Senat jest za
SLD i SdPl popierają pomysł wprowadzenia instytucji rejestrowanych związków partnerskich, w myśl którego osoby tej samej płci będą mogły zarejestrować związek w Urzędzie Stanu Cywilnego. Sprzeciwiają się temu PO, PiS i LPR. Raczej przeciw będą PSL i Samoobrona.
Projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich przyjął Senat. Teraz projekt trafi do Sejmu. Za przyjęciem projektu, zgłoszonego przez grupę senatorów, głosowało 38 senatorów, przeciw było 23, a 15 wstrzymało się od głosu.
Zgodnie z projektem, zarejestrowanie związku w USC będzie wiązało się z nabyciem wielu uprawnień, głównie o charakterze ekonomicznym, m.in. prawa do dziedziczenia po zmarłym partnerze i prawa do ubiegania się na wniosek partnera pozostającego "w niedostatku" o alimenty już po wyrejestrowaniu związku. Projekt ustawy nie przewiduje (choć pierwotnie przewidywał) możliwości wspólnego opodatkowania partnerów. Będą mieli prawo natomiast ustanowić wspólność majątkową.
Zarejestrowanie związku nie będzie miało uroczystego charakteru, partnerzy nie będą składać przysięgi, nie będą też mogli przyjąć jednego nazwiska. W rozwiązaniu związku nie będzie uczestniczył sąd; wymagane będzie jedynie złożenie oświadczenia woli. Po upływie 6 miesięcy rozwiązanie związku się uprawomocni.
Zgodnie z propozycją Senatu, zarejestrowanie związku w USC będzie się wiązało z nabyciem wielu uprawnień, głównie o charakterze ekonomicznym, m.in. prawa do dziedziczenia po zmarłym partnerze i prawa do ubiegania się na wniosek partnera pozostającego "w niedostatku" o alimenty już po wyrejestrowaniu związku. Projekt ustawy nie przewiduje (choć pierwotnie przewidywał) możliwości wspólnego opodatkowania partnerów. Będą mieli prawo natomiast ustanowić wspólność majątkową.
Szef SLD Krzysztof Janik oświadczył, że jego klub poprze ten projekt w Sejmie. Janik chce go jednak zmienić tak, by dotyczył nie tylko związków homoseksualnych, ale także konkubinatów.
Jego zdaniem, tego rodzaju ustawy funkcjonują we wszystkich krajach dawnej unijnej "piętnastki". Także my chcemy po prostu pomyśleć o losie tych ludzi, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że homoseksualista to też człowiek - zaznaczył.
Szefowa klubu SdPl Jolanta Banach powiedziała, że Socjaldemokracja zawsze postulowała przyznanie parom homoseksualnym praw z obszaru stosunków cywilnoprawnych, ale również niektórych rodzinnych np. prawa do dziedziczenia, praw lokatorskich (...) niektórych uprawnień podatkowych.
Jeżeli projekt (Senatu) zawiera te kwestie, to oczywiście będziemy go popierać - oświadczyła. Zastrzegła, że ostateczną decyzję klub podejmie "w stosownym czasie". Jak dodała, Socjaldemokracja, jeżeli zajdzie taka potrzeba, będzie zgłaszać własne poprawki do tego projektu. Banach podkreśliła, że SdPl jest jednak przeciw jakimkolwiek początkom otwierania drogi do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Tu będziemy zdecydowanie przeciwni - oznajmiła.
Przewodniczący klubu PO Jan Rokita podkreślił natomiast w rozmowie z PAP, że jeśli ustawa o rejestrowanych związkach partnerskich ma upodabniać związek homoseksualny do normalnego małżeństwa, to PO będzie jej przeciwna.
Kwestia zaspokajania własnych potrzeb seksualnych jest prywatną sprawą i nie powinna być mieszana do sfery publicznej - uznał Rokita. Jego zdaniem, regulacje ustawowe w tym zakresie "są zbędne". Wynikają z przekonania, że za wszelką cenę, przy pomocy ustawowej, trzeba manifestować własną odrębność seksualną - dodał.
Jak zaznaczył w rozmowie z PAP wiceprezes PiS Marek Jurek, jego partia będzie "kategorycznie" przeciwna ustawie o rejestrowanych związkach partnerskich. Jego zdaniem jest ona sprzeczna z konstytucją, która mówi o "małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny". Ocenił, że wejście w życie takiej ustawy byłoby "pierwszym krokiem ku rozpadowi rodziny".
