Dyskryminacja bezkarna?
Czy lesbijki są w Wielkiej Brytanii są wyjęte spod prawa? Te fundamentalną kwestię wyjaśnić ma proces, jaki pewnej firmie wytoczyła przed sądem w Londynie 53-letnia nauczycielka Shirley Pearce. Utrzymuje ona, że została zmuszona do zrezygnowania z posady po pięciu latach bezustannych szykan, dyskryminacji, wyszydzania i obelg.
Jej droga cierniowa rozpoczęła się, gdy ujawniła swą orientację seksualną.
Stronę pozwaną reprezentuje Cherie Booth (zdjęcie), która oprócz tego, że jest prawnikiem, to jest jeszcze żoną brytyjskiego premiera Tony Blaira. Jej linia obrony opiera się o twierdzenie, że obowiązująca od 1975 roku "Sex Discrimination Acts" chroni co prawda przed dyskryminacją ze względu na płeć - nie zaś ze względu na orientację seksualną. Wniosek z tego, że w Wielkiej Brytanii orientacja seksualna nie jest chroniona przez obowiązujące prawa człowieka!
Angela Mason, szefowa gejowsko-lesbijskiej organizacji Stonewall ironizuje: "Zawsze sądziłam, że lesbijkami mogą być wyłącznie kobiety". Ponadto - słowo "sex" znaczy po angielsku zarówno płeć jak i popęd płciowy.
Sprawa jest w Wielkiej Brytanii głośna nie tylko dlatego że stronę pozwaną reprezentuje żona premiera. Chodzi także o to, że Cherie Booth znana była dotychczas jako orędowniczka idei tolerancji i popierała wiele kampanii w walce o równouprawnienie gejów i lesbijek. Od roku zaś prowadzi kancelarię, która specjalizuje się w sprawach dotyczących naruszania praw człowieka. Skąd więc ta dziwna volta w opisanej powyżej sprawie - jeszcze nie wiadomo.
Krystyna Willow - Londyn