O godzinie 20.00 zostały ogłoszone wyniki sondażowe pierwszej tury wyborów prezydenckich. Zgodnie z większością prognoz, zwyciężył Bronisław Komorowski, który w drugiej turze zmierzy się Jarosławem Kaczyńskim.
Zaskakująco dobrze wypadł Grzegorz Napieralski. Przewodniczący SLD "zdołał wcisnąć się w szczelinę pomiędzy dwoma prawicowymi blokami i zwiększyć poparcie dla swojej kandydatury z ok. 4% na początku kampanii do może nawet 14% głosów uzyskanych w wyborach. Potwierdził swoje przywództwo w SLD i udowodnił swoją skuteczność" - komentuje dla IS socjolog dr Jacek Kochanowski.
Wg. Kochanowskiego największym przegranym jest kandydat PO. Jego zdaniem Komorowski miał realne szanse na zakończenie wyborów w pierwszej turze. "Szansę tę zaprzepaścił nonszalancją, nieustannymi gafami, słabym przygotowaniem do kampanii. Być może nie poradził sobie z łączniem trzech funkcji: p.o. prezydenta, marszałka Sejmu i kandydata w wyborach" - spekuluje socjolog.
Komorowski i Kaczyński spotkają się ponownie w drugiej turze 4 lipca. Być może to właśnie wyborcy Grzegorza Napieralskiego zdecydują o tym, kto zostanie kolejnym prezydentem a elektorat SLD jest wg. Kochanowskiego "bardzo zróżnicowany i nieprzewidywalny". "Sądziłem, że lepiej by się stało, gdyby wybory zakończyły się na pierwszej turze" - dodaje dr Jacek Kochanowski.
Więcej aktualnych wyników sondażowych na
kampanianazywo.pl/sondaze.
(ro)
czy w tym kraju ludzie nie wyciągają żadnych wniosków i ślepo w bagnie mkną?
Nie może być władza tylko w rękach PO, a na pana Kaczyńskiego nie dam rady zagłosować:( choć wiem,że to najlepsze rozwiązanie jest ...ale kłóci się to z moimi poglądami i nie oddam głosu na kogoś tak przepełnionego nienawiścią do innych narodów i do nas...
wynik Grzesia mnie ucieszył,ale mimo wszystko szkoda...
W kwestiach dotyczących społeczności LGBT:
- Kaczyński zawetowałby każdą ustawę antydyskryminacyjną lub regulującą prawny status związków homoseksualnych.
- Komorowski zawetowałby ustawę o małżeństwach choć nie wykluczone, że i do ustawy o związkach mógłby mieć zastrzeżenia ale wypowiadał się za możliwością prawnych uregulowań
- Napieralski podpisałby i ustawę o związkach i ustawę o małżeństwach
W kwestiach gospodarczych prezydent ma niewiele do gadania.
W kwestii polityki zagranicznej:
- Kaczyński - ogólnie ksenofob żerujący na rusofobii i germanofobii w polskim społeczeństwie, taka postawa szkodzi Polsce na arenie międzynarodowej
- Komorowski - dystansuje się od przeszłości, ale brak mu wyraźnego stanowiska w tych kwestiach
- Napieralski - dystansuje się od przeszłości, ale brak mu wyraźnego stanowiska w tych kwestiach
Napieralski nam odpadł więc w chwili obecnej mniejszym złem jest Komorowski. Nie wyobrażam sobie oddania głosu na Kaczyńskiego.
Argument o wywracaniu sceny politycznej jest zupełnie nietrafiony. Jakież to wywrócenie sceny politycznej? Kaczyński prezydentem, Tusk premierem a Komorowski marszałkiem. Taaak. Normalnie same nowości, karuzela osób i stanowisk. PiS przez wygraną Kaczyńskiego wcale się nie rozleci tylko umocni bo ludzie się nakręcą i w kolejnych wyborach poprą to ugrupowanie. Tarcia o przywództwo mogą być ale tylko chwilowe bo oni tam mają zbyt wiele do stracenia by iść na "walkę na noże".
W chwili obecnej gdy Napieralski (a z nim lewica) ma swoje pięć minut należy jak najgłośniej przypominać o kwestii statusu prawnego związków homoseksualnych. Już w dzień wieczoru wyborczego w programie Kawa na Ławę rozmówcy nagle sobie przypomnieli o tej kwestii. Te pięć minut należy wykorzystać. Trzeba też rzecz jasna budować silną lewicę, która byłaby zdolna przeforsować w kolejnej kadencji sejmu stosowną ustawę.
a na Kaczyńskiego też nie ma po co.
Chyba również wrzucę pustą kartę ew. z jakąś adnotacją.
Boli tylko, że za każdym razem człowiek się utwierdza w tym, że nie ma czego tu dłużej szukać (choć wynik Napieralskiego pozytywny)
Żadna nowość ;-)
Albo pójdę i wrzucę do urny kartę z jakąś własną adnotacją.
Żaden z dwojga panów K nie będzie moim prezydentem. Ani dobrym prezydentem.
Kaczyński z totalitarnymi zapędami...
Komorowski jako marionetka Tuska...
Z tego samego powodu... Kaczyński.
Ojej. Myślisz podobnie jak ja w tym względzie. Znaczy, zagłosowałbym na niego, gdybym w ogóle głosował.
Czy na tym polega demokracja? Nie do końca. Demokracja jest jednak czymś innym niż republika, chociaż ładniej brzmi (najwyraźniej, bo jakoś nie słychać o wartościach i tradycji republikańskiej, a o demokratycznej dość często). A czy to dobre? To już druga sprawa, imo - nie. Wystarczy spojrzeć na reprezentatywność wyborów i odpowiedzialność rządzących; łatwość z jakim ten ustrój tworzy oderwane od życia elity również o czymś świadczy.
Wybaczcie off-top, ale widząc mini-dyskusję nt. matur, nie mogłem się powstrzymać.
Demokracja obywatelska nie - demokracja bezpośrednia - tak!:D