Czego boi się rząd?
Z pamiętnego czerwcowego szczytu w Brukseli bracia Kaczyńscy wrócili trąbiąc o "wywalczonym" zwycięstwie ws. mechanizmu z Joaniny. Przywieźli także, czym chwalić się już nie do końca chcieli, sugestię, że Polska odrzuci przyjęcie na swoim terytorium unijnej Karty Praw Podstawowych.
Informacja ta, początkowo uznana za wynik nadmiernego wpływu słońca na polskie władze, stała się jednak faktem.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało we wtorek, że polskie "nie" dla Karty zostało oficjalnie zapisane w uzgodnionym tekście nowego traktatu UE. Co nie podoba się rządowi w dokumencie spisującym prawa obywateli Unii- od prawa do życia i wolności, po zakaz klonowania reprodukcyjnego?
"Chodzi np. o to, żeby zapobiec jakimkolwiek interpretacjom prawa przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, które doprowadziłyby do zmiany definicji rodziny i przymuszały państwo polskie do uznawania małżeństw homoseksualnych"- tłumaczył dziennikarce GW rzecznik MSZ Robert Szaniawski.
Dodaje, że Polska "w pełni podpisuje się natomiast pod rozdziałem dotyczącym praw socjalnych i pracowniczych, m.in prawa do strajku". Rząd chce nawet dołączyć do traktatu deklarację w tej sprawie, by było jasne, że ta część karty nie budzi jego wątpliwości. Taka deklaracja nie będzie jednak miała żadnej mocy prawnej.
Wyjaśnienia rzecznika MSZ zmuszają do poważnego zastanowienia, jak ucieczka od stosowania Karty ma się do idei "solidarnego państwa", w którym (jeszcze) rządzi Prawo i Sprawiedliwość?
mk