Włoska Izba Deputowanych
odrzuciła projekt ustawy antydyskryminacyjnej, wprowadzającej ochronę osób LGBT przed homofobią i nienawiścią. Przeciwko zmianom zagłosowało
293 deputowanych, za - 250. Włoska organizacja działająca na rzecz mniejszości seksualnych -
Arcigay, skrytykowała parlamentarną większość centroprawicową za wywoływanie nienawiści względem środowisk LGBT:
"Włochy są bezlitośnie uciskane przez tych szalonych polityków, którzy nie mają żadnego szacunku dla dla ludzkich praw i życia" - czytamy w oświadczeniu szefa organizacji,
Paolo Patanč.Deputowani uznali, że ustawa jest niezgodna z konstytucją. Patanč wezwał Unię Europejską do podjęcia działań:
"Tu we Włoszech panuje prawdziwy kryzys demokracji. Ogłaszamy, że prawo, które ma chronić ofiary homofobii, jest definiowane przez parlament jako niekonstytucyjne" - dodaje szef Arcigay, podkreślając, że ten sam parlament
"zdradził cywilizację oraz sprawiedliwość i postanowił wspierać agresorów".
Przypomnijmy: 15 lipca w naszym Sejmie odbyło się
głosowanie nad nowelizacją kodeksu karnego, poszerzającego go o przestępstwa oraz mowę nienawiści, także w kontekście tożsamości płciowej, orientacji seksualnej, wieku, płci i niepełnosprawności. Po burzliwej debacie parlamentarnej, posłowie odrzucili wniosek Prawa i Sprawiedliwości o zaniechanie dalszych prac nad projektem.
(md)
Od takich "doprecyzowań" robi się prawny bałagan. Co innego gdyby miały za tym iść cięższe kary dla szczególnie uwzględnionych rodzajów nienawiści, ale to chyba bez sensu?
Będziemy stopniować, tak?
Ktoś pobije niepełnosprawnego i ma dostać 40 lat, a ktoś kto pobije "zwykłego" człowieka, tylko 10? Toż to absurd. Obaj zasługują na taką samą (wysoką) karę.
Jak to zwrócić uwagę na bezpieczeństwo? Każdy ma prawo do bezpieczeństwa, na cóż tu zwracać uwagę? To kwestia edukacji, a nie tworzenia prawa.
- homofobii
- nienawiści.
Czy homofobia to nie jest fobia? Karać za chorobę? To się chyba leczy?
Przepisy prawa karnego zwykle "chronią" ofiary nienawiści jakiejkolwiek - czy trzeba precyzować i wymieniać każdy rodzaj nienawiści? A właściwie nie tyle chronią, co dają możliwość cywilizowanej zemsty w granicach prawa. Bo jak ktoś będzie chciał, to pobije, bez względu na prawo. Trzeba edukować, a nie wprowadzać kolejne nakazy/zakazy i de facto powtarzać już istniejące przepisy.
Ponadto czym jest obraza? Nie może mnie obrazić ktoś, jeśli ja sam się nie zdecyduję, że się obrażę - to chyba jasne. Jak można przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę? Podobna bzdura jest z przepisami o obrazie uczuć religijnych. A wykreślić to w cholerę. Niech mnie próbuje ktoś obrazić - zobaczymy czy mu się uda. Moje emocje - moja sprawa. Wyśmieję i pójdę dalej.
ale po to trzeba tworzyć nowe "specjalne" przepisy dla niektórych grup żeby zwrócić szczególną uwage na ich bezpieczeństwo bo są na nie najbardziej narażeni np niepełnosprawni padaja ofiara napadu 4 razy częściej niż reszta wiec osoby które się tego podejmują powinny być tym bardziej surowo karane... po za tym wprowadzenie nowych przepisów pomaga skuteczniej ścigać sprawcę i to nie przez oskarżenie cywilne ale z urzędu i umożliwi prowadzenie statystyk na ten temat (dzis nikt nie zapisuje ile osób zostało pobitych ze wzglądu np na orientację )
http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103087,10019082,_Sprawdzajmy(...)wie.html
- homofobii
- nienawiści.
Czy homofobia to nie jest fobia? Karać za chorobę? To się chyba leczy?
