12 proc. ludzi LGBT w Polsce doświadczyło przemocy fizycznej na tle homofobii, a 63 proc. nastolatków LGBT myślało w ostatnich miesiącach o samobójstwie: Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Warszawa i Fundacja Trans-Fuzja zaprezentowały podczas konferencji prasowej wyniki badania dotyczącego sytuacji społecznej ludzi LGBT. W badaniu udział wzięło ponad 11 tys. osób.
Organizacje podkreślają, że jest to największe tego typu badanie w Polsce, pytania dotyczyły przede wszystkim 2010 i 2011 roku. Wyniki nie napawają optymizmem: dyskryminacja w Polsce ma się dobrze.
12 proc. badanych doświadczyło przemocy fizycznej na tle homofobii - w tym m.in. potrącania, kopania, szarpania. 42 proc. przypadków to zaczepki seksualne naruszające nietykalność osobistą. 36 proc. jako sprawców wskazało kolegów ze szkoły.
44 proc. doświadczyło przemocy psychicznej - obrażania, zaczepek słownych, poniżania, w tym 37 proc. ponownie wskazało kolegów ze szkoły. 68 proc. młodzieży szkolnej przyznało, że nie czuje się na tyle bezpiecznie, by mówić o swojej orientacji w szkole. Nie lepiej jest w pracy.
Co 20 badana osoba doznała dyskryminacji w miejscu pracy - najczęściej w postaci wymagania więcej niż od innych pracowników bądź kandydatów, tylko przez wzgląd na orientację, na drugim miejscu było zwolnienie z pracy.
25 proc. ludzi transpłciowych przyznało, że spotkała ich dyskryminacja w miejscu pracy. Dyskryminacja jest częsta także w służbie zdrowia (co dziesiąta osoba spotkała się z gorszym traktowaniem po ujawnieniu orientacji) oraz w miejscach publicznych: 18 proc. spotkało się z wypraszaniem z kawiarni, środków komunikacji, czy z odmowami wydania zaświadczenia o stanie cywilnym.
Chcemy związków!98 proc. badanych uważa, że pary jednopłciowe powinny móc legalizować swoje związki, 86 proc. zawarłoby taki związek, gdyby była możliwość prawna. 43 proc. jest w związku - 60 proc. z nich trwa ponad rok. 5,5 proc. ma dzieci. 63 proc. ujawniło się przed przynajmniej jedną osobą w rodzinie.
Martwią wyniki dotyczące młodzieży LGBT: ź młodych ludzi (15-18 lat) źle ocenia swoje życie, 63 proc. z nich myślało w ostatnich miesiącach o samobójstwie (dla porównania: wśród młodzieży heteroseksualnej wynik ten wynosi 12 proc.).Prezeska Fundacji Trans-Fuzja, Lalka Podobińska, przyznaje, że dzięki tym badaniom łatwiej będzie działać na rzecz ludzi transpłciowych: "Dzięki tym badaniom łatwiej będzie nam działać na rzecz osób trans płciowych. Badania pomogą Fundacji Transfuzja w działaniu na rzecz ustawy o uzgodnieniu płci" - mówiła. "Sytuacja osób LGBT w Polsce jest trudna. Dyskryminacja i przemoc są częstym doświadczeniem tych osób. Niewidoczność par jednopłciowych jest też ogromnym problemem, ustawa o związkach partnerskich dużo by zmieniła i poprawiła jakość życia wielu par jednopłciowych w Polsce. Konieczne jest jak najszybsze podjęcie działań systemowych, nie tylko ustawy, ale też włączanie tematyki LGBT w wielu innych obszarach takich jak np. edukacja. Od 6 lat nie zostały wprowadzane żadne zmiany na rzecz osób LGBT. Dlatego organizacje LGBT chcą się spotkać z Premierem Tuskiem, aby spróbować go przekonać do konieczności wprowadzenia zmian" - podsumowała Mirosława Makuchowska, wiceprezeska Kampanii Przeciw Homofobii.
Raport dostępny jest na stronie Lambdy Warszawa.
(md/mat.pras)
Depresja to nie dol. Depresja to stan calkowitego racjonalnego uznania, ze moje zycie nie ma sensu i calkowicie bez emocji rozum szuka okazji aby z nim skonczyc.
Dlatego rozpoznanie depresji jest niebywale trudne.
