SLD obiecuje po raz kolejny
W niedawnym wywiadzie dla RMF FM lider SLD Wojciech Olejniczak zadeklarował, że jego ugrupowanie ponownie zainteresuje się tematem związków partnerskich. "Tę sprawę trzeba w Polsce uregulować, bo nie może być tak, że tolerujemy to, w jaki sposób ludzie się zachowują, ale jednocześnie oni nie mogą korzystać z pełni praw, związanych chociażby z dziedziczeniem i tak dalej" - powiedział szef klubu LiD.
Cieszy fakt, że ta ważna dla nas sprawa znów znalazła się na językach polityków, szkoda tylko, że wypowiadana jest jednym cięgiem razem z innymi typowo lewicowymi postulatami (aborcja, prawo pracy, związki zawodowe) oraz że pojawia się w momencie, w którym SLD nie dysponuje żadnymi środkami realizacji tego projektu. Zwłaszcza, że powiązanie tego postulatu z konkretną opcją polityczną dodatkowo zmniejsza jego szansę.
Przypomnijmy, że za rządów SLD w latach 2001-2005 pojawił się senacki projekt ustawy o związkach partnerskich, któremu ówczesny marszałek Sejmu, Włodzimierz Cimoszewicz (wtedy SLD), nie nadał biegu legislacyjnego, a w samym SLD nie brakowało głosów krytycznych co do potrzeby takiej uchwalenia ustawy.
Pozostaje mieć nadzieję, że sprawa ta nie stanie się tematem kolejnej politycznej awantury, tylko uświadomi naszym posłom, tym z lewa i tym bardziej z prawa, że ustawa o związkach partnerskich to kwestia zwyczajnego równouprawnienia a nie przejaw ideologicznej zaciekłości.
AK
Niestety, ale o ile blisko połowa społeczeństwa jest antyklerykalna, 70% popiera in vitro, +-50% jest za złagodzeniem ustawy aborcyjnej, o tyle związki partnerskie popiera do 10% społeczeństwa.
Wszystko z powodu tabuizacji sfery seksualnej w naszym kraju.
http://www.youtube.com/watch?v=l4jB7pfOnlc
podobne deklaracje LiDu maja jakakolwiek wartosc tylko i wylacznie, jesli jest szansa na przekonanie tych u wladzy - obecnie PO. Ale jak sami widzicie - "liberalowie" w PL sa nadal malo liberalni.
I póki Polską rządzi PiS, nie ma opcji żeby związki homoseksualne zostały zalegalizowane.
Możemy dalej walczyć, ale do niektórych nasze apele zwyczajnie nigdy nie dotrą, bo oni mają własne opinie, własne przekonania i własne uprzedzenia.