Antygejowska ustawa na śmietnik historii!
W Wielkiej Brytanii do dziś obowiązuje jeden z ostatnich reliktów epoki aktywnego prześladowania mniejszości seksualnych przez państwo. Jest nim ustawa zwana "section 28", wprowadzona przez konserwatywny rząd premiera Margaret Thatcher w 1988 roku. Ten akt prawny zabrania samorządom Anglii i Walii "promowania" homoseksualnego stylu życia. "Section 28" nie będzie jednak miała najprawdopodobniej długiego życia. W poniedziałkowym głosowaniu, tylko 78 członków izby niższej parlamentu wypowiedziało się za jej utrzymaniem. 368 było przeciwnych.
Większość mówców podczas debaty nazwała "section 28" przeżytkiem. Poseł Partii Pracy Chris Bryant - otwarty gej - powiedział, że ustawa ta wyrządziła ogromne szkody. "Liczba młodych mężczyzn, którzy popełnili samobójstwo, kiedy odkryli swą seksualność jest nieprawdopodobnie wysoka. Section 28 została wprowadzona, aby uczynić homoseksualizm czymś nienormalnym, niemoralnym i złym" - powiedział.
"Section 28" dekretuje aktywną dyskryminację gejów i lesbijek w Wielkiej Brytanii. O jej unieważnienie od lat walczy organizacja Stonewall, która w swym apelu pisze: "Istnienie "section 28" ciągle jeszcze wywołuje szkody i zamieszanie. Nauczyciele w szkołach nie wiedzą, co i wolno mówić o homoseksualizmie, a czego nie wolno. Nie wiedzą czy dozwolona jest ochrona uczniów-gejów przed homofobicznymi atakami. Urzędy boją się udzielać finansowego wsparcia organizacjom LGTB".
Projekt utrzymania "section 28" skierowany zostanie teraz pod obrady Izby Lordów, gdzie siły konserwatywne mają większość. Jednak nawet, jeśli lordowie staną murem za antyhomoseksualną ustawą, zostanie ona unieważniona w ponownym głosowaniu Izby Gmin. Jedyna satysfakcja brytyjskich bigotów polegać będzie na przewleczeniu w czasie procedury.
Waldek Czyżowski - Londyn