Blisko dwa tygodnie temu pisaliśmy o bulwersujących wypowiedziach Elżbiety Radziszewskiej na antenie radia RMF. Pełnomocnik rządu Donalda Tuska ds. równego traktowania określiła wówczas związki partnerskie osób tej samej płci mianem rzeczy "nieakceptowalnych". Elżbieta Radziszewska wykazała się w rozmowie z dziennikarką radiową najwyższym brakiem wiedzy w sprawach związanych ze społecznością LGBT.
Redakcja "Innej Strony" opublikowała list protestacyjny, który czytelnicy i czytelniczki portalu przesyłali do biura pełnomocnika, do premiera Tuska oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. Zachęcaliśmy Was także do przesyłania protestu faksem lub pocztą. Wiemy, że bardzo dużo osób przyłączyło się do naszego protestu lub wyraziło swoje niezadowolenie własnymi słowami.
W zeszłym tygodniu głos zabrała także Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich. Członkowie grupy domagają się w liście adresowanym do premiera Tuska
"dymisji Minister Elżbiety Radziszewskiej. Jej postawa i wypowiedzi oraz brak działań antydyskryminacyjnych odnoszących się do społeczności osób nieheteroseksualnych świadczą naszym zdaniem o nieprzygotowaniu pani minister Elżbiety Radziszewskiej do pełnienia tak ważnej funkcji jak Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania".Dziś list protestacyjny podpisały także organizacje pozarządowe związane ze społecznością LGBT oraz środowiskami feministycznymi. W związku z protestem odbyła się konferencja prasowa, na której sygnatariusze przedstawili swoje stanowisko. Anna Grodzka z fundacji Trans-Fuzja powiedziała, że
"Elżbieta Radziszewska nie ma wiedzy, ani kompetencji, by zajmować się powierzonymi jej zadaniami. Nie ma też chęci współpracy ze środowiskami, które oczekują od niej pomocy" - donosi portal gazeta.pl. Według Ygi Kostrzewy z warszawskiej Lambdy rozwiązaniem problemu byłoby "powołanie urzędu ds. przeciwdziałania dyskryminacji, który będzie kierowany przez niezależnego eksperta lub ekspertkę i który będzie spełniał wymogi unijnych standardów oraz będzie zgodny z wszelkim dyrektywami antydyskryminacyjnymi".
Zaprotestowało również Stowarzyszenie Pracownia Różnorodności. Zdaniem organizacji "ponad półtora roku zajmowania obecnego stanowiska przez E. Radziszewską pokazuje, że - z perspektywy sytuacji osób LGBTQ - był to okres stracony" - czytamy w liście skierowanym premiera Tuska. Bilans pracy pełnomocnika to według SPR "zero osiągnięć, brak poprawy sytuacji, za to mnóstwo błędów i niekompetencji".
Kolejny raz zachęcamy Was do podzielenia się Waszą opinią na temat pracy minister Radziszewskiej z jej przełożonym, czyli premierem oraz z samą zainteresowaną.
Zaprotestujcie i odwołajcie jeszcze dziś Elżbietę Radziszewską(ro)
Yga Kostrzewa o "współpracy" z minister Radziszewską
Brak zgody na bycie obywatelem 4-ej kategorii nazywasz "szumem"?
Brak zgody na niemozliwosc odwiedzania partnera w szpitalu nazywasz "szumem"?
Brak zgody na 3-4 krotnie zawyzony podatek spadkowy (co w przypadku mieszkania oznacza najczesciej roznice miedzy "moge w nim zostac" a "ide na bruk") nazywasz "szumem"?
Brak zgody na odbieranie nam naszych dzieci nazywasz "szumem"?
Brak zgody na powszechne przyzwolenie na fizyczna przemoc wobec nas nazywasz "szumem"?
Mozna wymieniac bardzo dlugo.
Nawet z czysto finansowego punktu widzenia brak tych tzw. "przywilejow" ktore maja malzenstwa moze uzbierac sie w calkiem duza sume.
