Spotkanie z prof.Szyszkowską
Każdy z nas ma w swoim otoczeniu przynajmniej jednego znajomego geja lub lesbijkę. Najczęściej jednak o tym nie wiemy, ponieważ osoby te boją się publicznie przyznać do swojej orientacji. To właśnie chce zmienić Kampania Przeciw Homofobii, której przedstawiciele gościli wczoraj w Białymstoku - pisze w regionalnym wydaniu Gazeta Wyborcza.
O Kampanii Przeciw Homofobii zrobiło się głośno przy okazji wystawy fotografii "Niech nas zobaczą", przedstawiających 30 homoseksualnych par. Wczoraj przedstawiciele kampanii zjawili się w Białymstoku wraz ze swoim nowym projektem: kampanią informacyjną "Jestem Gejem. Jestem Lesbijką. Poznaj nas".
- Chcemy przełamać stereotypy - tłumaczy Adam Rogalewski, student prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, jeden z organizatorów akcji. - Homoseksualista pokazywany jest zazwyczaj jako koleś przebrany za kobietę, a statystycznie rzecz biorąc, każdy z nas ma wśród znajomych przynajmniej jednego geja lub lesbijkę i to są ludzie, którzy niczym się nie wyróżniają.
Spotkanie cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem. Nie dla wszystkich wystarczyło miejsc siedzących, niektórzy nawet stali przed salą, w której odbywało się spotkanie.
Ale znaleźli się też przeciwnicy akcji: środowiska skrajnej prawicy, związane głównie z pismem "Bastion", wysłały protest przeciwko spotkaniu do rektora Uniwersytetu w Białymstoku. Sami organizatorzy poprosili o eskortę policji, ponieważ obawiali się incydentów. Jednak pomimo faktu, że przed budynkiem stały trzy radiowozy, nie udało się powstrzymać homofobów, którzy przy wejściu namazali sprayem wulgarny napis, obrażający gejów.
Na spotkanie nie udało się dotrzeć Izabeli Jarudze-Nowackiej, pełnomocnikowi ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Była jednak prof. Maria Szyszkowska, autorka projektu ustawy o homoseksualnych związkach partnerskich.
- Cały czas zapewniani jesteśmy o tym, że żyjemy w demokratycznym kraju, nie rozumiem więc, dlaczego osoby tej samej płci nie mogą zalegalizować swojego związku, zgodnie z ich przekonaniami - mówiła pani profesor. - Jeśli posłowie zadeklarują, że żyjemy w państwie wyznaniowym, wtedy wycofam projekt, jak na razie jednak zapewniają nas, że żyjemy w państwie demokratycznym. Sądzę jednak, że opór przeciwko temu projektowi wypływa z oporu przed innością.
Temat mniejszości seksualnych okazał się jednak bardzo kontrowersyjny. Najwięcej emocji budziła adopcja dzieci przez pary homoseksualne.
- Czy jeśli projekt przejdzie i ustawa zostanie uchwalona, to następnym krokiem będzie adopcja dzieci? - pytał ktoś z sali.
Prof. Szyszkowska - choć wymijająco - potwierdziła jednak, że tego by chciała. Inaczej mówił Adam Rogalewski:
- Homoseksualiści wcale nie chcą adoptować dzieci, jak się powszechnie sądzi. Żadna organizacja gejowska nie wysuwa takich żądań.
Pary heteroseksualne mogą wspólnie rozliczać się z podatku. Jakie korzyści dla siebie widzieliby homoseksualiści z legalizacji ich związków?
- Choćby to, że będę mógł odziedziczyć spadek po moim partnerze - mówił Adam Rogalewski. - Albo będę mógł legalnie odwiedzić go w szpitalu, bo teraz jestem traktowany jak obca osoba.
Pomimo wspomnianych wyżej incydentów organizatorzy podkreślali, że ich akcja została dobrze przyjęta w Białymstoku, wbrew zarzutom o zaściankowości naszego miasta. W Poznaniu i Toruniu były np. problemy ze znalezieniem sali, w której można by zorganizować spotkanie.
(GW)