Reżyserka w „Kropce nad i” o PO i związkach partnerskich
"W Polsce za dziesięć lat to będzie do pomyślenia. To wszystko wymaga pracy, nie chodzi o to czy się coś komuś podoba, czy nie podoba, zadajemy sobie pytania o godność człowieka, o jego prawa obywatelskie" – mówiła o małżeństwach jednopłciowych Agnieszka Holland w TVN24. Słynna reżyserka była gościem Moniki Olejnik w programie „Kropka nad i”.
Holland przyznała, że ma wiele pretensji do Platformy Obywatelskiej, ale uważa Donalda Tuska za polityka wybitnego. „Myślę, że Platforma popełniła i popełnia wiele błędów zaniechań. Nie mogąc się zdecydować na koherentną wizję polityki zarówno społecznej, jak i kulturalnej, ideowej i także ekonomicznej, zniechęca do siebie coraz więcej ludzi, którzy pragną wiedzieć na kogo głosują i w jakiej sprawie” – mówiła Holland. Komentując uwagę Moniki Olejnik, dotyczącą tego, że polskie społeczeństwo jest konserwatywne i nie chce związków partnerskich, reżyserka podkreśliła, że „ludzie nie chcą tego, czego nie znają”. „Moją podstawową pretensją do PO jest to, że całkowicie zaniedbała rozmawianie o pewnych wartościach, ideach, prawach człowieka, demokracji, o prawach obywatela, o równości, o tym wszystkim co wydaje się pustym słowem, ale jest podstawą naszej europejskiej tożsamości”. Holland wyjaśniła, że nie ma pretensji do PO o brak związków partnerskich, ale o brak dialogu w tej sprawie ze społeczeństwem. „Nikt nie wymaga od premiera, żeby stał na czele jakiejkolwiek rewolucji, wymagam od premiera, czy od jego formacji, która rządzi polską już sześć lat, żeby prowadził pewnego rodzaju informacyjną i pedagogiczną politykę uczciwego rozmawiania” – mówiła reżyserka. Oberwało się także mediom. Holland skrytykowała dziennikarzy, którzy puszczają „panią Pawłowicz z panem Biedroniem”, lub „pana Terlikowskiego z panem Biedroniem, czy pana Godsona z panem Hartmanem” - „to nie jest rozmowa, nie na tym polega rozmowa” – podkreślała i jako przykład podała premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona, który przekonywał członków swojej partii do małżeństw jednopłciowych.
Holland odniosła się też do konfliktu między ks. Wojciechem Lemańskim i abp. Henrykiem Hoserem. Abp Hoser, który wysłał Lemańskiego na wcześniejszą emeryturę, miał zapytać angażującego się w dialog polsko-żydowski księdza „czy jest obrzezany, czy należy do tego narodu”. „Niestety w polskim Kościele Katolickim, i to wśród najwyższych hierarchów, postawy antysemickie i to głęboko zakorzenione, nie chce powiedzieć, że są powszechne, ale są bardzo częste” – mówiła Holland, nawiązując do także do Radia Maryja i Telewizji Trwam.
(md)
Jakoś nie umiem się nie zgodzić z mygene.
Nie wiem, czy to strach, wpływy, czy zwyczajny brak zainteresowania.
Lecz jak zwykle za inteligentni na politykę, kończą pod rządami głupców (Sokrates?).
Nasze państwo jest demokratyczne a tego nikt nie odczuwa i to chodzi o różne sprawy.
Mogli by uznać śluby cywilne jak to katolicki kraj i demokratyczny.
Większość nie musi się z tym zgadzać jednak też jesteśmy obywatelami i mamy swoje prawa.