Polscy homorodzice
W Polsce już ponad 50 tys. gejów i lesbijek wychowuje dzieci. Brzmi szokująco? Pewnie. Dzieci w takich związkach to u nas tabu. W społecznej świadomości tego po prostu nie ma - pisze Sylwia Czubkowska w ubiegłotygodniowym dodatku do dziennika "Polska" Magazyn.
"(...) Ojciec Andrzej Rębacz, krajowy duszpasterz rodzin, zapewnia: -Ja nigdy tego nie spotkałem. Jeżeli gdzieś tam się znajdują, to są to wyjątki, patologie. Rodzina to mężczyzna, kobieta, dziecko. Amen.
A jednak takie rodziny są, i do tego jest ich coraz więcej. W Europie Zachodniej i USA mówi się już o zjawisku zwanym gayby boom, przez analogię do baby boom. Przesada? We Francji 200 tys. dzieci wychowywanych jest w rodzinach homoseksualnych. W Stanach Zjednoczonych, według spisu ludności z 2000 r., 33 proc. par lesbijskich i 22 proc. gejowskich wychowuje przynajmniej po jednym dziecku poniżej 18. roku życia. Łącznie dzieci wychowywanych w homorodzinach w USA jest około 3 mln. W efekcie w kilku stanach w dokumentach nie ma już rubryk "matka", "ojciec", tylko "rodzic 1" i "rodzic 2", a w Kalifornii wycofano z podręczników określenia "mama" i "tata".
W Polsce, według badań Kampanii Przeciw Homofobii, gejów i lesbijek wychowujących dzieci jest 57 tys. - A to pewnie i tak tylko cząstka prawdy, bo homorodzice w imię bezpieczeństwa swoich dzieci jak mało kto dbają o prywatność - tłumaczy Robert Biedroń, szef KPH.
Ale prawda jest taka, że nie tyle liczba, co już sam fakt wychowywania dzieci przez gejów i lesbijki szokuje. Doktor Urszula Dudziak, pedagog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego nie ma wątpliwości: - W badaniach przeprowadzonych w Ameryce przez księdza Tony'ego Anatrellę u 40 proc. dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne stwierdzono podobne skłonności oraz zachowania psychotyczne - zapewnia. - Jest tak, bo w procesie wychowania dziecka kształtuje się jego tożsamość płciowa, w czym ogromną rolę odgrywa naśladownictwo. W sytuacji, gdy dziecko jest wychowywane przez parę homoseksualną, trudno mu się nauczyć odmienności roli. Brzmi logicznie.
Tyle że w Amerykańskim Towarzystwie Psychologicznym panuje z gruntu odmienna ocena, której podstawę stanowią wyniki kilkudziesięciu prac badawczych przeprowadzonych w USA i Europie. Dowiodły, że dzieci wychowywane przez pary homoseksualne nie różnią się niczym od dzieci par heteroseksualnych - rozwijają się tak samo pod względem psychicznym, emocjonalnym i społecznym, przejmują odpowiadające swoim płciom wzorce kulturowe. I co najważniejsze: homoseksualistów jest wśród nich dokładnie tyle samo, co wśród urodzonych i wychowanych w zwykłych rodzinach. (...)"
Cały tekst o niewidoczności polskich homorodziców, z garścią informacji "jak to się robi na Zachodzie" i rozważaniami dlaczego u nas nie może być tak samo, przeczytacie na stronie dziennika "Polska":
http://www.polskatimes.pl/365_6300.htm
Zachęcamy do lektury.