Od początku czerwca, który za oceanem (i nie tylko) przyjął się jako
miesiąc Dumy oraz Gay Pride'ów, wpisując w Google różne frazy po angielsku związane ze środowiskami LGBT, z boku okienka wyszukiwarki pojawia nam się
tęczowa nakładka. Początkowo gest Google wzbudził wielki entuzjazm, z czasem jednak działacze oraz aktywiści zaczęli zadawać pytanie:
czy nie można było w trochę bardziej widoczny sposób podkreślić swoją politykę "gay-friendly"? Czy tak popularne już Google Doodle też nie mogło "pójść w tęczę", zwłaszcza po sobotniej wiadomości o małżeństwach jednopłciowych w Nowym Jorku?
Zapewne osoby, które korzystają codziennie z tej popularnej wyszukiwarki zauważyły, że często z powodu różnych rocznic bądź bieżących wydarzeń, logo Google graficznie się zmienia. Niektórym zabrakło tej właśnie "tęczowej" zmiany loga, która w istotny sposób zwróciłaby uwagę internautów na kwestie LGBT - przecież nie wszyscy wpisują w okno wyszukiwarki hasła "gay" by zobaczyć tęczę (chociaż pewnie więcej osób idzie
w ślady posła Węgrzyna, który lubi "popatrzeć na lesbijki", co w tym kontekście działa na korzyść Google). Obrońcy firmy podkreślają, że trzeba pamiętać
o kampanii "It gets better", w którą Google się zaangażował,
reklamie przeglądarki Chrome, częstych postach na oficjalnym blogu firmy odwołujących się do ważnych rocznic LGBT, czy oficjalnym stanowisku korporacji, przeciwnej Propozycji 8 w Kalifornii.
Rzecznik Google powiedział, że firma bardzo lubi celebrować różne święta i wydarzenia, ale żonglowanie Doodle by wszystkich zadowolić jest trudne: "Musimy dbać o zbalansowanie kalendarza, ale musimy też być konsekwentni co do głównej strony Google. Dlatego czasami wybieramy inne formy świętowania wydarzeń, które są dla nas jakoś ważne - właśnie przez grafiki, czy dodatki".
Niestety tęczowy dodatek graficzny działa tylko z językiem angielskim. Za to
1. lipca będziemy mogli podziwiać Doodle związany z naszą prezydencją w Unii Europejskiej - zaprojektowany przez uczennicę Martynę z Murzasichla. Tęczy nie stwierdzono.
(md)
A czy dzieje się to samo z gej-les osobami to nie można tego traktować właśnie normalnie? Różnie ludzie przeżywają swoją orientację. Niektórzy jak to ktoś skomentował "robią na niej doktoraty", inni przejmują wzorzec pozytywnego obrazu geja lub lesbijki i wchodzą w coś na kształt subkultury i tam orientacja jest czymś równie determinującym. Np takie gejowskie misie, geje ala fryzjerzy czy inne przegięte ciotki (o lesbijkach prawie nic nie wiem:) ale z pewnością potrafi być równie ciekawie).
Nikt tych googli nie napastował. Dostali pytanie od swoich gej-les konsumentów i coś sobie porozmawiali. Jest jeszcze taka sprawa, że zrobili to pewnie konkretni ludzie i mieli prawo do takiej wypowiedzi więc trochę nie na miejscu będzie oskarżanie ich oraz wszystkich działaczy świata że popsuli plan "niewyróżniania" się.
Ten artykuł jest wyłącznie zapowiedzią nowej jakości w pojmowaniu tolerancji. W Polsce możemy sobie o niej jeszcze pomarzyć ale nie powinniśmy się jej dziwić w innych krajach,