Kościół katolicki przeciw wprowadzaniu "wirusa" do społeczeństwa
Socjalistyczny premier Jose Luis Rodriguez Zapatero, który władzę zdobył niespodziewanie tuż po marcowym zamachu terrorystycznym w Madrycie, planuje serię reform prawnych, które jego zdaniem będą dowodem na to, że Hiszpanie są "nowoczesnym i tolerancyjnym społeczeństwem".
Najwięcej emocji wzbudza kwestia małżeństw gejów i lesbijek. Rząd ma przyjąć projekt ustawy w tej sprawie już w piątek. - Gabinet zatwierdzi zmiany w kodeksie cywilnym, które umożliwią osobom tej samej płci zawieranie ślubów. Ludzie muszą mieć prawo decydowania o własnym losie - tłumaczył Jose Blanco, członek partii socjalistycznej.
Hiszpania może w 2005 roku stać się pierwszym głęboko katolickim krajem Europy (za katolików uznaje się tu 95 proc. obywateli), który zezwoli na małżeństwa homoseksualne. Dotychczas zrobiły to Belgia i Holandia. Kilka krajów, m.in. Dania, Szwecja i Francja, pozwala na zawieranie cywilnych związków między osobami tej samej płci dających takie same prawa podatkowe czy spadkowe, jakie mają małżeństwa.
W poniedziałek hiszpański episkopat nazwał ten pomysł wprowadzaniem do hiszpańskiego społeczeństwa "fałszywej waluty". - To jak narzucanie społeczeństwu wirusa, czegoś fałszywego, co będzie miało negatywne konsekwencje dla życia społecznego - stwierdził rzecznik episkopatu Juan Antonio Martinez Camino.
Kościołowi nie podoba się także pomysł ułatwienia rozwodów. Rząd przewiduje, że będzie je można uzyskiwać szybciej, bo zniesiony zostanie wymóg wcześniejszej separacji i konieczność przedstawiania powodów rozwodu. Chce, by w przypadku zgody obu stron rozwód można było uzyskać nawet w dziesięć dni, co zmniejszy koszty zarówno finansowe, jak i emocjonalne.
Biskupi są innego zdania. Twierdzą, że za sprawą nowej ustawy "prawdopodobnie będzie więcej rozwodów i więcej cierpienia". "Nowe prawo nie wychodzi z dobrej koncepcji antropologicznej małżeństwa jako podstawowej instytucji społecznej, ale raczej od indywidualistycznej ideologii, która redukuje małżeństwo do zwykłego kontraktu między dwiema stronami" - napisali w komunikacie.
Zapatero zapowiadał też, że później zabierze się do liberalizacji prawa aborcyjnego. Teraz aborcji można dokonywać do 12. tygodnia, jeśli ciąża zagraża "fizycznemu lub psychicznemu zdrowiu kobiety", do 22. tygodnia, jeśli płód jest uszkodzony.
Rząd planuje też wiele reform mających uczynić z Hiszpanii państwo całkowicie laickie. Religia nie jest już od tego roku obowiązkowa w szkołach. Prawo wprowadzone przez rząd poprzedniego premiera José Marii Aznara zostało zawieszone i będzie zmienione - obowiązywało tylko przez jeden rok szkolny. Rząd zapowiada, że nie przestanie wspierać finansowo Kościoła, lecz mówi się o zlikwidowaniu przepisu, które pozwala podatnikom przeznaczyć 0,5 proc. podatków na Kościół.
Kardynał Julian Herranz, szef Papieskiej Rady ds. Interpretacji Tekstów Prawnych, zarzucił rządowi "świecki fundamentalizm".
Protesty Kościoła prawdopodobnie nie odniosą skutku. Sondaże wskazują bowiem, że Hiszpanie popierają działania swego rządu. Według badania przeprowadzonego dla dziennika "El Pais" zmiany prawa o rozwodach popiera prawie 72 proc. obywateli, przeciw jest 18 proc. W sprawie małżeństw homoseksualnych poparcie jest mniejsze, ale nadal wyraźne: 62 proc. za, 31 proc. przeciw. Zniesienie obowiązku nauki religii w szkołach spodobało się 60 proc., nie spodobało zaledwie 34 proc.
Gazeta Wyborcza