Projektowi zdecydowanie przeciwna jest również LPR. Jeden z liderów Ligi Zygmunt Wrzodak powiedział PAP, że ustawa jest sprzeczna z konstytucją a związki partnerskie są wbrew prawu naturalnemu. To są pomysły księżycowe, zastępcze, które nie mogą być górą nad rozsądkiem i prawem naturalnym - uznał.
Z kolei wiceszef Samoobrony Stanisław Łyżwiński powiedział PAP, że jego partia będzie raczej przeciw, bo projekt "jest niezgodny z konstytucją". Niektórzy są krzywo obdarzeni przez naturę i tak musi być - stwierdził.
Decyzji nie podjęło jeszcze PSL. Szef klubu ludowców Waldemar Pawlak powiedział PAP, że wspomniany pomysł jest "kontrowersyjny i zaskakujący". Takie pomysły pokazują, że lewica próbuje szukać swojej tożsamości nie we wrażliwości społecznej i dbałości o ludzi pracy a w kontrowersyjnych obszarach - ocenił.
Projekt ustawy, pod którym podpisało się 36 senatorów, powstał pod patronatem Marii Szyszkowskiej (SLD), która opracowywała go razem ze środowiskami gejów i lesbijek.
Senator oceniła, że przyjęcie projektu to "początek budowania tolerancji w Polsce".
"Ponieważ telewizja i radio publiczne nie spełniają ustawowej misji szerzenia edukacji, a edukacja szkolna i uniwersytecka bardzo podupadła, wobec tego uważam, że prawo jest jedynym środkiem, dzięki któremu możemy zbudować jakieś właściwe rozwiązania w Polsce i kształtować świadomość" - powiedziała dziennikarzom Szyszkowska po głosowaniu.
Pytana, jak ocenia szanse projektu w Sejmie zapowiedziała, że "przystąpi z grupą osób do dokładnego przemyślenia, w jaki sposób podziałać na świadomość posłów, jak również na świadomość dziennikarzy pism regionalnych". Bowiem, jej zdaniem, właśnie dziennikarze pism regionalnych mogą wywrzeć nacisk na posłów ze swych okręgów, by ci głosowali za uchwaleniem ustawy.
(PAP,Onet)
Ps. Ciekawe w jaki sposób pani prof będzie "działać na świadomość dziennikarzy". Ja osobiście uważam że jeżeli polityk ma zapędy "działania na świadomość dziennikarzy" to pachnie to czymś..hmmm...totalitarnym? ;-))
zgadzam się z powyższym! nie o uprawnienia tu przecież chodzi a raczej o SYMBOLICZNE zwycięstwo z ciemnogrodem.
ja również nie mam złudzeń co do dalszych losów tej ustawy, ale ważne, ze tym razem zaszło to już trochę dalej niż poprzednim razem. byc może do trzech razy sztuka.
myślę, ze od tego czy ustawa przejdzie czy nie ważniejsze jest to, ze za sprawą akcji takich jak niech nas zobaczą, trzykrotny obciach tegoroczny (kraków, warszwa, poznań), programy ewy drzyzgi itepe. temat mniejszości regularnie i coraz czesciej pojawia się jako przedmiot debaty publicznej na różnych poziomach. co do poziomu samej debaty- miejmy nadzieję, że w końcu się ucywilizuje.
a co teraz?
potrzebne są czyny!
niech każdy robi to, w czym jest dobry:
chcesz działać publicznie?
rób manifestacje lub/i na nie przychodź!
uprawiasz naukę?
baw się dyskursami!
robisz kasę?
może czas na homofilny marketing?
jesteś politykiem?
może czas na coming-out? (zanim ci go ktoś zafunduje:)
ludzie! "przywilejów" oouups! PRAW nigdy nie otrzymuje się z nadania, trzeba o nie po prostu zabiegać i walczyć. a ponieważ prawa strona zwiera szeregi, może w końcu zafundujemy im prawdziwe "lobby homoseksualne" - lobby na miarę ich fantazji i oczekiwań!
... ze skrajną prawicą nie ma co gadać, ale jeżeli PO czy Samoobrona (deklarowali!) nie poprze projektu w Sejmie w jawny sposób wykaże to, że nie sprawiedliwość społeczna nimi kieruje, lecz tchórzliwy populizm.