"Urzeczywistnianie tolerancji"
Demokracja oraz społeczeństwo obywatelskie będą pojęciami pozbawionymi rzeczywistych odpowiedników, dopóki nie zostaną respektowane postulaty mniejszości. Jedną z nich tworzą homoseksualiści. Organizowane przez nich parady bulwersują społeczeństwo po to, by wyrwać ze stereotypowych poglądów. Parady są protestem wobec pruderii oraz nietolerancji. Przypominam, że wyrazem tolerancji jest zgoda na to, co bywa odległe od naszych poglądów i sposobu życia.
W ustroju demokratycznym obowiązuje życzliwość dla tych, którzy myślą inaczej niż większość oraz hołdują obyczajom odmiennym od powszechnie kultywowanych. Demokracja wymaga życzliwości dla osób, które różnią się od nas nawet w zasadniczy sposób.
Od dawna w wielu artykułach, wywiadach oraz książkach domagam się uprawnień dla homoseksualistów. Homoseksualizm nie jest ani zboczeniem, ani zwyrodnieniem, ani chorobą, którą należałoby leczyć. Miłość osób tej samej płci jest tak stara, jak ludzkość. A jednak wciąż ponawiane są próby narzucania w miłości określonego wzoru. Na przykład w Niemczech hitlerowskich homoseksualiści trafiali do obozów koncentracyjnych. Właśnie cechą ustrojów totalitarnych są restrykcje w dziedzinie tak osobistej, jak miłość erotyczna.
Dulszczyzna obyczajowa piętnuje homoseksualizm i skłania osoby mające skłonności do tej samej płci, by męczyły się w związkach z osobami płci odmiennej. Prawo ma respektować wieloświatopoglądowość i nie powinno ograniczać wolności obywateli, którzy bywają ateistami, wyznawcami religii chrześcijańskich bądź niechrześcijańskich, agnostykami, lub przyjmują istnienie Boga, ale nie są wyznawcami określonych religii. Celem małżeństwa nie dla każdego musi być rodzenie potomstwa i troska o nie; może być na przykład troska o uczucia i rozwój duchowy. Prawo w ustroju demokratycznym ma gwarantować każdemu istnienie w sferze osobistej zgodnie z indywidualnym poczuciem słuszności.
Złożony przeze mnie władzom Klubu Parlamentarnego SLD projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich pozwoliłby zaprzestać prowadzenia podwójnego życia przez gejów i lesbijki. Ukrywając, z lęku przed społeczeństwem, swoje skłonności bywa, że homoseksualiści żenią się dla pozoru z kobietami unieszczęśliwiając je. Wystarczy tu wspomnieć Jarosława Iwaszkiewicza.
Projekt ten nie jest wymierzony w jakiekolwiek poglądy religijne i nie jest próbą zmiany zakazów moralnych, które przyjmują wyznawcy poszczególnych wyznań. Jest wyrazem szacunku dla wolności człowieka. Projekt złożyłam natychmiast po referendum i kongresie SLD, bowiem najwyższy czas, by zająć się porządkowaniem spraw społecznych, a nie tylko gospodarczych. Stosunek do tego projektu będzie sprawdzianem lewicowości osób, które ją deklarują.
(Trybuna, 21.07.03)