Stolica stanu Rhode Island ma gejowskiego burmistrza
Wyniki amerykańskich wyborów nie są pewnie w Polsce tematem numer jeden. Warto jednak pokusić się o ich podsumowanie z punktu widzenia mniejszości seksualnych. Czynią to amerykańskie portale gejowskie, układając listę zysków i strat pośród polityków otwarcie gejowskich, lesbijskich, lub gay friendly. Bilans nie wypada tragicznie. Co prawda w Izbie Reprezentantów i Senacie - czyli parlamencie federalnym - zanotowano brak kilku nazwisk sprawdzonych sojuszników w walce o prawa gejów, za to w wyborach lokalnych pojawiło się sporo nowych twarzy. Jak pisze portal gay.com, wielu gejowskich legislatorów z łatwością uzyskało reelekcję w stanach Kalifornia, Georgia, Illinois, Maryland, New Hampshire i New York. Trzech polityków weszło ponownie do Izby Reprezentantów: Tammy Baldwin, Barney Frank - obaj demokraci oraz republikanin Jim Kolbe.
Miasto Providence ma nowego burmistrza - otwartego geja. Demokrata David Cicilline (41, foto) rządzić będzie 174-tysięcznym miastem, które jest stolicą stanu Rhode Island. Cicilline, z zawodu prawnik, otrzymał aż 84 procent głosów, jego republikański rywal był bez szans. Seksualna orientacja nowego burmistrza nie była prawie wcale tematem kampanii wyborczej, co rozsierdziło niektóre organizacje gejowskie. Już po wyborze Cicilline powiedział, że jego zwycięstwo jest "kamieniem milowym dla miasta". Potem dodał, że zdaje sobie sprawę z faktu, iż wybór geja jest "ważnym sygnałem dla całego kraju". Ale - w pierwszym rzędzie zamierza zająć się problemami miasta, które powinno być domem dla wszystkich ludzi.
Ja twierdzą obserwatorzy, jedyną poważną stratą jest zwycięstwo sił konserwatywnych w Newadzie, gdzie doprowadzono do referendum w sprawie zakazu legalizacji partnerstwa homoseksualnego. Niestety - mieszkańcy Newady w 67 procentach poparli zakaz.
Marek Romiszewski - Miami