Z powodu świecy dymnej przerwano spotkanie, które wczoraj miało miejsce w krakowskim biurze poselskim Anny Grodzkiej na ulicy Brackiej. Uczestników spotkania ewakuowali strażacy. Do podobnego incydentu doszło w połowie kwietnia, podczas krakowskiego benefitu na rzecz Marszu Równości.
"Media, pop i seksualność" miało rozpocząć cykl nowych spotkań
"Grodzka na Brackiej". Po 30 minutach Olga Brzezińska, kierowniczka krakowskiego biura, poinformowała uczestników spotkania, że
pod drzwi biura ktoś podłożył świecę dymną. Na miejsce przybyli strażacy, którzy z powodu dużego zadymienia ewakuowali cały pion budynku. Lokal został przewietrzony, nikomu nic się nie stało.
"Usłyszeliśmy głośny huk, coś w rodzaju wystrzału, po chwili poczuliśmy gryzący, ostry dym. Na szczęście drzwi na klatkę schodową były zamknięte, więc dym nie dostał się tak szybko do środka. Otworzyliśmy okno i czekaliśmy na straż pożarną, biuro udostępniło nam wodę, akcja ewakuacyjna przebiegła spokojnie, strażacy wyprowadzili wszystkich uczestników spotkania. Na Brackiej od razu zebrał się tłum gapiów" - relacjonuje obecny na spotkaniu
Przemysław Pełka, nasz redakcyjny kolega.
"Wszystkim uczestnikom spotkania wydarzenie to wydało się przykre, ale równocześnie absurdalne. Dla mnie to było zaskoczenie, że do czegoś takiego mogło dojść w samym centrum miasta" - podkreśla Pełka.
Do podobnego incydentu doszło
podczas benefitu na rzecz festiwalu Queerowy Maj i krakowskiego marszu Równości w Klubie Literki na Kazimierzu. Ktoś rzucił świecę dymną przed klub, wywołało to początkowo zamieszanie, albowiem trochę dymu dostało się do środka klubu. Nie jest to też pierwszy incydent związany z biurem poselskim Anny Grodzkiej na ul. Brackiej - co jakiś czas dochodzi do zrywania tablicy z opisem biura.
(md)
Może podświadomie tego pragnie...
Choć warto by sprecyzował, czy odpaloną i którą stroną (świecy)