A co do mysli samobojczych. Zeby bylo lepiej nalezy upowszechniac wizerunek homo jako czegos co daje szczescie. Nalezy np podawac i upowszechniac przyklad Rikiego, nalezy promowac jego biografie ktora jest kopalnia wiedzy i sily dla kazdego geja! Skupiac sie na pozytywnych stronach homo.
ludzie LGBT się nie ujawniają =>dlaczego? => bo boją się reakcji
boją się reakcji =>dlaczego? => bo ludzie heteroseksualni mogą źle zareagować
ludzie heteroseksualni mogą źle zareagować =>dlaczego? => bo nie są przyzwyczajeni
nie są przyzwyczajeni =>dlaczego? => bo nikt się wcześniej nie ujawniał
I zamykamy kółko. Nie obarczam tutaj całkowitą winą ludzi LGBT, jednak gdybyśmy mieli inne podejście, inaczej by nas traktowano. Sami w pewien sposób się odizolowujemy od tego społeczeństwa. Fakt! Nie traktuje ono nas dobrze, ale chociaż w wymowie, gdy mówimy, że my to my, a oni to oni. A gdzie są wszyscy razem? Nie różnimy się wieloma rzeczami od ludzi heteroseksualnych, a jedynie upodobaniem do płci. Rzeczami typu marsze, zakładaniem na siebie gadżetów, zakładaniem stron pokazujemy ludziom, że jesteśmy inni, chociaż zasługujemy jako INNI na równość. W pewien sposób sami sobie coraz większy dołek kopiemy. Trzeba zacząć ludzi po prostu oswajać z faktem, że LGBT są normalnością będącą wszędzie jak i heterycy. A nastolatkowie w większości mają kiepską psychikę przez podejście do świata jakie przypływa do nas z Ameryki przez seriale, itp. Miałem okazję poznać paru ludzi z "zachodu". Sam nie przepadam za tamtejszą pseudodojrzałością. Jest większa tolerancja, ale chodzi mi o podejście młodzieży do wielu spraw. Ludzie lubią się ranić, by ktoś w końcu się zjawił z bandażami, popłakał, pożalił i zaopiekował. Nie ukrywajcie się. Nie macie czego. Powoli sie odkrywajcie. A jak się boicie, to zdobądźcie pewne towarzystwo w swoim pobliżu, jemu się ujawnijcie a później samo pójdzie. Wiem, że o znęcaniu wiele nie mogę powiedzieć, gdyż w swoim towarzystwie nawet z obrażaniem się nie spotkałem, jednak dalej jestem za otwartym ujawnianiem się.
Nic dziwnego, przecież społeczeństwo to jednak większość ludzi heteroseksualnych. Dodajmy do tego fakt, że spora ich część to faktycznie homofobi. Dlaczego? A co oni o Nas wiedzą? Tak naprawdę, co ONI wiedzą o NAS?
O LGBT się nie mówi. To temat tabu. My się nie ujawniamy, oni o Nas nie mówią - jest ok. Problem pojawia się, gdy jednak słyszymy jak ktoś przyrównuje Nas do ludzi chorych psychicznie, niezrównoważonych i totalnie aspołecznych.
A więc - skoro Kościół Nas nienawidzi (a wielu księży to geje), władze mają Nas w dupie, a dzieciaki (i nie tylko) cierpią i nie potrafią sobie z tym poradzić ani też nikt im nie pomoże (bo i po co) - nie pozostaje Nam nic innego jak zacząć się ujawniać. Zacząć pokazywać światu, że My nie jesteśmy wymysłem, My naprawdę istniejemy i nie jesteśmy chorzy. Jesteśmy niejednokrotnie bardziej normalni niż ludzie hetero.