Ktoregos dnia cos z tego uderzy w Ciebie, a wtedy zmienisz zdanie bardzo szybko. I to nie jest kwestia "czy" tylko "kiedy".
> Demokracja i rządy prawa nie tylko nie idą w parze, ale są ze sobą radykalnie sprzeczne. W demokracji w dłuższej perspektywie zawsze decyduje wola większości.
Bzdura. Po to w konstytucjach za zapisane pewne podstawowe zasady takie jak chocby wlasnie rownosc wobec prawa zeby demokracja nie zdegenerowala sie w slepe rzady motlochu.
> Do istnienia anarchistów i masochistów nie potrzeba uchwalenia ustawy.
Do istnienia malzenstw homo tez nie potrzeba. One juz sa. To ze sa ignorowane przez panstwo to jest osobna kwestia.
Jedna, druga, dziesiata para wyjedzie chocby do Holandii, wezmie slub, wroci, zaskarzy Polsce o prawne nieuznawanie zwiazku malzenskiego zawartego za granica, posypia sie odszkodowania, predzej czy pozniej zostana uznane po prostu po to zeby nie placic kary za kara.
> Społeczeństwa niestety też nie interesuje co my myślimy.
Spoleczenstwo uchwalilo w referendum konstytucje w ktorej czarno na bialym stoi "wszyscy sa rowni wobec prawa". Jesli nie wiedzieli co podpisuja, coz, ich problem.
to że dla Ciebie jest to nieważne nie znaczy , ze nie jest to istotne dla innych ludzi i inni nie chcą z tej możliwości skorzystać ... większość społeczeństwa polskiego nie zgadza się też na na wiele rzeczy takich jak np. bycie anarchistą czy masochistą , ale te osoby są równe wobec państwa i reszty społeczeństwa i ja też domagam się tejże równości bo tak samo płacę podatki i tak samo chcę aby mój związek z moim chłopakiem był formalnie potwierdzony !!! i nie interesuje mnie co reszta społeczeństwa myśli !!!
przesiąknięty socjalizmem? dobre, dobre... świetny dowcip...
Zaloz firme, przestanie Cie to smieszyc bardzo szybko.
przesiąknięty socjalizmem? dobre, dobre... świetny dowcip...
prędzej małżeństwa homo niż podatek liniowy... oj chciałbym :-)
Małżeństwa homo będziemy mieć już wkrótce - nasza "klasa" polityczna zrezygnowała z autonomii naszego państwa na rzecz UE. Co za tym idzie te małżeństwa będą szybciej, niż nam się wydaje.
Rzecz w tym, że na polskiej scenie politycznej nie ma wciąż partii, o której można by było powiedzieć 'nowoczesna lewica'. Zresztą, czy my mamy jakąkolwiek partię lewicową? Nie bardzo widzę (chodzi mi nie o nazwy, nie o programy, a o praktykę dnia codziennego). SLD zasłynęło propozycją podatku liniowego, brataniem się z kościołem katolickim i wieloma innymi 'fajnymi' sprawami. Wszystko to wybitnie realizowało lewicowy program... Różne partie obiecują rozwiązanie kwestii związków partnerskich, ale tylko przed wyborami, potem zapada cisza.
Piszę o lewicy, bo chyba tylko ona mogłaby ewentualnie zrealizować postulaty wprowadzenia związków partnerskich.
Na polskiej "scenie politycznej" nie ma nowoczesnego czegokolwiek.
Nie, lewica nie jest jedyna nadzieja. Prawdziwa prawica nie musi sie wiazac z homofobia (inna sprawa ze nie mamy rowniez nowoczesnej prawicy), a poza lewica i prawica jest jeszcze libertarianizm (inna sprawa ze partii libertarianskich nie mamy w ogole, i nie, UPR nie jest libertarianskie).
Nie robie tajemnicy z tego ze akurat ja jestem za podatkiem liniowym, ale to dygresja, a w tym przesiaknietym socjalizmem kraju predzej bedziemy miec malzenstwa homo niz podatek liniowy.