Brad Pitt od dawna nie ukrywa swojego poparcia dla małżeństw jednopłciowych w USA, ale też... faktu, że kiedyś palił marihuanę i jest zwolennikiem liberalizacji prawa antynarkotykowego. Popularny aktor dziwi się jednak, że
często te dwie kwestie są ze sobą w mediach łączone.Ostatnie wybory w USA przyniosły nie tylko zwycięstwo Barackowi Obamie, pierwszą senatorkę lesbijkę oraz równość małżeńską w trzech stanach, ale także legalizację marihuany w Kolorado. Pitt, który promuje ostatnio swój nowy film: "Zabić, jak to łatwo powiedzieć", w rozmowie z MTV News ze zdziwieniem odniósł się do łączenia kwestii równości małżeńskiej i legalizacji marihuany:
"Równość absolutnie! To jest to co nas definiuje. Jeżeli nie zgadza się to z twoją religią, pozwól swojemu Bogu rozwiązać to na końcu. Jesteśmy równi. Wierzę jednak, że powinniśmy być odpowiedzialni za nasze wybory, kiedy rozmawiamy o prawie dotyczącym narkotyków i że walka z narkotykami poniosła porażkę na całej linii, a biliony dolarów, które pochłonęła mogły być lepiej spożytkowane. Wierzę, że należy edukować a nie karać" - przyznał aktor, dodając, że ze zdziwieniem jednak obserwował podczas ostatnich wyborów łączenie w mediach tych dwóch kwestii.
"Powinny być traktowane w równie ważny sposób, ale oddzielnie" - podsumował Pitt, dodając, że narkotyki są naprawdę niebezpieczne, małżeństwa jednopłciowe zaś ze sobą żadnych niebezpieczeństw nie niosą.
Łączenie kwestii praw LGBT oraz legalizacji marihuany to nie tylko specyfika amerykańska: podobnie dzieje się w naszym kraju. A jakie jest Wasze zdanie?
(md)
Ale wolność wypowiedzi polega właśnie na tym ze jesteś WOLNY w tym co chcesz powiedzieć i JAK chcesz to powiedzieć, a nie że mówiśż to tak jak ktoś chce zebyś to powiedział. On nie chciał być kulturalny tylko pokazać swoj brak jakiegokolwiek szacunku do zaklamanej religii.
Osoby które obraża darcie biblii którą uważają za świętość i "zbiór pozytywnych idei" nie chodzą na koncerty black/death metalowe ponieważ treści w nich zawarte nie są adresowane do nich. A to co kto mówi i jakie książki drze we własnym towarzystwie na imprezie zamkniętej w dodatku z biletowanej powinno być tylko i wyłącznie sprawą osób czerpiących przyjemność z takich rozrywek. Ja nie chodzę na imprezy organizowane przez ONR i MW i dzięki temu nie mam okazji do butthurtu ze mnie obrażają jako członka LGBT. Niech każdy robi i mówi co chce w swoim towarzystwie, co innego jeśli zamierza drzeć tą biblie w kościele podczas mszy.
repertuar ma prosty. Ale pop nie jest muzyką wysokich lotów. Głos ma silny ale nie do końca nad nim panuje. Czasami bardziej krzyczy niż śpiewa. Co do jej solowej kariery to postawiła bardziej na muzykę taneczną. W virgin śpiewała dużo o miłości, więc jak ktoś miał doła to mógł sobie puścić "dwie bajki" czy coś tam - moja koleżanka mnie tym męczyła.
Mi się najbardziej ostatnia płyta podobała - ale jak już tak mam że jak mi się coś podoba to innym nie. Ja nigdy za Madonną nie przepadałem - dopiero american life mnie zachwyciło. Ale jak się okazało tylko mnie ;)
Natomiast najnowsza płyta była bardziej skomplikowana i w mojej ocenie, muzycznie o wiele bardziej ambitna. Nie odniosła sukcesu przez zły wizerunek i brak promocji.
Co do tego całego zajścia to mogło być różnie ja obstawiam inna opcję, ale jak było naprawdę to nie wiem :)
Katolików natomiast wszystko obraza* i zachowują się jak święte krowy* a sami rzucają bluzgami i inwektywami pod kątem grup które im nie pasują* [*wystarczy zajrzeć na forum frondy]. To że dla kogoś książka to świętość jest tylko i wyłącznie jego problemem. To że nią jest nie ma prawa ograniczać czyjejkolwiek wolności wypowiedzi bo za chwile będziemy się kąpać w oparach absurdu, gdy fani Harrego Pottera zaczną pozywać krytyków za obrazę uczuć cholera-wie-jakich.
A sam pomysł "obrazy uczuć religijnych" jest tak idiotyczny że bardziej być nie może. Proponuje wprowadzic obrazę uczuć gejowskich albo np. taksówkarskich/pielęgniarskich/dziwkarskich, dlaczego jedna grupa ma być uprzywilejowana...
Co do pisania "świętych" ksiąg pod wpływem - nie wypowiadam sie, bo zwyczajnie nigdy prawdy sie nie dowiemy i to bezsensowne bicie piany.