Wczoraj przy sporym zainteresowaniu mediów odbyło się spotkanie Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich z szefem klubu SLD
Leszkiem Millerem. Sojusz Lewicy Demokratycznej był drugim obok Ruchu Palikota ugrupowaniem, które natychmiast odpowiedziało na zaproszenie Grupy Inicjatywnej. W czwartek członkowie grupy
rozmawiali już z Robertem Biedroniem."Przewodniczący klubu parlamentarnego SLD Leszek Miller potwierdził wolę kontynuowania współpracy z Grupą Inicjatywną ds. Związków Partnerskich nad projektem przygotowanym wspólnie w poprzedniej kadencji Sejmu - a więc zamiar złożenia projektu do laski marszałkowskiej. Ten projekt, złożony w maju br., uległ tzw. dyskontynuacji, co oznacza, że należy go złożyć ponownie i ponownie rozpocząć legislacyjną ścieżkę." - tłumaczy
Mariusz Kurc z Grupy Inicjatywnej.
Jaką propozycję grupa złożyła SLD?
"Powiedzieliśmy przewodniczącemu Millerowi, że najważniejszą kwestią dla nas jest porozumienie SLD z Ruchem Palikota, a więc drugą partią, która znajduje się obecnie w parlamencie i już wyraziła poparcie dla uregulowania kwestii związków partnerskich w Polsce. Opowiedzieliśmy o naszym czwartkowym spotkaniu z przedstawicielem Ruchu Palikota - Robertem Biedroniem, którego udział w dalszych pracach uznajemy za kluczowy, zarówno jako posła, jak i przedstawiciela społeczności LGBT. Punktem wyjściowym jest projekt SLD przygotowany wspólnie z Grupą Inicjatywną." - mówi Kurc i dodaje, że
"Miller potwierdził chęć współpracy w celu uzyskania jak najszerszego poparcia dla projektu."W najbliższych tygodniach odbędą się kolejne rozmowy z przedstawicielami obu ugrupowań. Pozostałe kluby nie zareagowały jak dotąd na zaproszenie grupy.
Błyskawiczna reakcja ze strony Ruchu Palikota i SLD na naszą propozycję współpracy (w przypadku SLD: kontynuowania współpracy) nastraja nas optymistycznie. Mamy nadzieję, że już niebawem parlamentarne prace nad projektem ustawy ruszą od nowa - komentuje Grupa Inicjatywna w krótkim oświadczeniu.
(red)
Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich powstała w czerwcu 2009 r. Po konsultacjach społecznych grupa przygotowała wraz z SLD projekt ustawy. Pierwsze czytanie odbyło się 27.07.2011 przed Sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisją Polityki Społecznej i Rodziny.
W pracach grupy uczestniczą: Yga Kostrzewa (Lambda Warszawa), Mariusz Kurc (Kampania Przeciw Homofobii), Krystian Legierski (Zieloni 2004), (Inna Strona), Tomasz Szypuła (Kampania Przeciw Homofobii)
web:
www.zwiazkipartnerskie.infofacebook:
www.facebook.com/zwiazkipartnerskietwitter:
twitter.com/#!/zwiazki
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Zauważ, że każda partia polityczna to robi, żeby utrzymać się przy władzy..bo w końcu to jest jej głównym założeniem. Nie do końca rozumiem Twój tok rozumowania. Jeśli SLD zadarłby z Kościołem to nie osiągnąłby zupełnie niczego. Partia ta oddała np. KK ogromne ilości środków pieniężnych oraz nieruchomości zabranych w okresie komunizmu, ale miała w tym swój cel. Księża zaczęli wtedy mówić na kazaniach, że UE jest dobra i zachęcali ludzi, aby opowiedzieli się za przystąpieniem do niej co owocowało otwarciem się naszego kraju na zachód oraz inne kraje członkowskie. Nie ukrywajmy, że Kościół nadal odgrywa kluczową rolę..choć powoli zaczyna się to zmieniać.
Przyjęcie tej ustawy nie będzie triumfem społeczności LGBT, a bardziej krokiem do przodu na arenie międzynarodowej i ujawnieniem dość znaczącego społeczeństwa związanego z poglądami lewicowymi.
Przed wyborami Tusk stwierdził, że należy się zastanowić nad związkami partnerskimi - taka deklaracja do niczego nie zobowiązuje, ale może premier będzie konsekwentny w kokietowaniu lewicowych polityków i wyborców.
SLD dokonało przewartościowania po porażce rządków Millera i Belki i to trwało kilka lat. Teraz widzimy rezultaty, ale sam Miller przyznał niedawno, że w Polsce lewicowy elektorat jest w dużej mierze konserwatywny w sprawach moralności publicznej. I nic dziwnego, bo forsowanie alternatyw wobec konserwatywnej opcji motywowanej religijnie to nie lewicowość, ale liberalizm. SLD zmienia się po szoku, jakiego doznali. Partia, która rządziła Polską prawie nieprzerwanie przez 60 lat (jedynym dłuższym antraktem była kadencja Buzka) teraz walczy o byt.
Politycy formułują idee na zamówienie opinii publicznej, a polska opinia publiczna przez długi czas była solidarnościowa - socjalizująca, ale katolicka.
Nie interesuje mnie konformizm w polityce. Ani pływanie z prądem w brudnej rzece. "Lewica" w Polsce zamiast żądać zmian, 20 lat wpasowywała się w ciepłe bambosze społecznej i medialnej akceptacji, politycznej poprawności, nie miała odwagi na nic co mogło prowadzić do zadarcia z kościołem katolickim. Z takim zachowawczym podejściem SLD bliżej do partii konserwatywnej niż lewicowej.
Naprawdę uważasz, że społeczeństwo w Polsce w okresie rządów SLD było gotowe na poruszanie takich tematów? Spotkałoby się to raczej z wrogością co do tej partii. Nasza sytuacja polityczna nie jest na tyle ustabilizowana co w USA czy Holandii. Myślmy realistycznie.