Książe Karol utrzymywał "niezdrowe stosunki"?
Zła passa medialna dla brytyjskiej rodziny panującej trwa. Prasa bulwarowa w Zjednoczonym Królestwie znana ze swej złośliwości drąży wątek tzw. "afery homoseksualnej" na królewskim dworze. Jeszcze raz na powierzchnię wypłynęły tajemnicze taśmy magnetofonowe, nagrane rzekomo przez zmarłą tragicznie w wypadku samochodowym w 1997 roku księżnę Dianę, byłą żonę następcy tronu, księcia Karola. Bulwarowa gazeta "Sunday Mirror" oskarżyła księcia o "utrzymywanie związków" ze swym osobistym asystentem Michaelem Fawcettem.
Gazeta pisze, że o zawartości taśm wideo zrobionych przez Dianę wie od swego informatora. Diana miała rzekomo rozpływać się na nich w łzach i powiedzieć, że "Karol jest zbyt blisko Fawcetta" i "Co można zrobić, jeśli mąż utrzymuje niezdrowe stosunki z służącym?"
O aferze wokół taśm wideo i homoseksualnych aferach w pałacu Buckingham informowałem już jakiś czas temu. Po śmierci księżnej Diany w wypadku w Paryżu, niektóre nagrania zostały rzekomo zniszczone na polecenie księcia Karola. Inne trafiły w ręce byłego kamerdynera i powiernika Paula Burrella. Dwa lata temu Scotland Yard odkrył je w jego mieszkaniu wraz z innymi przedmiotami należącymi do Diany. Burrell twierdził, że Diana sama poleciła mu, żeby je przechował. Oskarżenie o kradzież zostało wycofane, ponieważ królowa Elżbieta Druga we własnej osobie poświadczyła "że przypomina sobie takie polecenie". Prasa spekulowała, że monarchini uniemożliwiła w ten sposób oskarżenie Burella o kradzież, ponieważ obawiała się że podczas procesu mogą zostać ujawnione różne kompromitujące szczegóły. W relacji brytyjskiej gazety pojawia się wypowiedź przyjaciela Burella: "Przez pięć lat taśmy były bezpieczne, a teraz ich zawartość jest ujawniana."
"Te taśmy to dynamit" - twierdzi anonimowy wysoki funkcjonariusz policji. "Są bardzo nieprzyjemne dla księcia i upokarzające dla całej królewskiej rodziny. Jeśliby wpadły w niepowołane ręce, mogłyby wyrządzić wielkie szkody."
Michael Fawcett został zwolniony ze służby kilka dni temu. Sekretarz księcia Karola Sir Michael Peat oskarżył go o przyjmowanie drogich prezentów. Pitt skrytykował ponadto sposób, w jaki załatwiona została sprawa tzw. "gejowskiego gwałtu w pałacu". Były kamerdyner George Smith zeznał, że w 1989 roku został zgwałcony przez innego pracownika dworu królewskiego.
Wszystkie te "rewelacje", których prawdziwości nie sposób sprawdzić bardzo źle wpływają na wizerunek księcia Karola, jako następcy brytyjskiego tronu. Jako podaje "Mirror", jeszcze w ubiegłym roku 60 procent Brytyjczyków uważało, że książę jest godny korony. Obecnie już tylko 39 procent. Potwierdza się smutna prawda, że ludzie chętnie wierzą w plotki, co skwapliwie wykorzystują wszelkiej maści intryganci.
Waldek Czyżowski - Londyn