Da przykład innym gwiazdom?
-Nie ma dla mnie znaczenia, jakiej orientacji będą moje dzieci (...) Uczę je, by przede wszystkim były sobą i niczego nie udawały - powiedział Brad Pitt w rozmowie z magazynem "Parade".
Aktor odniósł się również do gorącego w Stanach tematu legalizacji małżeństw homoseksualnych.
-Gdy ludzie pytają, czemu Angelina i ja nie wzięliśmy jeszcze ślubu, odpowiadam: być może pobierzemy się wtedy, kiedy będzie on dostępny dla wszystkich.
W ubiegłym roku, gdy w Kalifornii trwała batalia o delegalizację małżeństw homoseksualnych, Pitt przeznaczył na progejowską kampanię kilkaset tysięcy dolarów.
-Ponieważ nikt nie ma prawa zabierać życia innym, nawet jeśli się z nim nie zgadza; ponieważ każdy ma prawo do życia tak jak chce, dopóki nie krzywdzi tym innych i ponieważ w Ameryce nie ma miejsca na dyskryminację, oddaję swój głos za równością i przeciwko inicjatywie Proposition 8 - tłumaczył wtedy aktor.
Deklaracje polityczne i światopoglądowe, które dla amerykańskich gwiazd show-biznesu wydają się oczywiste, w polskim piekiełku, prócz występów na wiecach wyborczych, zdają się być całkowicie zbędne.
Jeśli już, to w mediach przeważają komentarze rodem z programu wyborczego LPR, jak wypowiedź Stachurskiego, który jakiś czas temu opowiadał, że nie wysłałby swojego dziecka do szkoły, w której uczy gej, czy deklaracje Bartka Świderskiego, że nie chce więcej grać postaci homoseksualistów.
Wszystkim celebrytom, których wyobrażenie świata ugrzęzło w późnym średniowieczu polecamy jeszcze jeden, tym razem pół-żartobliwy, cytat z Brada Pitta:
-Będę bronił swoich przekonań - nawet jeśli to niewygodne i powoduje, że co rano opróżniam swoją skrzynkę z setek obraźliwych e-maili.
(mk)
Brad big kiss for you
zbyt ortodoksyjne?
moze mu to slowo przyszlo na mysl
bo sie tak bujal jak zydzi pod sciana placzu.
i brawo dla B.P. :)
A swoja drogą to wstyd mi za artystów operują słowem a za chiny ludowe się wysłowić nie umieją :(