Kolejne nieśmiałe błaganie rządzących o łaskę jest wręcz upokarzające i świadczy o kryzysie polskiej społeczności LGBT, która w większości skupia się tylko na własnych sprawach "nie chcąc sobie robić kłopotu" angażowaniem się w coś więcej. Gdyby chociaż inicjatywy aktywniejszego ułamka społeczności LGBT mogły liczyć na przynajmniej takie nasze zainteresowanie, jakim się wśród samych gejów cieszy serwis "fellow.pl", to mielibyśmy dziś znacznie mniej powodów do zmartwień. Jesteśmy nadal prawie niewidoczni, aktywność np. KPH we Wrocławiu prawie zamarła, jest gorzej niż kiedyś - ale też na własne życzenie. Do siebie możemy mieć pretensje o to, że wolimy prywatne wygodnictwo od podjęcia się zbiorowego działania, że głosujemy na kogo głosujemy oczekując cudów, że odpowiedzialność przerzucamy na polityków, którzy i tak mają nas zazwyczaj gdzieś, bo stanowimy zatomizowaną społeczność pozbawioną znaczącej woli działania i świadomości własnych interesów, z którą nie trzeba się szczególnie liczyć! Rozwiązanie tkwi zatem w dużej mierze w nas samych i nie zadowalajmy się już więcej pustymi obietnicami w głębi homofobicznych, niechętnych prawdziwym zmianom, a nade wszystko koniunkturalnych POlityków, że pogawędzą sobie o nas (za nasze też pieniądze...) - i znowu nic konkretnego nie zrobią, bo za wiele mogą przez to stracić u znacznie bardziej aktywnych i zwartych środowisk skupionych wokół moralności rzymskokatolickiej. Z jednej więc strony nie chcą rażąco nas do siebie zniechęcać, a z drugiej nie mają raczej zamiaru spełniać tych najbardziej nawet kompromisowych postulatów. Będą tylko gadać i odwlekać. Przestańmy się na te ich chwyty nabierać!
Co my jednak zazwyczaj robimy? Politycznym mendom powierzamy naszą sytuację zamiast brać sprawy we własne ręce. Zamiast tworzyć przyszłość poddajemy się tyranii status quo. Czekamy tylko jak jacyś mentalni niewolnicy systemu aż "władza coś zrobi" - taka nowa wersja homo sovieticus. Zastanówmy się, co napawającego optymizmem, dającego wrażenie wsparcia my robimy dla młodzieży LGBT? Nie dziwię się tak złej kondycji psychicznej wielu młodych gejów i lesbijek. Nie ma chyba nic gorszego, niż czuć się opuszczonym także przez "swoich" (poza kilkoma dniami w ciągu roku w większych miastach, kiedy garstka z nas wychodzi razem na ulice :P), którzy popadli w samozadowolenie, bo sami pewnie są zaspokojeni i wiążą jakoś koniec z końcem, Polska jest w UE i nie ma już PiS-u u władzy, a jest za to "mniejsze zło" - i mimo tych "sukcesów" nadal są te same w istocie problemy przed którymi stoimy od lat, a zwłaszcza ci młodzi spośród nas... :-(
Wiem, że niektórzy mają problem z życiem, z głową (nie mam na myśli, że są idiotami tylko ludźmi chorymi bo depresja to choroba), ale na Boga, nie aż 63%.
Weź pod uwagę, że to 63% spośród młodzieży LGBT - czyli tak naprawdę zaledwie odsetek młodzieży. Zwróć też uwagę na to, że to "tylko" myśli samobójcze - niekoniecznie próby, niekoniecznie coś co rozważali przez długi czas, ale po prostu coś, co przeszło im kiedyś przez myśl. Tak jak pisałem wcześniej, sama myśl o odrzuceniu, o tym, że inni się z ciebie naśmiewają/hejtują z przyczyn od ciebie kompletnie niezależnych jest dla wielu wystarczająca (szczególnie w okresie dojrzewania, gdy nastolatki szukają akceptacji i swojego miejsca w społeczeństwie), by popaść w stany depresyjne.
W RollingStones był kiedyś artykuł o serii samobójstw wśród młodzieży LGBT w Anoka, mieście w stanie Minnesota: http://www.rollingstone.com/politics/news/one-towns-war-(...)20120202
Naprawdę nie trzeba wiele, by złamać niektórych ludzi.
Ja nie szydzę z tego. Może to tak wyglądać ale ja po prostu tak piszę (taka moja wada... nie szukam ładnych słów na przekazanie myśli)
Jestem w stanie zrozumieć co to znaczy mieć depresję... moja matka ma i spotkałem dużo skrajnie nieszczęśliwych ludzi w życiu.
Co nie zmienia faktu, że nie uwierzę, że aż taki odsetek młodzieży nagle depresja dopadła.
Wiem, że niektórzy mają problem z życiem, z głową (nie mam na myśli, że są idiotami tylko ludźmi chorymi bo depresja to choroba), ale na Boga, nie aż 63%.