Na czele gejowskiej parady? Niesłychane!
Francoise de Panafieu, członkini francuskiego Zgromadzenia Narodowego i popularna polityk rządzącej partii premiera Jacquesa Chiracs'a bardzo nie lubi burmistrza (czyli mera) Paryża Bertranda Delanoe. Główną przyczyną jest z pewnością zawiść, bowiem pani Panafieu (foto) bardzo chciała zostać wybrana burmistrzem - ale mieszkańcy stolicy Francji nie chcieli jej. Drugi powód jest bardziej przyziemny. Delanoe jest gejem, nigdy tego nie ukrywał, nie wypierał się ani wstydliwie nie przemilczał. A to nie mieści się w normach moralnych i etycznych "la comtesse" - jak ironicznie nazywał ją poprzednik Delanoe na fotelu burmistrza, Jean Tiberi.
W jednym z wywiadów, Francoise de Panafieu oburzyła się, że Bertrand Delanoe tak otwarcie traktuje swą seksualność. "On powinien przestać obnosić ze swoim homoseksualizmem! - powiedziała komtessa - To, że chce stanąć na czele gejowskiej parady 28 czerwca to wprost niesłychane! Jako wybrany burmistrz ponosi przecież odpowiedzialność!"
Reakcja pani Panafieu - popularnie zwanej Panaf - obrazuje ogromną trudność zrozumienia i zaakceptowania orientacji homoseksualnej przez osoby, wychowane w konserwatywnym środowisku kulturowym i społecznym. Jako kobieta, Panafieu doświadczyła już goryczy dyskryminacji, kiedy pełniła obowiązki ministra do spraw turystyki w rządzie Alaina Juppé - i po krótkim czasie została brutalnie zdymisjonowana. Powiedziała potem że było to dla niej bolesne przeżycie, ponieważ zdała sobie sprawę, że "kobiety w francuskiej polityce służą do dekoracji". Jak widać - nauczka nie była na tyle silna, by mogła z niej wyciągnąć kompleksowe wnioski. Również w kwestii "odpowiedzialności" polityków. Obecny prezydent Francji Chirac (ten, który arogancko wytknął Polakom że mogli cicho siedzieć) był długoletnim merem Paryża, a miasto rządzone było przez prawicę przez ponad dwadzieścia lat. W tym czasie mnożyły się afery finansowe i skandale - które doprowadziły w końcu do przejęcia władzy przez socjalistów. Nad Sekwaną powiał świeży wiatr. Jednak świadomość, że jeden z najwyższych urzędów publicznych w centralistycznej Francji zajmuje homoseksualista, który na dodatek wcale się nie ukrywa - to mieszczańskim politykom nie mieści się po prostu w głowie.
Vincent Prestel - Paryż
NIe zauważyłem, żeby Delanoe był jakoś szczególnie atakowany przez prawicę za swój homoseksualizm (poza pojedyńczymi zdarzeniami o których pisze autor tego tekstu).
pozdrawiam e.