysk stała pusta.
Nie możemy jednak zapominać, że homofobia w Rosji nadal ma się dobrze.
Jak Wy oceniacie zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi? Co najbardziej zapadnie Wam w pamięć?(md)