Wstępne wyniki brytyjskich badań
Para kobiet sprawdza się lepiej w roli rodziców niż tradycyjne pary - donosi "The Sunday Times". Gazeta powołuje się na badania Stephena Scotta z National Academy for Parenting Practitioners (państwowa placówka, zajmująca się edukacją w sprawach związanych z wychowywaniem dzieci). Profesor Scott twierdzi, że dzieci, które miały dwie mamy, lepiej radzą sobie w dorosłym życiu: są ambitniejsze i wykazują większe zdecydowanie w walce o sprawiedliwość społeczną. Eksperci z zespołu profesora Scotta podkreślają, że dorastanie pod opieką dwóch kobiet nie ma wpływu na orientację seksualną dziecka.
Do podobnych wniosków doszli naukowcy z London University oraz Clark University w Massachusetts. Według nich nie ma dowodów na to, że dzieci wychowywane przez dwie lesbijki są w jakikolwiek sposób poszkodowane. Okazuje się natomiast, że dziewczynki, które dorastały pod opieką dwóch kobiet, bardzo dobrze sprawdzają się w tradycyjnie "męskich" zawodach jak prawnik, czy lekarz.
W Polsce wychowywanie dzieci przez pary jednopłciowe to temat tabu, choć według szacunków Kampanii Przeciw Homofobii około 50.000 polskich dzieci wychowywanych jest w ten sposób. Głównym argumentem przeciwników "tęczowych rodzin" jest obawa o orientację seksualną dorastających dzieci. Zaledwie 7% Polaków akceptuje adopcję dzieci przez pary jednopłciowe - to mniej niż w Rumunii czy Bułgarii.
(ro)
tylko sprostuję: dzieci nie rodzą się tolerancyjne, dzieci po prostu nie znają norm panujących w społeczeństwie, ich otwartość wynika z tego, że dopiero poznają, co i jak. no i jeśli się dowiedzą, że dwie panie bardzo się kochają, tak samo jak pani i pan zza płotu, to nie ma problemu. to, że te panie mogą ze względu na to że się kochają mieć jakieś nieprzyjemności, to jest na tej zasadzie, na jakiej nieprzyjemności może mieć bardzo biedny kolega z przedszkola czy coś. potem dopiero pojawiają się ploty, głupi nauczyciele, odczytywanie napisów na murach. cóż - tak to już jest, niektóre dzieci wcześniej dowiadują się, że niesprawiedliwość jest na świecie, niektóre później.
tolerancja to zupełnie inna para kaloszy, dziecko tolerować to może skrzypienie huśtawki na placu zabaw:)
Faktycznie zle sformuowalam. Mniej wiecej chodzilo mi o to samo. Dziecko w kazdym razie toleruje od poczatkuw szystko niezaleznie czy dlatego ze jest glupkiem czy cokolwiek innego.
Poniekad to do nas nazelzy aby te fszystkie nieprzyjemnosci zlikwidowac. Ludzie sa leniwi, nie beda niczego zmieniac bo im sie nie chce. Wiec jesli czegos oczekujemy sami najpierw musimy cos zmienic. Mianowicie te wszystkie nieprzyje,nosci, ktore pojawiaja sie na plocie, wszystkie nieprzyje,mnosci ktore sa w spoleczenstwie sa dlatego ze ludzie czuja strach przed nieznamym. A tym nieznanym jestemy my. Mysla o nas jak o dziwkujacyh sie kurwach cipolizkach ktore sie pieprza w klubie dla rozrywki. Jesli chcemy zminic te glupie stereotypy powinnismy sie ujawniac. Bo tak beda na nas patrzec jak nienormalne zjawiskowe stworzenie z zoo.
A pani nauczycielka, inne sosoby krzywdzace sa i beda . Jak nie wobec homoseksualistow i innych mniejszosci seksualnych to do czarnych, jak nie do czarnych to do....... I tak mozna w nieskonczonosc. Zmiany spoleczne beda zawsze jak i tymczasowa tudziez bardzo dlugotrwajaca nietolerancja. Ale ta nietolerancje mozna zmienic.
Przecież nie chodzi o to, że każdy musi być nalepszym rodzicem. Celem jest tylko wychowanie szczęśliwego dziecka, i dobrego człowieka. A myslę że to potrafi każdy, jesli tylko zechce.
tylko sprostuję: dzieci nie rodzą się tolerancyjne, dzieci po prostu nie znają norm panujących w społeczeństwie, ich otwartość wynika z tego, że dopiero poznają, co i jak. no i jeśli się dowiedzą, że dwie panie bardzo się kochają, tak samo jak pani i pan zza płotu, to nie ma problemu. to, że te panie mogą ze względu na to że się kochają mieć jakieś nieprzyjemności, to jest na tej zasadzie, na jakiej nieprzyjemności może mieć bardzo biedny kolega z przedszkola czy coś. potem dopiero pojawiają się ploty, głupi nauczyciele, odczytywanie napisów na murach. cóż - tak to już jest, niektóre dzieci wcześniej dowiadują się, że niesprawiedliwość jest na świecie, niektóre później.
