Austriacka skoczkini narciarska, Daniela Iraschko-Stolz, została wicemistrzynią olimpijską. Ujawniona sportsmenka w zeszłym roku zawarła związek partnerski ze swoją partnerką.
Medal Iraschko-Stolz na pewno jest wyjątkowy:
kobiety skakały po raz pierwszy w historii zimowych igrzysk olimpijskich. Po złoto sięgnęła Niemka Carina Vogt.
30-letnia ujawniona skoczkini wywołała trochę zamieszania w zeszłym tygodniu, gdy zapytana przez dziennikarzy o to, czy martwi się "zakazem publicznego propagowania nietradycyjnych stosunków seksualnych wśród nieletnich", powiedziała, że jej zdaniem "problem jest rozdmuchany". "Zostałam ciepło przywitana – jak każdy inny sportowiec. Nie widzę problemu" – przyznała Iraschko-Stolz, dodając jednak, że "Mam nadzieję, że ludzie zobaczą, iż sport jest szansą na zmiany. To byłoby miłe. Każdy teraz patrzy na Rosję i jej prawa i myśli sobie, że zmiany to dobry pomysł".
W sierpniu zeszłego roku skoczkini zawarła związek partnerski ze swoją wieloletnią partnerką Isabelą Stolz – i przyjęła jej nazwisko.
To drugi "tęczowy" medal podczas Soczi.
Parę dni temu ujawniona biseksualistka, Ireen Wust, wygrała rywalizację panczenistek na 3000 m.
(md)
Nawiasem mówiąc po tej aferce miałam sen o przedskoczkowaniu na tejże skoczni, mama obudziła mnie w momencie, kiedy przypinałam narty... Nie, moje doświadczenie skokowe ogranicza się do 2 m na zjazdówkach z muldy i nieudanych zjazdów spod progu prawdziwej małej skoczni - nie to zdrowie i nie ta odwaga, skoro już w dzieciństwie jako chore i słabe dziecko miałam mało do czynienia ze sportem - natomiast jestem skoczniołazicą, skocznioznawczynią i skoczniomaniaczką, a w Vikersundzie "zaliczyłam" mojego pierwszego mamuta... (Zaliczenie skoczni - wejście na szczyt; obecny wynik: 245 skoczni, w tym 4 mamuty z 6 istniejących.)