Przepisy prawa karnego zwykle "chronią" ofiary nienawiści jakiejkolwiek - czy trzeba precyzować i wymieniać każdy rodzaj nienawiści? A właściwie nie tyle chronią, co dają możliwość cywilizowanej zemsty w granicach prawa. Bo jak ktoś będzie chciał, to pobije, bez względu na prawo. Trzeba edukować, a nie wprowadzać kolejne nakazy/zakazy i de facto powtarzać już istniejące przepisy.
Ponadto czym jest obraza? Nie może mnie obrazić ktoś, jeśli ja sam się nie zdecyduję, że się obrażę - to chyba jasne. Jak można przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę? Podobna bzdura jest z przepisami o obrazie uczuć religijnych. A wykreślić to w cholerę. Niech mnie próbuje ktoś obrazić - zobaczymy czy mu się uda. Moje emocje - moja sprawa. Wyśmieję i pójdę dalej.
W większości przypadków aktywistom homoseksualnym chodzi o zamknięcie ust osobom mogącym ewentualnie zagrozić budowanego przez nich wizerunkowi homoseksualistow. Przecież istnieją przepisy karające dyskryminację w szerokim tego słowa znaczeniu. Przecież osoba, która pobije czy to geja czy heteroseksualistę będzie sądzona i ukarana. Nie wiem w związku z tym, co tego typu nowe ustawy mają zmienić.
"Mową nienawiści" nazywa się podżeganie do nienawiści lub zachęcanie do podjęcia działań przeciwko określonej osobie lub grupie osób poprzez znieważenie lub zniesławienie. Znieważenie to używanie treści obraźliwych celem poniżenia, zniesławienie - używanie treści nieprawdziwych. Co pozostaje niejasnego? Jest to znacznie bardziej precyzyjne niż np. ochrona uczuć religijnych.
Dopóki przedstawiciele Kościoła Katolickiego wypowiadają się o doktrynie KK, która mówi, że stosunek homoseksualny jest grzechem, nie jest to, przynajmniej w moim odczuciu, mowa nienawiści. Kiedy jednak przedstawiciel KK ogłasza, że "geje piją krew", "celem homoseksualistów jest odbieranie dzieci parom heteroseksualnym", czy "pedofile to prawie zawsze homoseksualiści", tak: to jest mowa nienawiści. A przy okazji grzech przeciwko VIII przykazaniu, z którego należy się wyspowiadać.
Co to wspomnianych badań "uznanego profesora Uniwersytetu w Yale": jeżeli ktoś prowadzi badania z już jasno określoną i niepodważalną tezą, to zawsze uzyska taki wynik jaki chce. Badania psychologiczne wymagają precyzyjnego określenia zakresu badania, skonstruowania odpowiednich testów, przebadania grup kontrolnych i wybrania statystyki pozwalającej zminimalizować wpływ czynników trzecich, a tym samym zmniejszyć margines błędu. Jeżeli ktoś tego nie robi, to albo jest niewiarygodnie słaby metodologicznie, albo ma w tym cel, którym wcale nie jest dążenie do prawdy naukowej. Jest to jednak problem badań prowadzonych w wielu dziedzinach i najlepszym rozwiązaniem wobec nierzetelnych naukowców byłby ostracyzm ze strony środowiska akademickiego.
Argument o aktywistach homoseksualnych powtarza Pan tak często, że prawdopodobnie zdążył się już wszystkim osłuchać. Nie jestem aktywistą, a i tak dotyka mnie, gdy Pan X porównuje sobie bezkarnie moje pragnienie prawnego zatwierdzenia 3,5-letniego związku z uprawianiem seksu z kozą, a Panna Y straszy społeczeństwo tym, że homoseksualni nauczyciele będą gwałcić ich dzieci. Przepisy przeciw "dyskryminacji w szerokim tego słowa znaczeniu" najczęściej nie pozwalają zbyt wiele takim osobom zrobić.
W większości przypadków aktywistom homoseksualnym chodzi o zamknięcie ust osobom mogącym ewentualnie zagrozić budowanego przez nich wizerunkowi homoseksualistow. Przecież istnieją przepisy karające dyskryminację w szerokim tego słowa znaczeniu. Przecież osoba, która pobije czy to geja czy heteroseksualistę będzie sądzona i ukarana. Nie wiem w związku z tym, co tego typu nowe ustawy mają zmienić.