tolerancja to zupełnie inna para kaloszy, dziecko tolerować to może skrzypienie huśtawki na placu zabaw:)
(...) w Polsce napewno bym nie potrafiła mieć żony i dziecka.. tylko dlatego,aby go nie krzywdzić,i nie niszczyć mu dzieciństwa.
tragizm polega na tym, że generalnie dzieci wcześniej czy później przestają być zadowolone ze swoich rodziców :-D no, przynajmniej na jakiś czas. jest takie powiedzenie, że rodziców się nie wybiera. i czy będzie to para homo, czy para Mulat i biała kobieta, albo Żydówka i Murzyn, albo katolik i ateista... cokolwiek tam... to mam wrażenie, że dziecko w pewnym momencie zawsze się buntuje i mówi 'to przez was mam tak, jak mam'. w społeczeństwach jest wiele powodów wykluczania pewnych grup... pewnych osób, które są jakoś inne - okularnik, piegus, zezowaty, brzydal, łamaga, dziecko pedałów/lesb, sierota, półsierota, Żyd, bezbożnik... żaden z tych powodów nie jest chyba gorszy, ani lepszy i każdy boli. czy boli tak samo? - nie wiem.
nie wiem czy homoseksualność jest aż ta straszliwym powodem, by nie mieć/nie starać się mieć dzieci. oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, gdzie żyjemy, ale z drugiej strony sądzę, że 'praca u podstaw' (w różnym wymiarze, na różnych poziomach i obszarach) ma głęboki sens :-)
Ja mam jeszcze dużo czasu na szczęscie, ale w Polsce napewno bym nie potrafiła mieć żony i dziecka.. tylko dlatego,aby go nie krzywdzić,i nie niszczyć mu dzieciństwa. Ale muszę się zgodzić,że dla kobiet dziecko byłoby kimś najwazniejszym na świecie.. i dałyby dużo miłości temu dzieciakowi:)
Z takiego samego założenia powinni wyjść Afroamerykanie. Później im dziecko powie, że przez cały czas dzieci się śmiały, że jest bambo :>
No wlasnie takie dziecko wycohwuje sie tak aby takim tekstem potem nie walnelo nie... Jesli jest tak wychowywane a nie inaczej. Dziecko bardzp czesto przejmuje poglady swoich rodzicow, wiec trudno zebys wychowala homofoba albo dziecko, ktore Ciebie i Twojej partnerki nie akceptuje(dzieci rodza sie tolerancyjne- to rodzice zmieniaja i wychowuja ich na takich ludzi jakimi sa) I czy faktycznie takie dziecko chce miec 2 matki? Wiesz wydaje mi sie ze dziecko z domu dziecko naprawde ma w dupie kto go pokocha. Czy jaszczurka, czy malpa, czlowiek, ateista czy homoseksualista. A mowienie ze dziecko bedzie miec zle to prawda, narazie w Polsce dziecko nie mialo by latwo. Musi minac kilka lat, duzo naszej pracy (COMING OUTY) aby ludzie najpierw nas zaakceptowali a potem zabierajmy sie za dzieciaki(bo co jak co- ja nawet gdybym mocno chciala miec dziecko to dla jego dobra [i nie mowie tu o nietolerancji ani mojej orienatcji] nie chchialabym wychowywac dziecka w takim spoleczenstwie).
ależ oczywiście! powodów jest trylion i równie dobrze moglibyśmy "być sceptyczni" wobec np. rodzicielstwu osób bardzo zamożnych albo bardzo niskich, albo tych gustujących muzyce poważnej. (a co!).
jeśli chodzi o mnie, takie badania niewiele mnie obchodzą. ludzie są różni. ważne, że osoby lgbt mogą wychowywać dzieci i tyle. poza tym pokrak napisał już chyba wszystko, co przyszło mi do głowy.
a na koniec dygresja natury bardzo czepialskiej: czemu sprawiedliwość społeczna, a nie po prostu sprawiedliwość? ;) ironia on.
Ja mam jeszcze dużo czasu na szczęscie, ale w Polsce napewno bym nie potrafiła mieć żony i dziecka.. tylko dlatego,aby go nie krzywdzić,i nie niszczyć mu dzieciństwa. Ale muszę się zgodzić,że dla kobiet dziecko byłoby kimś najwazniejszym na świecie.. i dałyby dużo miłości temu dzieciakowi:)
Dzieci sie śmieją z innych dzieci, tak czy owak. Czy mają dwie matki, czy piegi, czy śmieszne kapcie, albo że noszą okulary.
Afroamerykanie nie mają wpływu na swoj kolor skóry, więc i ich dzieci pomimo żalu o to(jeśli takowy zaistnieje), nic nie mogą zrobić. My mamy wpływ na to, czy decydujemy się na wychowywanie dzieci w taki sposób czy też nie.
Ja oczywiscie jestem za !
Nie mają wpływu na kolor skóry, a my nie mamy wpływu na swoją orientacje. Zapominasz też o tym, że w wielu homo-rodzinach dzieci pochodzą z poprzedniego małżeństwa. Każdy ma wpływ na posiadanie dzieci w takim samym stopniu. Afroamerykanie mogą ich równie dobrze nie rodzić.