No i gołębie są tęczowe. Zachowania seksualne ukierunkowane na przedstawicieli własnej płci dotyczą nawet gadów, płazów czy ryb, nie wspominając o delfinach, pingwinach czy hedonistycznych bonobo. Tym razem przyszedł czas na ptaki. Polscy naukowcy dowiedli, że dwie gołębice są w stanie wychować młode razem jako para - mogą odchować pisklęta podobnie, jak samiec z samicą. Swoje wnioski opisali w „Scientific Reports”.
Tematem zajęli się dr Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego, dr hab. Tomasz Hetmański z Akademii Pomorskiej w Słupsku, prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i dr hab. Piotr Skórka z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie."Jak wobec (...) rodzicielskiego wyzwania sprawdzają się pary: mieszane, złożone z dwóch samic, a także „samotne ptasie matki”?" - zadali sobie pytanie badacze. Obserwowali gołębie miejskie, u których do wychowania potomstwa zdecydowanie potrzeba dwojga. Z reguły dwa jaja wysiadują oboje partnerów. Sprawdzili to na gołębiach miejskich przetrzymywanych w warunkach zamkniętych. Przeprowadzili trzy eksperymenty, które były pomysłem Tomasza Hetmańskiego.
"
Aby skłonić ptaki do tworzenia par tej samej płci, część ptaków ze stada wykluczano i powstawała nadwyżka samców bądź samic. W okresie lęgowym przez kilka godzin dziennie (...) Hetmański (...) zwracał uwagę na wszystkie próby zalotów i zachowania związane z pilnowaniem terytorium, powstawanie jednopłciowych par oraz ich trwałość. A kiedy pojawiły się pisklęta, były liczone i ważone" - informuje PAP.
„
Chcieliśmy zbadać, czy będą trwałe związki między samicami? A może również między samcami? I czy takie zachowanie będzie adaptacyjne u gołębi” – mówi pierwszy autor
publikacji, dr Łukasz Jankowiak. W jednej z wersji eksperymentu powstało 20 par samiec-samica, 5 par samic i 14 samic pozostało bez pary. Kiedy podsumowano liczbę wyklutych jaj i piskląt, okazało się wyniki lęgowe u pierwszych dwóch grupach były bardzo podobne.
Jankowiak zastrzega, że
w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak "tradycyjna para". "Wszystko zależy od tego, czy określone zachowanie w danych warunkach środowiska zwiększy dostosowanie osobnika - którego miarą, w uproszczeniu, jest liczba zdrowo odchowanych piskląt - czy nie. My wykazaliśmy, że potomstwo par dwóch samic rozwija się równie dobrze, co pary samiec-samica. Co znaczy, że takie zachowanie - tj. tworzenie się jednopłciowych par - w pewnych warunkach niedoboru samców daje przewagę nad samicami, które takiego zachowania nie wykazują. Samica potrzebuje partnera po to, aby wychować wymagające opieki potomstwo. Potwierdza to eksperyment - w jednopłciowych parach samice są generalnie cięższe, co pozwala sądzić, że kojarzenie się z cięższą samicą jest formą kompensaty utraty samca” – podkreśla naukowiec w rozmowie z PAP.
"
(...) istnienie par samica-samica można tłumaczyć tzw. hipotezą rodzicielstwa do niespokrewnionego osobnika, a par samiec-samiec – tak zwanym "efektem więzienia" w związku z przegęszczeniem jednej płci, a brakiem przeciwnej. Ta pierwsza sytuacja ma znaczenie w kategoriach adaptacyjnych - co znaczy, że samice, u których takie zachowanie występuje, zwiększają swoje dostosowanie. Druga sytuacja – powstawanie par złożonych z dwóch samców - jest nieadaptacyjna, bo samce w efekcie nie zwiększają swojego dostosowania” - tłumaczy naukowiec z USz.
Jeśli chodzi o samice, to
u gatunków monogamicznych pary samica-samica zdarzają się częściej. Dlaczego? „Potomstwo gatunków monogamicznych wymaga opieki dwojga rodziców przeciwnej płci, co jednak bywa niemożliwe, np. w sytuacji, w której jeden z partnerów ginie. Dlatego w takim wypadku powstawanie związków dwóch samic zwiększa dostosowanie – rosną szanse na odchowanie młodych. Z kolei w przypadku gatunków poligynicznych warunki środowiskowe zwykle wystarczają do tego, aby potomstwo wychował tylko jeden rodzic. Szukanie dodatkowego opiekuna nie opłaca się, bo potomstwo i tak jest wychowywane przez jedną samicę” – opowiada Jankowiak.
Przestrzega, by w kontekście zwierząt unikać słowa „homoseksualizm”, które jest zarezerwowane raczej dla ludzi i ich realiów. „Należy przede wszystkim zastanowić się, dlaczego zachowania seksualne w stosunku do osobników tej samej płci, istnieją w przyrodzie. Jest wiele wyjaśnień takich zachowań, które generalnie można podzielić na dwa rodzaje: adaptacyjne i nieadaptacyjne” – tłumaczy.
No i co Wy na to?
(ar)