Gejowska fantazja na motywach narodowych
Tego spektaklu nie trzeba chyba reklamować:
Na scenie: Stanisława Celińska, Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Bogusława Schubert, Danuta Stenka/Dorota Landowska, Andrzej Chyra, Rafał Maćkowiak, Zygmunt Malanowicz, Jacek Poniedziałek, Maciej Stuhr, Tomasz Tyndyk. Reżyseria: Krzysztof Warlikowski. O co chodzi? Oczywiście o "Anioły w Ameryce" Tony'ego Kushnera (w przekładzie Jacka Poniedziałka). Premiera już w piątek, 17.02 w Teatrze Rozmaitości.
Krzysztof Warlikowski o spektaklu:
Nie tylko wątek homoseksualny jest w tej sztuce istotny. Równie ważny jest problem chorego na AIDS i jego kochanka. Myślę, że ten spektakl jest w tak samo adresowany do polskiego społeczeństwa, jak do brytyjskiego czy niemieckiego.
Chcę opowiedzieć również o tym, jaki mamy stosunek do tej choroby, co sądzimy o tym, gdy chory człowiek jest opuszczany przez najbliższą mu osobę, czy powinniśmy się opiekować umierającym człowiekiem...
(...) chcę zrobić spektakl o zagonionym świecie, w którym rodzina odchodzi na dalszy plan. Wydaje się, że Warszawa jest miastem złożonym z młodych ludzi odnoszących sukcesy, kupujących mieszkania i samochody. W większości są samotni, bo wtedy łatwiej o pracę i w pracy. Chcę postawić pytanie, co się stanie z tymi ludźmi, kiedy już wszystko osiągną, a nie będą przynależeli do żadnej wspólnoty w postaci właśnie rodziny. Co się stanie z ich samotnością, myśleniem i wiarą, w której zostali wychowani. Pierwsza część Aniołów w Ameryce opowiada o tym, dokąd polskie społeczeństwo dotarło albo właśnie powoli dociera: ścieranie się polityków, wymachiwanie hasłami elekcyjnymi, naruszanie prywatności człowieka. Nietrudno przecież znaleźć we współczesnej Polsce analogię do Ameryki. Zarówno tu jak i tam fundamentalizm nie wynika z potrzeb ludzi. Jest po prostu bardzo opłacalnym hasłem elekcyjnym.
(...) W tej sztuce jest wiele aniołów. Próbuję je zrozumieć. To postaci, których istotą jest kochanie. Spadły z nieba i teraz brudzi je ulica. Wierzę w takie anioły. Bardziej interesują mnie ich dusze niż amerykański kontekst, w którym funkcjonują. Przyglądam się ich życiu i oczywiście okazuje się, że mają takie same problemy jak ludzie na całym świecie.
(fragmenty rozmowy Joanny Kijowskiej z Krzysztofem Warlikowskim, "Dziennik", wybór: Teatr Rozmaitości)
(ro)
P.S.szkoda ze mieszkam we wrocławiu ... poniewaz z chęcia bym ją zobaczył "."
no a dalej..... ta sztuka ma stawiac pytanie m. in. czy opiekowac sie chorym na hiv ukochanym. co za glupie pytane!!!! kiedy ten teatralny plebs zrobi wreszcie sztuke o milosci i pokaze co to milosc!!! ja czekam na sztuke o milosci!!! kazdy kto wie co to milosc, to wie takze ze w milosci nie ma wahania!!! przekladajac to na watek tej sztuki, powinno byc napisane, ze sztuka jets o tym, czy w zwiazku panuje milosc czy nie a jelsi nie panuje, to czy mimo braku milosci partner zaopiekuje sie swoim partnerem chorym i dlaczegho, skoro do tego nie popycha go milosc? moze kasa!!!!!!!!!!!!
poleziemy na te sztuke, ale z przyjemnoscia skomentuje ja obiektywnie!!!
ostatno widzialem "darkroom" w polonii. znow sztuka latwa ale juz o tym, ze 2+2+2 = 6 wiec dla polmozgow a nie cwiercmozgow-))) na szczescie aktorzy chyba zdawali sobie ztego sprawe, dlatego mialo bnyc duzo smiechu, aby zatuszowac brak tresci. jednak widownia pelna za 50 zl i bila wiele bisow - zalosne ile mamy plebsu wtloczonego w ramy elity pozal sie boze!!!
reasumujac - gamonie zrobcie wreszcie sztuke na poziomie o tangensach i kotangensach, bo zygac sie chce na poziom teatralnych wymyslow!!